Przebieg czwartkowej sesji na GPW zaskoczył największych optymistów. Indeksy rosły bez przerwy, a Warszawa była najsilniejszą giełdą na kontynencie. Znaczenie wzrostów podkreślają niespotykane od dawna obroty, które przekonały część obserwatorów, że nasz rynek nareszcie opuścił trend boczny. Gwiazdą sesji była bezsprzecznie Telekomunikacja Polska, której kurs skoczył do najwyższego od dwóch miesięcy poziomu.
Rynek odetchnął z ulgą. Ma już za sobą publikacje wyników kwartalnych. Wprawdzie przypadki udokumentowanego rezultatami ożywienia można policzyć na palcach jednej ręki, ale dla giełd zawsze najgorsza jest niepewność. Najlepszym przykładem jest czwartkowe zachowanie akcji TP SA. Chociaż coraz gorzej rysuje się obraz zadłużenia telekomu, a koszty grupy z tytułu jego obsługi wyniosły w I kwartale aż 754 mln zł, papiery TP SA były liderem notowań, a obroty sięgnęły zawrotnego poziomu 90 mln zł. Najwyraźniej graczy uspokoił Bertrand Le Guern, wiceprezes spółki, który nie boi się renegocjacji umów kredytowych z wierzycielami i zapowiada na ten rok wzrost przychodów grupy o 8 proc., a zysku EBITDA (zysk operacyjny + amortyzacja) o 30 proc. Inwestorów nie przeraziło także umieszczenie telekomu przez agencję Standard & Poor’s na liście 23 spółek najbardziej narażonych na ryzyko trudności z obsługą zadłużenia. Do zestawienia trafiło jedynie osiem europejskich firm, a towarzystwo amerykańskich Tyco International i Dynegy może budzić obawy.
W sektorze IT najlepszym papierem był Softbank. Wielu specjalistów postawiło już na tej firmie przysłowiowy krzyżyk, ale wyniki kwartalne nie uzasadniają takiej opinii. Poważnie poprawiły się zysk operacyjny i przychody spółki. Silny był Prokom, który w I kwartale skorzystał na mniejszych odpisach wartości posiadanych akcji. Zaledwie 200 tys. zł zysku Comarchu w pierwszych trzech miesiącach, przy niepokojąco wysokich kosztach sprzedaży i ogólnego zarządu, nie przeszkodziło w bardzo pokaźnej zwyżce kursu krakowskiej spółki.
Trzecią — po TP SA i Softbanku — siłą napędową giełdy okazał się KGHM. Stało się tak, chociaż I kwartał pokazał, że sprzedaż Telefonii Dialog powinna być priorytetem władz konglomeratu. Ale sprzedaż aktywów telekomunikacyjnych w obecnej sytuacji rynkowej graniczy niemal z cudem.
Z banków najlepszy był BPH PBK, którego wynik kwartalny jest daleki od marzeń. 140 mln zł rezerw całej grupy to dużo. Nie dziwi za to ostra zwyżka wyceny BZ WBK, który solidnie przepracował styczeń, luty i marzec. Nieco w tyle pozostało Pekao i BRE. Gracze już w środę zdyskontowali fatalne wyniki tego ostatniego.
Tradycyjnie już, gdy na GPW budzi się prawdziwy popyt, gracze sprzedają spółki budowlane. W czwartek dotyczyły to nawet Budimexu, absolutnego lidera branży. Wyjątkiem były akcje Echa, który na każdej sesji bije wielomiesięczne maksima. Siła tej spółki musi dziwić, zwłaszcza w kontekście zapaści na rynku budownictwa mieszkaniowego. Zapewne część inwestorów wierzy, że wzorem Mitexu spółka znajdzie wkrótce zagranicznego inwestora.