TP SA STAWIA NA INTERNET

Tomasz Siemieniec
opublikowano: 1999-11-23 00:00

TP SA STAWIA NA INTERNET

Narodowy operator będzie agresywnie przejmować spółki internetowe

NIE W TĘ STRONĘ: Obowiązujący w Polsce system liberalizacji rynku — wydawanie licencji na lokalne, międzymiastowe i międzynarodowe usługi głosowe — nie odpowiada szybko zmieniającej się sytuacji na świecie. Taki system można było przyjąć w latach osiemdziesiątych, ale teraz nie zdaje już egzaminu — uważa Paweł Rzepka, prezes TP SA. fot. Borys Skrzyński

W ciągu dwóch kolejnych lat Telekomunikacja Polska przeznaczy na rozwój 3 mld USD (blisko 13 mld zł). Radykalnie zmienia jednak swoje priorytety. Do tej pory prawie 90 proc. pieniędzy szło na rozwój tradycyjnej telefonii. Teraz prawie połowę środków inwestycyjnych spółka wpompuje w rozwój bardziej intratnych dziedzin: Internetu, transmisji danych i telefonii komórkowej.

TP SA planuje nowe inwestycje. Konieczne na ten cel środki zgromadziła m.in. dzięki ostatniej emisji obligacji za 400 mln euro. Pieniędzy wystarczy jednak tylko na najbliższych sześć miesięcy, więc należy spodziewać się kolejnej emisji papierów dłużnych, i to już na początku 2000 r.

— Niewykluczone, że następną emisję na rynkach międzynarodowych przeprowadzimy w złotych. Inwestorzy wykazują bowiem zainteresowanie takim rozwiązaniem — mówi Paweł Rzepka, prezes Telekomunikacji Polskiej SA.

Szef spółki twierdzi również, że już na przełomie 2001-2002 r. TP SA będzie w stanie inwestować w swój rozwój wyłącznie środkami własnymi. Obecnie wystarczają one na 60 proc. inwestycji.

Internet i komórki

Dawny monopolista radykalnie zmienia strategię rozwoju. O ile dotąd koncentrował się na telefonii stacjonarnej (w czwartek TP SA będzie świętować przyłączenie 9 mln abonentów), to teraz połowa środków inwestycyjnych do 2001 r. (ponad 6 mld zł) zostanie przeznaczona na rozwój bardziej intratnych dziedzin: Internetu, transmisji danych i telefonii przenośnej.

— W tych dziedzinach będzie postępowała konsolidacja rynku, a TP SA chce tu zbudować własną grupę kapitałową. Nie wolno nam przejmować lokalnych operatorów, ale nikt nam nie zabroni kupować firm zajmującym się Internetem lub transmisją danych — wyjaśnia Paweł Rzepka.

Na rozwój usług internetowych spółka wyda 500 mln zł. Należy oczekiwać, że znaczną część tej kwoty pochłoną akwizycje.

TP SA jest głównym dostawcą Internetu w Polsce i zamierza to lepiej wykorzystać.

— Zapewniam, że klienci TP SA otrzymają duże preferencje, jeśli zdecydują się skorzystać z dodatkowych usług, takich jak Internet. Docelowo chcemy też doprowadzić do pełnej integracji sieci telefonii stacjonarnej z komórkową. Zaproponujemy jeden rachunek, jeden numer telefonu, tę samą pocztę głosową. Taka oferta powinna pojawić się już w połowie 2000 roku — ujawnia Paweł Rzepka.

Polski rynek telekomunikacyjny zostanie wkrótce otwarty. Zdaniem prezesa TP SA, dojdzie na nim do starcia trzech lub czterech dużych operatorów.

Czas na ekspansję

— Do Polski wejdzie globalna konkurencja. Już teraz duże telekomy szukają okazji do zaistnienia na naszym rynku, dlatego TP SA wcale nie zamierza czekać z założonymi rękami. Zależy nam na obecności w jednym z dużych aliansów telekomunikacyjnych, które konsolidują światowy rynek. Tak naprawdę chcielibyśmy, żeby to właśnie TP SA wprowadziła tę globalną konkurencję do Polski —twierdzi prezes.

Zdaniem Pawła Rzepki, spółka w mniejszym stopniu potrzebuje inwestora strategicznego niż dostępu do aliansu.

— Ograniczenie działań tylko do obrony własnego rynku nie jest dobrym rozwiązaniem. Dlatego liczymy, że nowy partner zagwarantuje nam również możliwość ekspansji na rynki zagraniczne. Musimy się zastanowić, czy zainwestowane środki przyniosą nam większe zyski w Polsce czy też może na rynkach zewnętrznych: czeskim, słowackim, duńskim czy niemieckim. Mamy środki, które chcemy przeznaczyć na zdobywanie obcych rynków, i będziemy dążyć do realizacji takiej strategii.

Tego, że taki plan ma szansę powodzenia, dowiodły inne telekomy, chociażby duński czy belgijski, a możliwości finansowe TP SA wcale od nich nie odbiegają.

— Wykluczam, że przez wejście inwestora TP SA utraci tożsamość. Kluczem jest partnerstwo dwóch firm, a nie przejęcie jednej przez drugą — uważa prezes Rzepka.

Spóźniona prywatyzacja

Konsekwencją opóźnienia prywatyzacji jest małe zainteresowaniem ofertą sprzedaży pakietu akcji TP SA.

— Dzisiaj już nikt nie widzi sensu w kupowaniu rynku przez prywatyzowanie narodowych telekomów. Dlatego chcemy przekonać potencjalnych inwestorów o tym, że nie jesteśmy państwową agencją do spraw telefonizacji kraju. Kandydaci na inwestora obawiali się bowiem, że przez wejście do TP SA zostaną zmuszeni do realizacji tzw. misji telefonizacji. Sądzę, że to jest właśnie główny powód słabego zainteresowania pakietem naszych akcji — mówi prezes.

Minister Emil Wąsacz nie wyklucza, że jeśli Francuzi nie przedstawią zadowalającej oferty, odłoży wprowadzenie do spółki inwestora i skieruje część akcji na giełdę.

— Takie rozwiązanie jest możliwe. Wszystko zależy, czy dzięki temu budżet mógłby uzyskać więcej środków niż od inwestora. Gdyby taki plan miał być realizowany, spółka powinna trafić na podstawowy parkiet giełdy w Nowym Jorku. Tam uzyskalibyśmy o wiele lepsze możliwości zdobywania kapitałów — twierdzi Paweł Rzepka.

Szef TP SA podkreśla jednak, że takie rozwiązanie jest możliwe jedynie w sytuacji, kiedy równolegle z giełdą spółka znajdzie się w jednym ze światowych aliansów. A liczy się 6-7 firm, które rzeczywiście konsolidują rynek. Pozostałe — w tym TP SA — są na celownikach.

— W Europie są trzy telekomy, które będą konsolidować rynek. Oprócz BT, który jest już związany aliansem, są to Deutsche Telekom i France Telecom. Z tego punktu widzenia Francuzi są dla nas dobrym partnerem — mówi prezes TP SA.

— Chcemy również, żeby nasz partner realizował już rozpoczęty program reorganizacji i restrukturyzacji. Nie dopuszczam natomiast całkowitej zmiany planu. Chodzi o zwiększenie inwestycji na nowoczesne usługi oraz utrzymanie na dobrym poziomie, ale wcale nie tak dynamicznym jak teraz, rozwoju telefonii tradycyjnej — mówi Paweł Rzepka.

Zorientowani na klienta

Restrukturyzacja — w dużym skrócie — ma polegać na przekształceniu TP SA w firmę handlową.

— Najważniejszymi strukturami firmy mają być te, które mają bezpośrednią styczność z klientem. Już wydzieliliśmy zespół, który odpowiada za kontakt z kluczowymi klientami. Podobnie będzie z klientami biznesowymi i indywidualnymi — ujawnia prezes.

Ze struktur firmy wydzielone zostaną również m.in. automaty publiczne czy nadawanie programów radiowo-telewizyjnych. Ważnym elementem jest również oddzielenie zespołu odpowiedzialnego za utrzymanie i eksploatację infrastruktury technicznej.

— Ze względu na zbyt wysokie zatrudnienie w tej sferze jest to główna pozycja naszych kosztów. Partner strategiczny powinien nas wesprzeć w redukcji zatrudnienia w tej części firmy — uważa prezes.

W ciągu dwóch ostatnich lat TP SA zwolniła 3 tys. osób. Zdaniem analityków, redukcja powinna objąć połowę zatrudnionych, czyli około 35 tys. osób.

— Te opinie są prawdziwe, ale tylko przy założeniu, że firma przestanie się rozwijać. My zakładamy, że w ciągu pięciu lat urośniemy o około 25 proc. Zatem zwolnienia nie obejmą aż 50 proc. załogi. Chcemy też, żeby w 2004 r. jeden pracownik TP SA obsługiwał około 220 linii. Obecnie ten wskaźnik wynosi około 130 — przyznaje Paweł Rzepka.