TP SA zarzuca UKE błędne decyzje ws. abonamentu i planów taryfowych

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2006-08-31 18:09

Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) działa na szkodę Telekomunikacji Polskiej (TP SA), decydując o abonamentach i planach taryfowych - uważa dyrektor Karolina Mathea z TP SA. Rzecznik UKE Jacek Strzałkowski twierdzi, że wszystkie działania Urzędu mają podstawy merytoryczne.

Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) działa na szkodę Telekomunikacji Polskiej (TP SA), decydując o abonamentach i planach taryfowych - uważa dyrektor Karolina Mathea z TP SA. Rzecznik UKE Jacek Strzałkowski twierdzi, że wszystkie działania Urzędu mają podstawy merytoryczne.

Jak powiedziała na czwartkowej konferencji prasowej dyrektor Mathea, UKE kilkukrotnie odrzucał plany taryfowe, proponowane przez TP. Np. TP Premium był odrzucany pięciokrotnie, a plan TP Dzwonisz za Darmo ľ dwukrotnie. Telekomunikacja dopłaca przy tym 4 zł do każdego abonenta w planie TP Standardowym ľ podstawowym abonamencie, który ze względu na uznanie spółki przez UKE za podmiot dominujący, musi utrzymywać.

Dyrektor Grażyna Piotrowska-Oliwa z TP SA stwierdziła, iż działania UKE powodują, że äpieniądze przepływają od Telekomunikacji do Tele2 z bardzo niewielkim zyskiem dla klienta.ö

Jako przykład podała sprawę hurtowej sprzedaży abonamentu (WLR - Wholesale Line Rental). Upust cenowy od stawki TP SA, który UKE wyznaczył na 26,99 proc., uznała za zbyt wysoki, zaś łączny upust, powodujący, że Tele2 może kupić hurtowo abonament od TP za nieco więcej niż połowę ceny, uznała za ämarżęö dla Tele 2 od regulatora.

Piotrowska-Oliwa zauważyła z kolei, iż sprzedaż WLR wprowadzono tylko w kilku krajach Europy, m.in. w Skandynawii, ägdzie rynek telekomunikacyjny jest rynkiem dojrzałymö i wtedy czas wdrożenia hurtowej sprzedaży abonamentu wynosił od 12 do 24 miesięcy.

äTymczasem UKE nakazało nam wdrożenie WLR w ciągu dwóch miesięcyö- dodała.

Jak powiedział PAP w czwartek rzecznik Urzędu Komunikacji Elektronicznej Jacek Strzałkowski, wszystkie odrzucenia przez UKE planów taryfowych TP miały podstawy merytoryczne.

äPrzykładem jest choćby oferta Dzwonisz Za Darmo ľ ryczałtowego korzystania z telefonu. Według niej abonent miał płacić większy abonament, około 115 zł, ale dzwonić za darmo. Tyle tylko, że w tym samym czasie TP SA sprzedawała innym operatorom dostęp do swojej sieci, podliczając ich za każdą minutę. Żaden operator nie mógłby więc zaproponować takiego ryczałtu, bo wówczas by zbankrutował.ö - powiedział Strzałkowski.

Według niego, inne sprzeciwy dotyczyły sytuacji, kiedy TP SA wprowadzając swą ofertę äalbo wymuszała coś na klientach, albo sytuacji, kiedy ograniczała możliwość korzystania z innych usług, np. preselekcji.ö

Strzałkowski zauważył także, iż rozmowy w sprawie hurtowej sprzedaży abonamentu zaczęły się rok temu, w czasie istnienia Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty. Obecna decyzja jest więc wynikiem procesu administracyjnego i konsultacji, który rozpoczął się w zeszłym roku.

Stawki wyznaczone przez UKE musiały uwzględniać wysokie upusty ponieważ ľ jak potwierdza Komisja Europejska ľ polskie ceny usług telekomunikacyjnych należą do najwyższych w Europie.

"Wysokie koszty powodują, że jeśli jakiś operator ma kupić abonament hurtowo od TP SA, to musi otrzymać odpowiednio wysoki upust, żeby doliczając własne koszty wyszedł na swojeö - dodał rzecznik.(