Tradis nie dla Eurocashu

Marcel Zatoński
opublikowano: 10-08-2011, 00:00

Miało być wielkie przejęcie za 926 mln zł. Może być gigantyczne odszkodowanie — 200 mln zł.

Nie będzie wyraźnego lidera polskiego rynku handlu hurtowego

Miało być wielkie przejęcie za 926 mln zł. Może być gigantyczne odszkodowanie — 200 mln zł.

Należący do Portugalczyków Eurocash miał — po przejęciu za 926 mln zł grupy dystrybucyjnej Tradis od lubelskiej Emperii — stać się zdecydowanie największym dystrybutorem na polskim rynku, z blisko 18-proc. udziałem. Oznaczałoby to niemal trzykrotną przewagę nad drugim na podium Makro Cash Carry, należącym do niemieckiej Grupy Metro. Tradis miał dodać do przychodów Eurocashu 5 mld zł rocznie — pochodzących nie tylko z dystrybucji, ale także z liczącej ponad 4 tys. placówek sieci sklepów franczyzowych (m.in. Groszek). Miał, bo już — według zapewnień Artura Kawy, prezesa Emperii — na pewno nie doda. Wczoraj Emperia odstąpiła od umowy sprzedaży.

— Nie mamy żadnych wątpliwości: umowa już nie obowiązuje. Eurocash nie zrealizował płatności w terminie, więc Emperia nabyła prawo do odstąpienia od umowy. Skorzystaliśmy z niego — mówi Artur Kawa.

Zupełnie odmiennego zdania są Portugalczycy. Według Eurocashu umowa wciąż obowiązuje.

— Zapewnienia prezesa Kawy są zdecydowanie na wyrost. Umowa jest cały czas ważna, i to nie my ją naruszyliśmy, tylko Emperia, samodzielnie i w sposób nieuprawniony określając nową cenę za Tradis. To wyliczenie nie ma oparcia w umowie. Teraz Emperia najwyraźniej chwyta się różnych sposobów, żeby taką cenę i płatność uzyskać. My trzymamy się tego, co zostało ustalone w umowie — mówi Jan Domański z Eurocashu.

— Strony uzgodniły, jak wyliczyć cenę umowy, co zostało w niej zapisane. Emperia w pełni przestrzegała zapisów umowy inwestycyjnej i nie żądała nigdy ceny innej niż ta wynikająca z zapisów umowy — słyszymy w Emperii.

Emperia domaga się też 200 mln zł odszkodowania od Eurocashu za niezrealizowanie umowy.

Rynek na huśtawce

Eurocash tłumaczył, że nie mógł sfinalizować umowy do czasu uzyskania zgody na przejęcie od Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK zaś rozpatruje sprawę od stycznia i wciąż nie podjął decyzji. Portugalczycy chcieli też płacić za Tradis gotówką i akcjami, podczas gdy Emperia chciała wyłącznie gotówki. Główną kością niezgody była jednak sama cena.

— Decyzja Emperii jest zaskakująca, chociaż w ciągu ostatnich tygodniu pojawiały się komunikaty, które mogły świadczyć, że pomiędzy Emperią a Eurocashem istnieją rozbieżności na temat struktury transakcji i metody płatności za Tradis — ocenia Magdalena Komaracka, analityk Ipopema Securities.

Jeszcze miesiąc temu wydawało się, że Emperia zacznie powoli wygaszać działalność. Tradis szedł na sprzedaż, a pod młotek miał też pójść segment detaliczny (235 sklepów, w tym supermarkety Stokrotka). Te ostatnie plany pozostają w mocy — za detal Emperia chce 900 mln zł.

— Jest bardzo duże zainteresowanie naszym ramieniem detalicznym, zarówno ze strony funduszy, jak i inwestorów branżowych. Tradis zaś będzie się dalej rozwijał — organicznie i poprzez przejęcia — tak by się stać liderem dystrybucji FMCG — zapowiada Artur Kawa.

W Tradisie wczoraj zmienił się też zarząd — Jarosława Wawerskiego zastąpił Kazimierz Mars, wcześniej dyrektor makroregionu Południe w spółce.

Zaskakująca decyzja Emperii mocno odbiła się na kursie jej akcji — spadł on o 12,33 proc, do poziomu 86 zł za papier. Oberwało się też Eurocashowi — jego kurs w czasie sesji szedł w dół o ponad 20 proc., by na zamknięciu osiągnąć poziom 23 zł (spadek o 4,13 proc.). Obroty akcjami Emperii sięgnęły 4 mln zł, a Eurocashu — 14,3 mln zł.

Bez paniki

W ocenie analityków takie zniżki kursu obu spółek są nieuzasadnione.

— Dzisiejszy spadek kursu Eurocashu to paniczna, nieuzasadniona reakcja. Nawet bez Tradisu rozwijający się organicznie Eurocash jest wart więcej, niż sugeruje jego kurs. Emperia tymczasem w ciągu kilku miesięcy całkowicie zmieniała plany. Najpierw na sprzedaż miał iść hurt, a detal chciano rozwijać organicznie. Potem pod młotek miały iść oba ramiona spółki. Wreszcie teraz hurt zostaje, a detal idzie na sprzedaż — to, paradoksalnie, może być dobrą wiadomością dla wszystkich spółek z branży. Oznaczać może bowiem, że są inwestorzy skłonni zapłacić za detal Emperii z premią, co oznacza większe wyceny spółek z branży na giełdzie — mówi Marek Czachor z Erste Group.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy