Tradycja dojrzewa powoli

Eksport mógłby rosnąć szybciej, gdyby znikły bariery — mentalne i finansowe. Tego, co już osiągnęliśmy, nie musimy jednak się wstydzić

Gdy Europą targają zawieruchy, m.in. na Wschodzie i w Niemczech, a problemy krajów tak odległych jak Chiny mogą odbić się echem także u nas, dyskusja o przyszłości polskiego eksportu jest nieodzowna.

UCZESTNICY DEBATY:
Zobacz więcej

UCZESTNICY DEBATY:

Od lewej: Jan Mikołuszko, szef rady nadzorczej Unibepu, Robert Świechowicz, wiceprezes Pesy, Andrzej Wodzyński, założyciel Grupy Tubądzin, Łukasz Korycki, zastępca redaktora naczelnego „Pulsu Biznesu”, Jakub Papierski, wiceprezes PKO BP, Jacek Socha, wiceprezes i partner w PwC, Konrad Tarański, wiceprezes Comarchu. Marek Wiśniewski

O jego perspektywach rozmawiali uczestnicy debaty z cyklu Polska Firma — Międzynarodowy Czempion, zorganizowanej przez PwC i „Puls Biznesu”. Łukasz Korycki, zastępca redaktora naczelnego „PB”, który moderował dyskusję, zaczął od marzeń. Zapytał, czy udział eksportu w polskim PKB ma szansę urosnąć z 40 do 60 proc., o czym marzy Ministerstwo Gospodarki.

— To możliwe, ale pod kilkoma warunkami. Polskie firmy muszą w pełni wykorzystać szansę, jaką mają od czasu przystąpienia do Unii Europejskiej, przedstawiając się jako członek UE w krajach, do których wcześniej nie mieliśmy dostępu. Dodatkową szansą jest obecna słabość konkurencji — dlatego to świetny moment na wzmożone działania eksportowe. Tym, co zdecydowanie nas wyróżnia, jest głód międzynarodowego sukcesu, którego nie ma już w krajach Europy Zachodniej — powiedział Konrad Tarański wiceprezes i dyrektor finansowy Comarchu. Zdaniem Jacka Sochy, wiceprezesa i partnera w PwC, to punkt widzenia dużego biznesu.

— Dla dużych firm Polska jest zbyt małym rynkiem,więc kiedy odniosą sukces w kraju, zaczynają myśleć o ekspansji międzynarodowej. Ale są i mniejsze innowacyjne firmy, które od razu zakładają obecność na rynkach zagranicznych — skomentował Jacek Socha. Robert Świechowicz, wiceprezes i dyrektor finansowy Pesy, zwrócił uwagę, że niektóre firmy świadomie nie decydują się na ekspansję zagraniczną. Dla wielu średnich przedsiębiorstw lokalny jest wystarczająco duży.

— Dla większych firm eksport jest koniecznością. Dla średnich i małych może być szansą, ale nie jest pozycją obowiązkową — podkreślił Robert Świechowicz. W niektórych branżach ta reguła jednak nie obowiązuje. Przykładowo: w branży budowlanej działa stosunkowo niewiele dużych firm, które mogą bez obaw i bez wsparcia rozpocząć działania eksportowe. Potrzeba tymczasem jest ogromna, bo wkrótce w Polsce skończy się duże zapotrzebowanie na usługi tej branży.

— Obecnie eksport branży budowlanej wynosi 3 proc. Unibep nie jest jej typowym przedstawicielem, bo w jego przypadku to 20-30 proc. Musimy jednak wycofać się z Rosji, więc przed nami spore wyzwanie i poszukiwanie nowych rynków. Powołaliśmy Klaster Polskich Eksporterów Budownictwa. Znaleźliśmy 20 średnich firm z dokonaniami eksportowymi i spróbujemy połączyć siły. Współpraca jest podstawowym warunkiem sukcesu eksportowego w branży budowlanej — stwierdził Jan Mikołuszko, szef rady nadzorczej Unibepu.

Przerost oczekiwań

Zdaniem Konrada Tarańskiego, eksportowych marzeń resortu gospodarski z pewnością nie zrealizujemy, opierając się na tym samym filarze, co obecnie — niskich cenach.

— Nasz eksport rósł nawet w trudnych momentach, np. po zamknięciu rynków wschodnich. Kończy się jednak pewna era w historii polskiej gospodarki — przestajemy być konkurencyjni cenowo. Musimy więc skupić się na innych naszych atutach, np. na tym, że jesteśmy narodem niezwykle przedsiębiorczym. Musimy również wyzbyć się niechęci do kapitału zagranicznego — uważa Konrad Tarański. Warto również pamiętać, że dużo już osiągnęliśmy i naszych 40 proc. udziału w PKB z pewnością nie powinniśmy się wstydzić.

— Mamy ogromne oczekiwania wobec kraju, który dopiero 26 lat temu zaczął prowadzić prawdziwy eksport. Porównujemy się z państwami, które mają gospodarkę podobnych rozmiarów — Polska jest szósta w Europie — ale znacznie dłużej pracują na swój sukces eksportowy. My, w odróżnieniu od wielu krajów, np. z kolonialną historią, nie mamy nawet eksportowej tradycji. Tak naprawdę dopiero uczymy się eksportu — powiedział Robert Świechowicz. Zdaniem Andrzeja Wodzyńskiego, właściciela i założyciela Grupy Tubądzin, jesteśmy pojętnymi uczniami.

— 30 lat temu zaczynaliśmy działalność i Polska była na szarym końcu, jeśli chodzi o eksport — właściwie wcale go nie prowadziła. Teraz mamy trzecie miejsce w Europie w produkcji płytek. Rozwija się nasza myśl technologiczna, chcą ją kupować Włosi i Hiszpanie. To nie brak własnych pomysłów czy innowacyjności, lecz brak stabilności finansowej spowalnia nasz rozwój — stwierdził Andrzej Wodzyński.

Jacek Socha od ręki zaproponował rozwiązanie. — Jeżeli chcemy być krajem proeksportowym, musimy wejść do strefy euro. Warto również pamiętać o możliwościach, które daje rodzimy rynek kapitałowy — powiedział wiceprezes PwC. Wtórował mu Robert Świechowicz, diagnozując przy okazji inną naszą bolączkę.

— W Polsce mamy ogromny problem mentalny. Wciąż nie doceniamy własnych osiągnięć i nie liczymy się wzajemnie ze swoim zdaniem. Liczy się dla nas tylko pochwała zagranicznych inwestorów. Na wielką umowę z inwestorem z innego kraju nie będzie jednak szans, dopóki nie zobaczy on naszych osiągnięć krajowych — podkreślił Jan Mikołuszko. Musimy cierpliwie pracować na własną eksportową markę.

— Na świecie istnieje tradycja kupowania niemieckich aut, ale nikt nie słyszał o zwyczaju kupowania np. polskich systemów IT. Musimy zapraszać zagranicznych klientów do nas, żeby zobaczyli, co osiągnęliśmy. Inaczej się nie uda — zauważył Konrad Tarański.

Pomoc banków

Rozwój i promocja wymagają nakładów. Obcy kapitał wciąż budzi niechęć wielu Polaków, a krajowy nie dla wszystkich jest łatwo dostępny. — W trudnych czasach nieoceniona była pomoc PKO BP. Jego mocniejsze zaangażowanie się w finansowanie przedsięwzięć eksportowych dla wielu przedsiębiorców byłoby ratunkiem — powiedział Jan Mikołuszko. Jakub Papierski, wiceprezes PKO BP, poczuł się wywołany do tablicy.

— PKO Bank Polski od lat jest zaangażowany w finansowanie działalności eksportowej polskich przedsiębiorstw. Dzięki współpracy z bankiem wiele firm mogło szerzej zaistnieć i w perspektywie pomyśleć o eksporcie. Jako bank, chcemy być zawsze tam, gdzie są nasi klienci, dlatego otwieramy oddział korporacyjny w Niemczech. Dzięki temu możemy wspierać polskie firmy tam, gdzie już prowadzą działalność i pomagać im w dalszym zdobywaniu zagranicznych rynków.

Rolą banku nie jest jednak branie na siebie wszelkiego ryzyka związanego z ekspansją zagraniczną, czy też jej inicjowanie. To przedsiębiorca podejmuje inicjatywę i decyzje o ekspansji, a bank zapewnia mu wsparcie w realizacji planów. Jacek Socha dodał, że firmy mogą za granicą korzystać też ze wsparcia administracji publicznej i firm doradczych takich jak PwC.

Szukamy czempionów

Jeśli Twoja firma jest eksporterem lub inwestuje za granicą, zgłoś ją do 4. edycji konkursu Polska Firma — Międzynarodowy Czempion, organizowanego przez PwC i „PB” wspólnie z PKO Bankiem Polskim i firmą FedEx Express. Szczegółowe informacje oraz formularz zgłoszeniowy znajdziesz na stronie czempioni.pb.pl. Na zgłoszenia czekamy do 31 października.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Dobosiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Tradycja dojrzewa powoli