Tradycyjne fundusze nie mają monopolu

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 20-11-2007, 00:00

Produkty alternatywne czeka szybki rozwój

Gdy rynek akcji wpada w tarapaty, inwestorów zaczyna dręczyć pytanie, czy to tylko korekta, czy początek bessy. Wielu woli nie czekać i zamyka pozycje, by wkrótce z irytacją obserwować powrót trendu wzrostowego. Niestety — badania dowodzą, że taka emocjonalna strategia jest w dłuższym okresie nieskuteczna.

Nadal można się spodziewać, że średnioroczna stopa zwrotu z akcji wyniesie, zgodnie z historyczną tendencją, od 7 proc. na rynkach rozwiniętych do 13 proc. na wschodzących. Warto jednak ustalić, czy są sposoby osiągania takich lub nawet wyższych zysków przy jednoczesnej większej regularności rocznych wyników inwestycyjnych i niezależności od rynkowych wstrząsów.

Dominujące na rynku fundusze inwestycyjne stosują strategie w dużej mierze pasywne. Wymieniają co prawda spółki w portfelu, dążąc do maksymalizacji zysku, ale ich ogólna podatność na ryzyko rynkowe jest stabilna i określona przez profil funduszu. Poza nielicznymi funduszami aktywnej alokacji nie ma szansy, że zarządzający w znacznym stopniu ograniczą przecenę jednostek w czasie bessy. Tym bardziej że wynagrodzenie funduszu nie jest powiązane z jego wynikami. Sięgająca nawet

4 proc. aktywów coroczna opłata skonsumuje aż 40 proc. z realistycznie założonej 10-procentowej rocznej stopy zysku z portfela akcji. Przy tak wysokich kosztach długoterminowa efektywność inwestycji staje pod znakiem zapytania. Wystarczy np. 5 lat zastoju na rynku, a kursy akcji będą musiały wzrosnąć o ponad 22 proc., by inwestor odzyskał pobrane w tym okresie opłaty. Dla najzamożniejszych inwestorów bardziej odpowiednie wydaje się powierzenie funduszy firmom zarzą-

dzającym aktywami. Za takim rozwiązaniem przemawiają fakty — rezultaty najlepszych portfeli zarządzanych znacznie pokonały wyniki najlepszych funduszy akcyjnych.

W porównaniu z okresem bolesnej bessy w latach 2000-03 inwestorzy mają teraz do dyspozycji większy arsenał środków umożliwiających uzyskiwanie tzw. absolutnych stóp zwrotu. Dynamiczny rozwój rynku instrumentów pochodnych umożliwia konstruowanie strategii inwestycyjnych na tyle zróżnicowanych, by osiągać zyski niezależnie od sytuacji na rynku akcji. Strategie te są wykorzystywane na całym świecie przez fundusze hedgingowe oraz w tzw. produktach strukturyzowanych. W Polsce od dwóch lat działają fundusze stosujące techniki typowe dla funduszy hedgingowych. Są to fundusze zamknięte, w które można zainwestować za pośrednictwem emitowanych okresowo certyfikatów. Dotychczasowe ich wyniki świadczą o dużej skuteczności zarządzających. Strategie polegające na inwestowaniu w akcje na różnych rynkach i instrumenty pochodne na indeksy, surowce, stopy procentowe i waluty pokonały w tym okresie wyraźnie akcyjne strategie pasywne. Możliwość dynamicznego zabezpieczania pozycji akcyjnych, gry na wzrost lub spadek instrumentu bazowego oraz korzystanie z efektu dźwigni finansowej daje szansę na osiąganie zysków nie tylko regularnych, ale także wyższych niż z portfela akcji. Sektor funduszy alternatywnych czeka szybki rozwój. Wkrótce pojawią się nowe TFI oferujące takie produkty. Fundusze alternatywne przyciągają najlepszych zarządzających z sektora asset management. Większość ich wynagrodzenia zależy od wysokości wypracowanego zysku, co wzmacnia motywację i tworzy wspólnotę interesów z uczestnikami funduszu.

Choć dotychczasowe wyniki polskich funduszy alternatywnych dobrze wróżą na przyszłość, dla części inwestorów może to być oferta zbyt egzotyczna. Jeśli obawiają się oni bessy, a jednak chcą zarobić więcej niż na lokacie, idealnym dla nich rozwiązaniem wydają się produkty strukturyzowane. To limitowane czasowo lokaty, certyfikaty lub polisy umożliwiające osiąganie zysków na wybranych rynkach przy gwarancji zwrotu całości kapitału w razie niepowodzenia strategii. Większość z nich daje szansę na zyski większe w skali roku o kilka punktów procentowych niż z lokaty. Najliczniejszą grupę stanowią produkty oparte na koszykach indeksów akcji. Jednak potencjał zysku jest w tym przypadku zwykle mniejszy niż przy inwestycji bezpośredniej, gdyż rozliczenie następuje według średniego wzrostu wartości koszyka w czasie życia produktu, a nie jego wartości końcowej. Bardziej atrakcyjne są produkty przynoszące zysk niezależnie od kierunku ruchu indeksów i niewykorzystujące uśredniania. Dzięki nim można zarobić nawet w przypadku bessy. Najlepsze jednak są struktury powiązane z wynikami uznanych zagranicznych strategii hedgingowych. Strategie te przynoszą od lat regularne roczne stopy zwrotu rzędu 8-10 proc., niezależnie od koniunktury giełdowej.

Rynek usług inwestycyjnych przechodzi jakościową transformację, która w kilka lat poważnie zmieni jego oblicze. Stanie się on zdecydowanie bardziej konkurencyjny, a tradycyjne fundusze znajdą się pod większą presją na obniżenie opłat, szczególnie jeśli na giełdach powieje chłodem. Wzrośnie także znaczenie profesjonalnego doradztwa inwestycyjnego, gdyż w masie ofert przeciętnemu inwestorowi trudniej będzie samodzielnie wyszukać dla niego najkorzystniejszą. Z tej obfitości należy się jednak cieszyć, gdyż dzięki temu wielu inwestorów przestanie się obawiać upiora bessy i zyska spokojniejszy sen.

Hedging wygrywa z rynkami wschodzącymi

Porównanie średniorocznej rentowności indeksu akcji MSCI WORLD i strategii hedgingowych od 1.01.1994 do 1.11.2007

7,70

proc. MSCI WORLD INDEX

11,10

proc. CSFB TREMONT HEDGE INDEX

12,30

proc. CSFB TREMONT INDEX LONG/SHORT EQUITY

Źródło: „PB”

Włodzimierz Uniszewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu