Tradycyjne sklepy pełne innowacji

Biznes i technologie W przyszłości stacjonarny punkt sprzedaży będzie naszpikowany elektroniką albo nie będzie go wcale

Chyba nikt nie lubi kolejek. Dlatego najpierw pojawiły się biletomaty w kinach. Potem kasy samoobsługowe w hipermarketach. Następnie systemy rejestrowania zakupów podczas ich robienia i mobilne aplikacje umożliwiające płacenie w specjalnej strefie za pomocą kodu QR. A co rusz dowiadujemy się o kolejnych wynalazkach.

— Beacony, czyli małe nadajniki komunikujące się z naszymi smartfonami, to już nie nowość. Podobnie jak inteligentne oświetlenie zbierające dane o sposobie poruszania się konsumentów w sklepie. Od dawna w użyciu są też smart mirrors — interaktywne lustra wykorzystujące technologię rozszerzonej rzeczywistości. Oglądając się w nowej bluzce, można zapoznać się z reklamami, informacjami o promocjach czy treściami rozrywkowymi — nie ukrywa entuzjazmu Anna Sulima-Gillow, ekspertka z Forbis Group. Dlaczego tradycyjne sklepy inwestują w innowacje? — Rosnąca konkurencja wymusza wprowadzanie rozwiązań ułatwiających życie klientowi. Dla detalisty to tańsze niż kolejna obniżka cen. I daje szanse na dodatkową sprzedaż — tłumaczy Wiktor Miałkowski, partner w Pro Business Solutions.

Liderami wdrożeń IT w handlu są Piotr i Paweł, Tesco, Auchan i inne duże sieci. Z czasem jednak najbardziej zaawansowane technologie tanieją i podbijają nawet najmniejsze placówki. Przykładem są systemy Digital Signage (DS), czyli ekrany z reklamami, które instaluje się zarówno w galeriach handlowych, jak i w zakładach fryzjerskich, butikach i salonikach z prasą. — Większości małych sklepów i punktów usługowych nie stać na przygotowanie i druk własnych gazetek, folderów i ulotek. Poza tym zaletą komunikatów marketingowych na monitorach jest elastyczność — animacje, fotografie, informacje można łatwo dostosować do aktualnej strategii sprzedażowej — mówi Piotr Badowski, prezes Nanovo.

Kwestia demografii

Dlaczego w epoce e-commerce nie zamyka się stacjonarnych sklepów? Odpowiedź na to pytanie przynosi sondaż zrealizowany przez Leroy Merlin przy okazji wdrożenia zdalnej platformy Mobility (do obsługi sprzedażowej i tworzenia relacji z klientami). Respondenci wskazywali, jak wyobrażają sobie zakupy w 2025 r. Większość deklarowała, że tradycyjne placówki będą odwiedzali głównie z dwóch powodów — by przymierzyć ubranie, obejrzeć na własne oczy komputer, poczuć ciężar i kształt telefonu (63 proc.) i żeby skorzystać z dostępnej tylko na miejscu promocji (34 proc.). Wielu konsumentów nie wyobraża sobie zakupów bez rozmowy ze sprzedawcą i porównania produktów. — Preferencje zakupowe mają związek z demografią. Nie wszyscy konsumenci są młodzi i obeznani z nowinkami technologicznymi. Jesteśmy coraz starszym społeczeństwem. Seniorzy — po pierwsze — pozostają wierni swoim wieloletnim nawykom konsumenckim, po drugie — obawiają się, że zakupy internetowe i mobilne to dla nich zbyt duże wyzwanie — komentuje Wiktor Miałkowski. Ale nawet przedstawiciele pokolenia Y, choć nie rozstają się ze smartfonami, cenią sklepy tradycyjne. Wirtualna sprzedaż — wskazują — ma jedną poważną wadę — nie pozwala na przetestowanie „żywego” produktu. Chcą swobodnego przemieszczania się między kanałami online i offline. Ucieleśnieniem tej koncepcji była kampania wizerunkowa brazylijskiego oddziału C&A — firma zamieściła w swoich sklepach interaktywne wieszaki połączone z Facebookiem. Reagowały one w czasie rzeczywistym na polubienia określonych modeli ubrań, co umożliwiła platforma SAP S/4 HANA. — Tak klienci dowiadywali się, które produkty zostały uznawane za najlepsze. Efekt? Kampania dotarła do 8,8 mln osób. Co godzinę C&A przybywało tysiąc kolejnych fanów. Część kolekcji sprzedała się w jeden dzień — opowiada Ewelina Ciach, starszy doradca w SAP Hybris. Innym przykładem łączenia sprzedaży cyfrowej i analogowej jest inteligentna półka z winami w zwykłym sklepie — pojawiają się na niej trunki rekomendowane klientowi na podstawie analizy wypełnionej przez niego ankiety. W podobną stronę poszła sieć Crate & Barrel’s, oferująca akcesoria domowe. W jej placówkach nabywcy dostają tablety, za ich pomocą skanują kody kreskowe wybranych artykułów i dostają dodatkowe informacje. Urządzenia umożliwiają także przesłanie sobie listy zakupów na pocztę elektroniczną czy przekazanie sprzedawcy prośby o zaniesienie produktu z magazynu do kasy. Rezultat? Lista klientów korzystających z listy meilingowej firmy wzrosła z 25 do 41 proc., a meile wysyłane przez firmę do osób uczestniczących w akcji są czytane dwukrotnie częściej niż standardowe newslettery.

Pogoda dla bogaczy?

Drobnych detalistów z pewnością stać na rozwiązania Digital Signage, przynajmniej W jaki sposób będziesz kupował w niedalekiej przyszłości — deklaracje klientów w wersji abonamentowej (operatorzy DS wypożyczają urządzenia i opracowują treści marketingowe). — Częsta praktyka polega na tym, że systemy umieszcza się na serwerach dostawcy DS i korzysta z technologii chmury obliczeniowej. Użytkownik płaci co miesiąc określoną kwotę za udostępnione mu zasoby. Oznacza to niższe, stałe i przewidywalne koszty — zachwala Michał Łakomy, dyrektor handlowy spółki Integrated Solutions należącej do Orange Polska. Ale co z beaconami, inteligentymi półkami, wirtualną rzeczywistością, analizą statystyczną zachowań, potrzeb i preferencji konsumentów?

Czy również te technologie są w zasięgu małych sklepów? Owszem, choć — jak w przypadku Digital Signage — głównie w modelu usługi, dzierżawy czy outsourcingu. Edyta Gałaszewska-Bogusz, dyrektor Accenture Operations w Polsce, uściśla: cloud computing pozwala uniknąć dużych jednorazowych kosztów na infrastrukturę stacjonarną. Niemniej bez jakichkolwiek wydatków się nie obejdzie. — Każda rewolucja technologiczna niesie z sobą wiele nakładów związanych z modernizacją biznesu, reorganizacją firmy, nowymi stanowiskami pracy, szkolenia mi, sprzętem. Innowacje muszą kosztować. Trzeba je jednak traktować nie tyle w kategoriach wydatku, ile najlepszych inwestycji przedsiębiorstwa — uważa Edyta Gałaszewska-Bogusz.

Zdaniem Wiktora Miałkow-skiego, skromny budżet małych sklepów to połowa problemu. Hamulcem jest również mentalność, chęć zachowania status quo czy technologiczny konserwatyzm. — Słabości wewnętrznego systemu informatycznego, brak kompetencji cyfrowych, przyzwyczajenie do analogowych standardów, oszczędności na personelu i jego wyszkoleniu — to wszystko powoduje, że testy nowości są bardzo trudne, a użytkownicy, natrafiając na problemy, łatwo się zniechęcają — diagnozuje przedstawiciel Pro Business Solutions. Sęk w tym, że bez IT każdy kupiec szybko pójdzie z torbami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Firmy / Tradycyjne sklepy pełne innowacji