Jim Rogers, znany amerykański inwestor, przekonywał niedawno, że w obecnych, niepewnych czasach, jedną z niewielu branż, które gwarantują szansę na godziwy zarobek, jest branża rolna. Według niego, będzie to doskonałe miejsce do inwestycji w kolejnych 10-20 latach. Podobne wnioski można wyciągnąć z najnowszych prognoz dla sektora rolno-spożywczego, które opublikowała Komisja Europejska. Szczególnie dobre perspektywy rysują się w nim dla sektora zbożowego, olejarskiego, drobiarskiego i nabiałowego.
Energetyczne nasiona
Z raportu wynika, że warto inwestować zwłaszcza w produkcję kukurydzy, roślin oleistych (np. rzepak) i olejów roślinnych, bo poziom ich produkcji w UE nie zaspokaja popytu. Ponadto, ich niedobór, mimo wzrostu produkcji, ma się utrzymać do 2020 r. (patrz wykresy poniżej).
— Wzrost zapotrzebowania na zboża i rośliny oleiste w UE będzie wynikał w dużej mierze z rozwoju produkcji biopaliw, a także pasz. Poza tym Unia chce rozwijać eksport zbóż, m.in. do krajów Afryki i Bliskiego Wschodu. Polska może na tym skorzystać — mówi Marcin Krzemiński, ekspert z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
Komisja Europejska prognozuje, że zapotrzebowanie na kukurydzę w UE wzrośnie do 2020 r. o blisko 10 proc., a konsumpcja olejów roślinnych o ponad 15 proc. Na rynku mięsa brylować będzie drób, którego konsumpcja ma się zwiększyć do średniego poziomu 23,6 kg na osobę, wobec obecnych 22,6 kg. Konsumpcja wieprzowiny też ma się zwiększyć, ale już tylko nieznacznie, spożycie wołowiny i baraniny ma się natomiast nieco obniżyć. „Wieprzowina pozostanie najbardziej popularnym rodzajem mięsa w UE ze spożyciem sięgającym 41,6 kg na osobę w 2020 r., w porównaniu z 23,6 kg w przypadku mięsa drobiowego, 15,8 kg wołowego i 2 kg dla baraniny oraz koziny” — czytamy w raporcie.
Ostra konkurencja
Produkcja mięsa drobiowego, a także wieprzowego, ma się zwiększyć do 2020 r. o blisko 4 proc., podczas gdy produkcja wołowiny i baraniny ma się obniżyć.
— Rosnąca konsumpcja drobiu w Polsce i innych krajach UE nie jest zaskoczeniem, zwłaszcza w dobie kryzysu. Jest to bowiem mięso bardzo dobrej jakości, a do tego jest tańsze od innych gatunków— mówi Mirosław Szałkowski, prezes Exdrobu. Ryszard Smolarek, prezes Polskiej Federacji Branży Mięsnej, ocenia, że Polska może zawojować Europę mięsem drobiowym, które dzięki dobrej technologii produkcji jest cenione i konkurencyjne.
— W ostatnich latach polska branża drobiarska zwiększała produkcję średnio o 7 proc. rocznie. W efekcie jesteśmy już potentatem w UE. Przyszłość stawia jednak przed nami wiele wyzwań i niewiadomych. Wiemy, że Rosja i Ukraina dynamicznie rozwijają produkcję. Tamtejsi producenci chcą sprzedawać swoje wyroby także na rynek unijny. W najbliższych latach konkurencja może się więc bardzo zaostrzyć — mówi Mirosław Szałkowski.
Powody do optymizmu mają też producenci nabiału. Komisja Europejska prognozuje wzrost popytu, m.in. na sery. W przypadku tej branży głównym motorem wzrostu ma być jednak nie popyt wewnętrzny UE, ale eksport na inne kontynenty.
„Rosnący popyt światowy, zwłaszcza ze strony krajów rozwijających się, będzie mieć pozytywny wpływ na poziom cen i będzie paliwem dla rozwoju unijnego eksport produktów mleczarskich” — czytamy w raporcie.
— Przemysł mleczarski w Polsce ma rozbudowane moce produkcyjne, które m.in. w przypadku serów przekraczają potrzeby krajowego rynku. Można więc powiedzieć, że jesteśmy uzależnieni od eksportu — konkluduje Dariusz Sapiński, prezes Mlekovity.
176 mln ha Tyle ma wynieść w 2020 r. całkowita powierzchnia użytkowanych rolniczo terenów w Unii Europejskiej. Tyle samo jest w użyciu obecnie. Oznacza to, że wydajność produkcji w rolnictwie musi wzrosnąć.
OKIEM EKSPERTA
Możemy na tym zarobić
DARIUSZ WINEK
główny ekonomista Banku BGŻ
Inwestycje w produkcję rolno-spożywczą będą w najbliższych latach dochodowe i obarczone niższym ryzykiem niż w pozostałych sektorach gospodarki. Popyt na surowce rolne i produkty spożywcze w UE i poza nią będzie rósł. W Polsce bardziej dochodowa będzie produkcja roślinna niż zwierzęca. Nasz kraj ma wciąż duży, niewykorzystany potencjał rozwoju produkcji rolno-spożywczej, szczególnie roślinnej, bo nasze rolnictwo jest wciąż mniej wydajne niż w Europie Zachodniej. Wzrost efektywności jest u nas konieczny, zwłaszcza w hodowli trzody chlewnej. Jeśli nie zwiększy się w niej udział dużych gospodarstw, to ta produkcja będzie przegrywała konkurencję z wieprzowiną z Niemiec czy Danii. Największy potencjał wzrostu produkcji i konsumpcji w Europie ma jednak drób ze względu na relatywnie niską cenę, ale też z powodów zdrowotnych.