Tramwaj zwany pożądanym, niesztampowym pomysłem

Martyna Mroczek
opublikowano: 2007-10-22 00:00

Powielanie zabija promocję. Warto więc poszukać nowych, nietypowych rozwiązań.

Powielanie zabija promocję. Warto więc poszukać nowych, nietypowych rozwiązań.

Dostarczająca energię firma Vattenfall ufundowała w Warszawie Obscura Tram — objazdowe nieme kino. Przejażdżka tramwajem robiła wrażenie. Pasażer wsiadał do zupełnie ciemnego wagonu. Kiedy pojazd ruszył, przez podzieloną na kształt klatek filmowych szybę widać było zewnętrzny świat zmniejszony i do góry nogami. Do tego przy drzwiach, niczym portier, stała osoba witająca i żegnająca pasażerów oraz informująca o trasie przejazdu.

Tramwaj to dzieło brytyjskiego artysty Simona Lee. W zeszłym roku autobusy Obscura jeździły po ulicach Barcelony i Nowego Jorku. Warszawski Obscura Tram był elementem większego projektu — Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Publicznej „Passengers” (Pasażerowie). Pomysłodawczynią festiwalu i przeniesienia pomysłu z tramwajem do Polski jest Zuzanna Foggt z Fundacji Sztuki Współczesnej In Situ.

— Chcemy realizować projekty artystyczne aranżujące przestrzeń miejską. Tramwaj jest doskonałym symbolem żywego, zmiennego charakteru miasta. A przy okazji służy ludziom — naszym tramwajem można było jechać za darmo, niemal przez całe miasto — tłumaczy Zuzanna Foggt.

Przyjemne z pożytecznym

Pomysł na niezwykły widok z wagonu opiera się na zasadzie camera obscura, czyli dawnego aparatu fotograficznego. Zewnętrzne szyby tramwaju oklejono winylem z czterema tysiącami dziurek. W środku przyklejono podwójne pleksi i soczewki, skupiające obraz i odwracające go o 180 stopni. W rezultacie pasażer widzi coś jak niemy film. Tyle że jego akcja toczy się teraz i w rzeczywistości.

— Tramwaje Warszawskie wynajęły fundacji pojazd za darmo, stając się w ten sposób współorganizatorem projektu. Zależy nam, by mieszkańcy lubili miejski transport. Jesteśmy otwarci na takie pomysły. Negocjujemy ze studentami Akademii Sztuk Pięknych, którzy chcą pomalować tramwaj w zwariowane wzory i zorganizować wystawę fotografii na ogrodzeniu zajezdni. Czemu nie? — przychyla się do pomysłu Wojciech Szydłowski, rzecznik prasowy Tramwajów Warszawskich.

Potrzebny pomysł

W stolicy można było już jeździć restauracją na kółkach Knorr, lodziarnią Zielonej Budki, być może niedługo da się za darmo napić czekolady Wedla podczas podróży do szkoły czy pracy. Możliwości dla reklamodawców jest wiele, wystarczy ciekawy pomysł.

— Nie interesują nas tylko reklamowe fajerwerki. Wolimy budować wizerunek naszej firmy w Polsce w sposób długofalowy, przyjazny ludziom, nienatarczywy. Artyści z fundacji przyszli do nas z pomysłem na akcję miejską — od razu nam się spodobał. Mamy nadzieję, że podobny projekt zostanie zrealizowany także w innych polskich miastach — mówi Łukasz Zimnoch, rzecznik prasowy Vattenfalla.

Szwedzka firma kilkakrotnie pokazała, że szuka nieszablonowych sposobów eksponowania marki. Zrealizowała m.in. projekty „Gorące przystanki” (zimą były ogrzewane wiaty przystankowe w Warszawie i w Katowicach) i „Gniazdko” (gniazdo bocianiej pary można było obserwować na internetowej stronie firmy przez kilka miesięcy 24 godziny na dobę).

Filmowy tramwaj jeździł po Warszawie tylko od 7 do 13 października. Fundacja In Situ nie spocznie jednak na laurach.

— Na festiwalu „Pasażerowie” na pewno się nie skończy. Mamy mnóstwo pomysłów na kolejne projekty miejskie — zapewnia Zuzanna Foggt.