Transport stanął na całą godzinę

Marcin Bołtryk
opublikowano: 12-06-2008, 00:00

Zabraknie towarów w sklepach, a kierowcy utkną w korkach. Taki scenariusz staje się coraz bardziej rzeczywisty.

Przewoźnicy tupnęli nogą. Pierwszy raz tak mocno

Zabraknie towarów w sklepach, a kierowcy utkną w korkach. Taki scenariusz staje się coraz bardziej rzeczywisty.

Wczoraj w samo południe w całym kraju stanęły ciężarówki. Szacuje się, że w pro- teście wzięło udział 100 tys. samochodów. Zatrzymywały się na godzinę na poboczach dróg.

Utrzymać winiety

Dlaczego przewoźnicy nie pracują? Bo przestaje im się to opłacać.

— Polski transport dostarcza do budżetu państwa 12 proc. PKB, czyli drugą w kolejności część produktu krajowego brutto. Firmy zajmujące się drogowym transportem międzynarodowym zatrudniają niemal 400 tys. pracowników, a pośrednio — w serwisach naprawczych, magazynach i logistyce — w sumie prawie milion osób. Poza tym, od wejścia Polski do UE, transportowcy znacząco powiększyli potencjał — liczba pojazdów wzrosła sześciokrotnie. Jednak dalszy rozwój blokują nierozwiązane od lat problemy i dawno popełnione błędy —mówi Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

Kierowcy protestowali przeciwko cenom paliwa i długim kolejkom na wschodniej granicy. Przewoźnicy domagają się także utrzymania obowiązującego systemu opłat za korzystanie z dróg. Winiety umożliwiają kierowcom ciężarówek bezpłatny przejazd autostradami. Roczna opłata za winietę to ponad 2 tys. zł. Według kierowców, zniesienie winiet oznacza, że za korzystanie z autostrady przewoźnicy będą musieli płacić nawet do 2,5 zł za kilometr.

Firmy transportu międzynarodowego chcą też obniżenia ceny oleju napędowego, udrożnienia granicy wschodniej i złagodzenia skutków wysokiego kursu złotego w stosunku do euro. Wyjątkowo silny złoty obniża koszty importu, co pociąga za sobą wzmożony popyt na transport do Polski. Wystarczy popatrzeć na ceny przewozów drogowych. Na niektórych kierunkach importowych (np. z Włoch) wzrosły one w ostatnich 6-8 miesiącach o 30-40 proc.

Kolejny cios

Gwoździem do trumny polskiego transportu mogą się okazać plany Niemców. Według informacji Federalnego Ministerstwa Transportu, od 1 stycznia 2009 r. mogą wzrosnąć stawki myta (MAUT). W opinii resortu, dotychczasowe opłaty nie zapewniają wpływów umożliwiających pokrycie kosztów budowy i utrzymania infrastruktury drogowej. Dodatkowo Komisja Europejska zamierza zobowiązać RFN do objęcia opłatą drogo- wą pojazdów z dopuszczalnym ciężarem całkowitym poniżej 12 ton (dotychczas MAUT dotyczył aut powyżej 12 t dmc.) Dyrektywa unijna, która jest tylko wytyczną, zakłada objęcie opłatami wszystkich pojazdów o ciężarze całkowitym powyżej 3,5 tony, a ponadto wliczenie do opłaty drogowej również tzw. kosztów zewnętrznych. Federalny minister transportu jest jednak przeciwny objęciu opłatą drogową w RFN samochodów już od 3,5 tony.

0 ile ma wzrosnąć MAUT? Nie wiadomo. Ale mówi się nawet o 92 proc.

— Podobnie jak wprowadzenie MAUT kilka lat temu, tak i planowana podwyżka tej opłaty w Niemczech wpłynie na koszty transportu. W skrajnych przypadkach, według wstępnych kalkulacji, mogą one wzrosnąć nawet o 8-10 proc. Jeśli dodać galopujące ceny paliw, najbliższa przyszłość nie wygląda różowo. Klienci muszą być przygotowani na całkiem poważne wzrosty cen przewozów — zapowiada Robert Pastryk, dyrektor handlowy w spółce Diera.

Hiszpański przykład

Protesty przeciwko wzrostom cen paliw trwają — od ponad tygodnia — w wielu krajach Europy. Rozpoczęty w poniedziałek strajk transportowców sparaliżował Madryt. Dziesiątki tysięcy ludzi obległo supermarkety i stacje benzynowe, by zaopatrzyć się w żywność i paliwo. Sklepowe półki świecą pustkami.

Hiszpańscy przewoźnicy chcą uzależnienia cen usług transportowych od cen paliwa. Paraliż grozi również Anglii i Francji. Wszędzie podobne postulaty. Ale to hiszpański przykład powinien najbardziej interesować Polaków, bo tamtejszy rynek transportu międzynarodowego ma bardzo podobną strukturę do naszego.

A w Polsce? Andrzej Szymański z firmy Dartom podkreśla, że obecnie grubo ponad 90 proc. firm transportu międzynarodowego jest pod kreską.

Problemy firm przewozowych

Brakuje dróg szybkiego ruchu, autostrad i obwodnic miast. Powoduje to większe zużycie paliwa, słabsze wykorzystanie taboru i większe koszty socjalne i społeczne. Drogi mają niską wytrzymałość. Standard europejski to dopuszczenie nacisku 11,5 t na oś pojazdu. U nas jest tylko 5 proc. takich dróg.

Brakuje przejść granicznych na wschodzie. Kierowcy spędzają kilkadziesiąt godzin w warunkach urągających prawu pracy. Kolejki powodują straty firm transportowych, a w konsekwencji — całej gospodarki.

Brakuje parkingów. Na parkingach ładunek powinien być bezpieczny, a kierowca musi mieć możliwość przestrzegania przepisów dotyczących czasu jazdy i odpoczynku.

Brakuje kierowców. Po wejściu Polski do UE na Zachód wyjechały tysiące kierowców. W tym samym czasie nastąpił rozwój firm przewozowych. Tymczasem wprowadzenie nowej dyrektywy UE, dotyczącej szkolenia kierowców, zwiększy koszty i skomplikuje system szkolenia.

Rozbuchany fiskalizm zbyt obciąża firmy transportu drogowego. Przewoźnicy obarczeni są akcyzą w paliwie, gminnym podatkiem od środków transportu (to jedyny podatek od posiadania narzędzi pracy), opłatą ekologiczną, za infrastrukturę, zezwolenia międzynarodowe, uzyskanie licencji na wykonywanie transportu drogowego, kierowanie kierowców na badania lekarskie i psychotechniczne.

Wzrost cen paliwa jest tak znaczny, że powoduje nieopłacalność działalności transportowej. Ceny paliwa stanowią ponad 50 proc. kosztów przewoźników. Spada więc konkurencyjność polskich firm, zwłaszcza wobec przewoźników z Litwy, Łotwy, Estonii i Słowacji.

Wysoki kurs złotego zmniejsza opłacalność działalności firm międzynarodowego transportu drogowego, bo należności otrzymują w euro, a większość kosztów ponoszą w złotych.

Brak zezwoleń na transport międzynarodowy ogranicza wykonywanie przewozów do Rosji i Białorusi.

Marcin Bołtryk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu