Łódź. Łódzkie firmy transportowe domagają się zwrotu strat wynikłych z wprowadzonego 3 stycznia zakazu ruchu samochodów ciężarowych. Ograniczenie dotyczyło aut o masie całkowitej przekraczającej 12 ton. Andrzej Majewski, prezes Łódzkiego Stowarzyszenia Przewoźników Międzynarodowych i Spedytorów, które zrzesza 180 firm, ocenia, że straty sięgają około 75 tys. EUR (262,5 tys. zł).
— 3 stycznia, na skutek decyzji ministra infrastruktury przez kilka godzin nasze samochody nie mogły poruszać się po drogach. Przymusowy postój jednej ciężarówki kosztuje około 150 EUR. Tymczasem u nas z trasy musiało zjechać około 500. Za towar, który nie dotarł na czas, trzeba będzie zapłacić odszkodowania — mówi Andrzej Majewski.
Jego zdaniem, decyzja o ograniczeniu ruchu była nieuzasadniona. Wojewoda łódzki zamierza konsultować się w tej sprawie z Ministerstwem Infrastruktury.