Transportowcy czekają na niższe ceny GPS-ów
Przeprowadziliśmy sondę wśród przedsiębiorstw świadczących usługi transportowe, by dowiedzieć się, czy wykorzystują one satelitarne i radiowe systemy lokalizacji pojazdów. Jak się okazało, niewiele firm instaluje takie urządzenia. Większość czeka na przychylniejsze warunki finansowe.
Bogusław Danel, dyrektor handlowy w Euroad
- Mimo że posiadamy ponad 200 dużych samochodów (ponad 24-tonowych), w naszym taborze transportowym nie wykorzystujemy systemów lokalizacji pojazdów typu GPS czy LoJack. Obecnie jedynymi urządzeniami, które pozwalają nam na stały kontakt z kierowcami są telefony GSM. Mimo kilku prezentacji tego rodzaju sprzętu, nie zdecydowaliśmy się jeszcze na podpisanie żadnej umowy. Uważam, że w tym momencie nie istnieje na rynku firma, która mogłaby zaspokoić wszystkie nasze oczekiwania. Zresztą nie uwzględniliśmy zakupu tak drogich urządzeń w tegorocznym budżecie. Systemy lokalizacyjne to potrzebny, ale duży wydatek (wiele transportów wysyłamy za granicę), dlatego na pewno będziemy starali się wyposażyć w nie nasze pojazdy.
Władysław Sobański, prezes Trans Universal Poland
- Pierwsi w Polsce używaliśmy w naszych samochodach telefonów komórkowych. Stosowaliśmy tę technikę zanim na naszym rynku pojawili się operatorzy GSM i nadal z niej korzystamy. Mimo wielu ofert, nie instalujemy systemów typu GPS w naszych ciężarówkach z prostego powodu, są zbyt drogie. Drożejące paliwo, zablokowane granice w Europie, jak i limit karnetów TIR pochłaniają spore sumy. Nie stać nas na unowocześnianie systemów bezpieczeństwa. Zresztą na razie GSM wystarcza nam w zupełności. Spotykamy się już z pytaniami zleceniodawców o nowoczesne zabezpieczenia w naszych samochodach. W przyszłości, kiedy GPS będzie tańszy, a eksploatacja bardziej rentowna, być może będziemy z niego korzystać.
Piotr Sukiennik, dyrektor ds. transportu w FM Logistic
- W naszym taborze znajduje się 120 dużych ciężarówek. W kilku z nich stosujemy, pilotażowo, urządzenia GPS. Usprawniają one organizację pracy. Mamy stałą informację o miejscu, w którym pojazd się znajduje. W przyszłości zamierzamy instalować ten system w kolejnych samochodach. Dopiero przyszłoroczny budżet przewiduje tego typu inwestycje, teraz nie ma na to pieniędzy. Koszt instalacji w jednym samochodzie to około 5 tys. złotych. Dochodzą do tego miesięczne opłaty za abonament. Rozważamy także możliwość instalacji tańszej opcji systemów lokalizacji, opartej na technologii GSM. Urządzenia takie stosuje się już w Niemczech oraz Francji. Jednak to wszystko plany na przyszłość. Obecnie nasze ciężarówki mają zainstalowany „autorski“ system zabezpieczający. Nadajniki znajdują się gdzieś w naczepach. Kierowcy nie są informowani o tym, w którym miejscu umieszczono urządzenie.
Małgorzata Fijołek, specjalista ds. informacji, PR i reklamy w PEKAES
- Obecnie spółki transportowe Grupy PEKAES testują motografy, które umożliwiają rozliczanie pracy kierowcy oraz eksploatacji samochodu. Dzięki tym urządzeniom można również zlokalizować pojazd i ładunek. Podobne urządzenia testowaliśmy już w latach 1997-1998, ale wówczas nie wprowadzono ich do użytku głównie ze względu na zbyt wysokie koszty w stosunku do osiąganych efektów. Wiele firm oferuje podobne produkty, ale są one bardzo kosztowne. Najistotniejszą sprawą jest dokonanie właściwego wyboru, aby zainstalowany system był rzeczywistym udogodnieniem w zarządzaniu flotą transportową.