Trend ciągle ten sam, nawet jeśli nerwy puszczają

Katarzyna Płaczek
opublikowano: 2006-08-07 00:00

Tak długo, jak indeks WIG20 pozostaje pod wrażeniem majowej przeceny, jaka nastąpiła po biciu rekordu, tak długo przy podejściu pod wierzchołek mogą pojawiać się nerwowe, a nawet paniczne zachowania. Tak właśnie należałoby nazwać ubiegłotygodniowy gwałtowny odwrót indeksu z poziomu 3200 pkt. Tego typu reakcje są dobitnym świadectwem, że rynek nie jest jeszcze go- tów do nowych rekordów cenowych. Ale dla byków nie wszytko jeszcze zaprzepaszczone.

Ostatnią szansą i ostatnim wsparciem dla nich jest testowana obecnie luka hossy z 20 lipca, znajdująca się między poziomami 2940 i 3000 pkt. Dolne jej ograniczenie wspiera średnią kroczącą z ostatnich stu sesji, jaka przebiega na wysokości 2943 pkt. Dlatego, o ile okrągły poziom 3000 pkt ma znaczenie psychologiczne, o tyle, jednoznacznie negatywne sygnały dla trwającego od 14 czerwca krótkoterminowego trendu wzrostowego zostałyby nadane wraz z domknięciem luki i ze złamaniem średniej stusesyjnej.

Złamanie tego poziomu oznaczać będzie powrót indeksu przynajmniej do miejsca, w którym zaczęła się fala wzrostowa, a więc do poziomu 2500 pkt. Taki wariant wydaje się jednak mało prawdopodobny. Choć byki pozwoliły sobie na głębszą korektę, niż można się było spodziewać, to rynek nie pozostaje głuchy na dobre wiadomości w postaci opublikowanych w piątek wyników Banku BPH, Pekao i KGHM.

Pokazuje to, że nie wszystko jeszcze stracone i byki w dalszym ciągu potrafią być równie żywiołowe jak niedźwiedzie. A zakładając, że partię złych wyników (przede wszystkim w wykonaniu Agory) rynek ma już za sobą, można uznać zeszły tydzień za jedynie gwałtowną korektę, która pozwoliła schłodzić wskaźniki.

Można założyć, że rozpoczęte w piątek odreagowanie pozwoli indeksowi zmierzyć się z obezwładniającą go dotychczas barierą 3335 pkt. Bieżący tydzień przyniesie kolejną porcję wyników: TVN i Prokomu (czwartek), PKN, Lotosu i PKO BP (piątek). Rynek osądza raporty sprawiedliwie. Dlatego, zakładając przyzwoity obraz wyników, należałoby skorzystać z obecnej przeceny.

Optymizmu na rynku nie brak, czego przykładem może być raport Merill Lynch, oceniający, że Polska weszła na ścieżkę szybkiego wzrostu gospodarczego, który może sięgnąć nawet 7 proc. Choć oceniam ten raport sceptycznie, to z pewnością nie zaszkodzi on giełdowej koniunkturze. Dlatego sugerowałabym na spokojnie przyjrzeć się przecenionym spółkom. Są one świadectwem zwyczajnej korekty, a szczyty są nadal w zasięgu ręki.