Zupełnie inaczej zachowywały się kursy niektórych mniejszych spółek. Do liderów wzrostów z ostatnich tygodni, takich jak City Interactive lub MW Trade, dołączyły kolejne firmy. Wzrosty kursów w ich przypadku sięgały kilkunastu, a nawet 25 proc. na sesję. I to przy braku jakichkolwiek informacji płynących z tych spółek.
Takie zjawisko może być zwiastunem nadchodzącego, przynajmniej krótkoterminowego, przesilenia lub korekty. Sygnalizuje to nie tylko agresywne zachowanie kapitału spekulacyjnego u nas, ale również wskaźniki optymizmu na innych rynkach, które w ostatnich tygodniach wyraźnie pokazują bycze nastroje inwestorów. Z drugiej strony nie ma powodów do paniki, ponieważ nie pojawiły się nowe istotne czynniki ryzyka, które mogłyby zagrozić średnioterminowemu trendowi bocznemu.
Jednym z czynników, który utrudnia indeksom warszawskiej GPW dalszy marsz na północ, jest duża liczba ofert (IPO, SPO, sprzedaż pakietów przez insiderów). Wprawdzie nie ma wielkich pojedynczych transakcji, ale w masie te mniejsze stanowią – przynajmniej jak dotychczas – wystarczającą barierę dla popytu.
Reasumując, jest prawdopodobne, że nadal będziemy trwać w trendzie horyzontalnym, chociaż rynkom przydałaby się mała korekta.
Sebastian Buczek
Autor jest prezesem Quercus TFI