Podarki większej wartości bez VAT? Tak, ale jako wydatki w ramach funduszu reprezentacyjnego.
Pan Piotr, dyrektor firmy City ze Śląska (dane zmienione na prośbę czytelnika), zadzwonił do nas po lekturze tekstu „Mały prezent bez opodatkowania” („PB” z 4 stycznia). City w grudniu wręczyło pracownikom świąteczno-noworoczne paczki o wartości 147 zł każda.
— Księgowa chce te paczki zaksięgować fakturą wewnętrzną. Po co mamy jednak odprowadzać od tego VAT? Wolałbym to jakoś inaczej rozwiązać. Macie jakiś pomysł? — zapytał nas pan Piotr.
Czego nie warto?
Niestety, prezenty, jakie City wręczyło swoim pracownikom, nie są prezentami o małej wartości, które nie podlegają opodatkowaniu VAT. Przez takie rozumie się przekazywane jednej osobie towary o łącznej wartości nieprzekraczającej w roku podatkowym kwoty 100 zł, jeżeli podatnik prowadzi ewidencję pozwalającą na ustalenie tożsamości takich osób (art. 21 ust. 1 pkt 68a ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych).
Rozliczania świątecznych podarków właśnie jako podarków jest zatem mało efektywne. Tym bardziej że po wypłaceniu świadczeń na rzecz pracowników lub osób pozostających ze świadczeniodawcą w stosunku cywilnoprawnym, przedsiębiorcy są zobowiązani — po zakończeniu roku podatkowego, sporządzić „informację o przychodach z innych źródeł oraz o niektórych dochodach z kapitałów pieniężnych”, czyli PIT-8C. I potem przekazać go obdarowanemu podatnikowi oraz jego urzędowi skarbowemu.
Co można?
Do sprawy można podejść bardziej generalnie. Po konsultacjach z City okazało się, że firma nie wykorzystała w ubiegłym roku funduszu reprezentacyjnego. Jego wielkość nie może przekraczać 0,25 proc. przychodów przedsiębiorstwa w ostatnim roku. Ale wydatki przeznaczone na ten fundusz, nie dość że nie są opodatkowane VAT, to jeszcze są kosztami uzyskania przychodów. I tu można znaleźć pewną możliwość rozwiązania problemu firmy City.
— Firma mogłaby całą kwotę wydaną na prezenty zaksięgować w ramach funduszu reprezentacyjnego i uzasadnić to na przykład tym, że rozdawała wszystkie kupione gadżety na targach lub zorganizowanej przez siebie konferencji. Znaczy... kto przechodził obok stoiska firmy, ten brał to, na co akurat miał ochotę — podpowiada jeden z doradców podatkowych, z którym skonsultowaliśmy problem.
Ale, uwaga. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie w jednej z izb skarbowych, takie rozwiązanie jest co najmniej kontrowersyjne i może stać w sprzeczności z przepisami podatkowymi. Podatnik, który zdecyduje się na takie wyjście, działa na własne ryzyko.