Tarnów, Puławy i Instytut Chemii Przemysłowej chcą szybko porozumieć się w sprawie licencji na kluczowe produkty. Łatwo nie będzie.
Na 5 kwietnia Nafta Polska (NP) wyznaczyła termin podpisania umowy sprzedaży Zakładów Azotowych Tarnów niemieckiemu Petro Carbo Chemowi (PCC). Ale dopiero przedwczoraj ruszyły negocjacje, dotyczące zasad odpłatnego udostępniania stronom trzecim licencji na technologie wytwarzania sztandarowych produktów spółki. Rozmowy są konieczne, bo prawa do technologii dotyczących cykloheksanonu, kaprolaktamu i polioxymetylenu oprócz tarnowskich Azotów mają też ZA Puławy i Instytut Chemii Przemysłowej (IChP). Do tej pory Tarnów i Puławy znajdowały się pod kontrolą państwa, więc współpraca się układała. Niebawem jednak Tarnów może zyskać nowego właściciela.
Podczas niedawnego spotkania współwłaścicieli technologii ustalono, że strony dojdą do porozumienia w ciągu dwóch tygodni, czyli przed podpisaniem przez NP umowy z PCC. Spotkanie prowadził Wojciech Lubiewa-Wieleżyński, wiceprezes Nafty Polskiej. Związki chcą odsunąć go od prywatyzacji Tarnowa, bo jak twierdzą, jest w gronie autorów technologii, co podważa jego obiektywizm. Zarówno Puławy, jak i Tarnów nie chcą jeszcze mówić o swoich wizjach porozumienia ze współwłaścicielami licencji. Puławy jednak w swoim prospekcie określają technologie dotyczące produkcji kaprolaktamu jako strategiczne.
— Z punktu widzenia wyceny spółki ustalenie na przyszłość zasad udostępniania kluczowych technologii podmiotom trzecim ma dla nas istotne znaczenie. Jesteśmy otwarci na konsensus. Nie przewidujemy natomiast sprzedaży praw do technologii pozostałym współwłaścicielom — twierdzi Marcin Buczkowski, prezes ZA Puławy.
Zdaniem Tarnowa problem technologii można rozwiązać.
— Posiadamy taki udział w technologiach, który zapewnia nam panowanie nad nimi. Ośrodki naukowe są natomiast zainteresowane skonsumowaniem swojego dorobku sprzed lat — mówi Witold Szczypiński, dyrektor do spraw technicznych i rozwoju ZA Tarnów.