Trudne słowo na literę „B”

Konrad Białas Dom Maklerski TMS Brokers S.A.
opublikowano: 11-12-2018, 10:06

Brytyjska polityka to smutny obraz kłótni i krytyki jedynego rozwiązania rozwodu z UE, jednak bez prób przedstawienia alternatywy. Dzisiejsze głosowanie nad ratyfikacją projektu porozumienia zostało odwołane, w rezultacie kształt, termin, a nawet idea brexitu stoją pod znakiem zapytania. Niepewność dusi funta, choć coraz więcej inwestorów zaczyna trzymać się od niego z daleka.

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May potwierdziła wczoraj, że zaplanowane na dziś głosowanie w sprawie ratyfikacji projektu porozumienia z UE ws. brexitu nie odbędzie się. Krytyka opozycji dla porozumienia była tak silna, że w ciągu ostatnich dni nie udało się rządowi zebrać wystarczającego poparcia. Porażka w głosowaniu wyrzucałaby projekt brexitu do kosza, co oznaczałoby jeszcze większy chaos. Teraz May ma zamiar zwrócić się do liderów UE z prośbą o wprowadzenie zmian do procedury backstopu, choć ostatnie komentarze ze strony szefa KE Junckera czy prezydenta RE Tuska wskazują, że renegocjacja nie wchodzi w grę.

Mimo to May twierdzi, że przywódcy państw „są otwarci do działania w dobrej wierze w przypadku backstopu”. Brytyjscy politycy jednak w to nie wierzą i zakładają najgorszy scenariusz, w którym Irlandia Północna na zawsze pozostanie w obrębie europejskiej unii celnej i handlowo wyodrębniona z Wielkiej Brytanii. Osobiście nie dziwię się członkom Izby Gmin, gdyż w interesie UE jest odstraszyć inne kraje od rozważenia opuszczenia unii, więc taka decyzja musi wyglądać na bolesną i kosztowną. Jednak sprzeciw do projektu porozumienia bez wysunięcia sensownej alternatywy jest absurdalny i tylko przeciąga agonię. Od początku było wiadomo, że w negocjacjach to UE będzie miała zawsze przewagę i trzeba było od momentu poznania wyników referendum myśleć, jak zaasekurować się na wypadek problemów, takich jak backstop. Czas został zmarnowany i teraz stoimy przed scenariuszem, że na trzy miesiącem przed data brexitu może nie być nic ustalone.

May może lub nie wywalczyć zmiany w backstopie z liderami UE. Parlament może przyjąć/odrzucić nowe porozumienie. Data brexitu może zostać przesunięta albo skończymy z powtórnym referendum. Nie można niczego wykluczyć. Dla funta oznacza to kontynuację chaosu. GBP traci choć nie w szokowym tempie, co jednak bierze się z tego, że aktywność na rynku jest minimalna – mało kto chce uczestniczyć w tym cyrku, szczególnie że wystarczy jeden nagłówek w serwisach informacyjnych, by obrócić sytuację do góry nogami. Strach jednak jest obecny, co widać po wycenach opcji walutowych. Zmienność implikowana dla trzymiesięcznych opcji na GBP/USD skoczyła do najwyższych wartości od czasu referendum w 2016 r.; podobne ekstrema osiąga wycena strategii delta risk reversal. Inwestorzy zabezpieczają się przeciw dużym wahaniom funta, widząc większe zagrożenie przeceny.

Poza śledzeniem komentarzy politycznych w temacie brexitu, reszta zaplanowanych wydarzeń jest lżejszego kalibru. Indeks ZEW nie pokaże nic dobrego przy słabej postawie rynku akcji. W Wielkiej Brytanii mamy szereg danych z rynku pracy, które z powodów opisanych powyżej będą zignorowane. PPI z USA przygotuje nas na ważniejszy odczyt CPI w środę.     

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Konrad Białas Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy