Trudniej uplasować emisję obligacji

opublikowano: 16-08-2012, 00:00

Firmy szukają alternatywnych sposobów finansowania i chętniej emitują obligacje. Ale inwestorzy są teraz bardziej przezorni.

Rośnie zainteresowanie emisją obligacji jako sposobem finansowania. Głównie dlatego, że typowe dla wielu firm źródło finansowania w postaci kredytu zostało ograniczone przez ostrzejszą politykę banków. Ponadto skomplikowane i długotrwałe procedury decyzyjne w bankach odstraszają przedsiębiorców. Nie są to jednak jedyne powody rosnącej popularności emisji papierów dłużnych, która wciąż stanowi zaledwie ułamek rynku w porównaniu z tradycyjnym kredytowaniem.

Skąd zainteresowanie

— Nie bez znaczenia jest tutaj rola GPW, która uruchamiając rynek obligacji Catalyst, przyczyniła się do popularyzacji tej metody finansowania — twierdzi Damian Atroszczak, menedżer zespołu rynków kapitałowych w Grant Thornton. Jego zdaniem, oprócz tego firmy są coraz bardziej świadome, jeśli chodzi o możliwość wykorzystania obligacji jako sposobu na sfinansowanie różnego rodzaju inwestycji. Wiąże się on z większą elastycznością, jest szyty na miarę, a więc dokładnie wpisuje się w potrzeby danej spółki i inwestorów.

— W zależności od zapotrzebowania i kondycji spółki ustalają rodzaj obligacji, wartość emisji, oprocentowanie, termin, wysokość i formę zabezpieczenia oraz dodatkowe zapisy zabezpieczające obligatariuszy — mówi Jarosław Parczewski, dyrektor zarządzający w Domu Maklerskim Opera. Paweł Szejko, członek zarządu Presco Group, tłumaczy, że emisja obligacji daje spółce za każdym razem możliwość sięgnięcia po daną sumę, która jest jej potrzebna do sfinansowania konkretnych planów zakupowych. Nie ma więc ryzyka nadmiernego zadłużania się. Presco, działające na rynku inwestycji w wierzytelności masowe, niedawno ruszyło już z kolejną emisją.

Tym razem chce pozyskać 10 mln zł. Finansowanie obligacjami to także poczucie bezpieczeństwa dla emitenta.

— Dopóki emitent obligacji nie złamie ustalonych tzw. konwenansów (zobowiązań wobec inwestorów), żaden inwestor nie wystąpi o wcześniejszą spłatę długu i odsetek — zauważa Damian Atroszczak. Podobny argument działa w przypadku inwestorów. W czasie spowolnienia oraz dużych zmian na rynkach akcji dla wielu z nich obligacje to może być bezpieczna przystań z gwarancją przyzwoitego zysku.

Koniec eldorado

Niestety, w ostatnim czasie to postrzeganie inwestycji w obligacje przez inwestorów bardzo się zmieniło.

— Jak się okazuje, przy niewłaściwej ocenie sytuacji podmiotu emitującego papiery dłużne zakup obligacji może być obarczony ryzykiem inwestycyjnym— zauważa Jarosław Szejko. Jeszcze na początku roku obligacje były promowane jako bezpieczny produkt, zapewniający atrakcyjną stopę zwrotu. Teraz ocenia się je przez pryzmat zabezpieczeń oraz pewności w zakresie źródeł spłaty.

— Pogarszająca się sytuacja gospodarcza sprawiła, że przedsiębiorcy zderzają się z rosnącą przezornością inwestorów. W większym stopniu wykorzystywane są wyrafinowane standardy oceny wiarygodności, stawiane są wyższe wymagania, a niejednokrotnie percepcja jest bardziej rygorystyczna niż w przypadku kredytów bankowych — twierdzi Jarosław Parczewski.

Stąd może się okazać, że wiele firm zetknie się z trudnościami w pozyskaniu potencjalnych nabywców pakietów obligacji. Jak zauważa jednak Artur Walicki z e-Kancelarii Grupy Prawno-Finansowej, która finansuje się z wykorzystaniem emisji obligacji, ten problem znika, jeśli firma cieszy się zaufaniem na rynku, wśród potencjalnych inwestorów.

— Nasza spółka nigdy nie miała problemów z nabywcami, osiągając przy większości emisji wypełnienie portfela. Kilkakrotnie zdarzała się nam także nadsubskrypcja — twierdzi. Trudniej może być niektórym firmom, które obligacje chciałyby wyemitować po raz pierwszy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu