Trudno nie stracić, jeszcze trudniej zarobić

Marta Sieliwierstow
opublikowano: 25-02-2010, 00:00

W tym roku nawet wytrawni gracze rynków inwestycyjnych nie poruszają się po nich pewnie.

nwestorzy, którzy w zeszłym roku dostali zimny prysznic, także przez najbliższe miesiące nie będą mieli lekkiego życia — to czas wyzwań i trudnych decyzji.

Sytuacja na rynkach inwestycyjnych jest wciąż bardzo podobna do tej sprzed roku. Jak przed rokiem wśród inwestorów panuje duża niepewność. Nadal mają trudności, by przewidzieć kierunek zmian w ciągu najbliższych miesięcy. Mimo że o zyskach tak dużych jak w ciągu kilkunastu poprzednich miesięcy raczej nie ma co marzyć, to większość analityków i inwestorów spodziewa się pozytywnego rozwoju sytuacji. Nie zniechęca ich nawet to, że po pierwszych tygodniach roku, które napawały optymizmem, zaczęło się pojawiać coraz więcej przesłanek wskazujących, że optymistyczny scenariusz wcale nie musi się spełnić.

— Być może jesteśmy świadkami początku drugiej fali globalnego kryzysu, o której część ekonomistów mówiła już wcześniej. Tym razem kryzys przenosi się na szczebel państw. Na pierwszy ogień poszły te o największych deficytach i zadłużeniu oraz najbardziej podatne na finansowe kłopoty. Wiele dużych krajów, nie wyłączając Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych, też boryka się z nadmiernym deficytem i zadłużeniem. Na razie obawy o sytuację w Grecji, Hiszpanii, Portugalii czy Irlandii są przyczyną ostrych zawirowań na rynkach finansowych — zauważa Roman Przasnyski, główny analityk Gold Finance.

Mocne nerwy

Możemy być pewni, że warunki inwestowania w 2010 r. będą się zmieniać i to nie tylko jeśli chodzi o sytuację w gospodarce, ale także stopy procentowe i inflację. Nowy rok przynosi inwestorom tyle samo niebezpieczeństw, ile szans.

— Spodziewamy się podwyżek stóp procentowych. Nie wiadomo tylko, kiedy nastąpią i jak będą duże. Rosnące stopy procentowe to zły znak nie tylko dla rynku akcji, ale także problem dla inwestujących w papiery dłużne. Jeśli stopy rosną, to spadają ceny obligacji o stałym oprocentowaniu. Dla inwestorów indywidualnych, którzy bezpośrednio kupują obligacje z zamiarem utrzymania ich do dnia wykupu, nie jest to wielki problem. Jednak może to być problem dla funduszy obligacji, które w swych portfelach mają zwykle sporo papierów o stałym oprocentowaniu. Na rynku obligacji o zarobek będzie bardzo trudno — wyjaśnia Przasnyski.

Szansą na zysk mogą się okazać fundusze rynków wschodzących. Gospodarki tych państw będą się rozwijać zdecydowanie dynamiczniej niż gospodarczych potęg.

— Rok 2010 prawdopodobnie będzie bardzo trudny dla inwestorów. Wygranymi mogą się okazać ci, którzy nie przestraszą się silnych spadków i kupią przecenione akcje, a po odbiciu sprzedadzą je z zyskiem. Wszystko wskazuje na to, że udane aktywne zarządzanie będzie hitem inwestycyjnym tego roku — mówi Łukasz Bugaj, analityk departamentu produktów i wsparcia sprzedaży w Xelionie.

Inne podejście, które ma szansę przynieść zadowalającą stopę zwrotu, to wybór takich spółek, które charakteryzują się ponadprzeciętnymi możliwościami wzrostu. Oba te podejścia są wykorzystywane przez niektóre fundusze działające na naszym rynku, dzięki temu inwestor nie musi sam podejmować decyzji, ale może zdać się na doświadczenie specjalistów z funduszy.

Bez szaleństw

Analitycy szansę na zarobek widzą przede wszystkim w inwestycjach w miarę bezpiecznych, takich jak lokaty, obligacje czy fundusze zrównoważone.

— Stosunkowo łatwo — jak zawsze — będzie skonstruować portfel bezpieczny. W ofercie banków jest duży wybór zarówno dla inwestorów krótko-, jak i długoterminowych. Osoby inwestujące z perspektywą roczną lub dłuższą powinny łaskawszym okiem spojrzeć na obligacje skarbowe, w szczególności dziesięcioletnie. Ich dużą zaletą jest to, że wysokość oprocentowania oblicza się na podstawie inflacji w poprzednich miesiącach (powiększonej o marżę), tymczasem oczekiwany jest spadek inflacji w najbliższych miesiącach. Zatem obligacja dziesięcioletnia, która daje obecnie 6,75 proc. (oprocentowanie oparte na 3,4-procentowej inflacji) w rzeczywistości da wyższą stopę zwrotu, jeśli inflacja faktycznie spadnie. Oczekujemy, że obniży się do 2,4 proc. na koniec 2010 r. — wyjaśnia Emil Szweda, analityk Open Finance.

Gdy zamierza się minimalizować ryzyko, warto wybierać fundusze o ograniczonej zmienności i defensywnym charakterze. Czas na agresywne zachowania już minął. Łatwe pieniądze można było zarobić w zeszłym roku. Teraz przyszedł czas na aktywne podejście, a niekiedy trudne decyzje. l

Marta Sieliwierstow

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Sieliwierstow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu