Trudno przemalować czarne na zielone

opublikowano: 27-02-2019, 22:00

Mniej węgla, więcej gazu i wiatraków oraz mniejsze zużycie energii — to najważniejsze zmiany, których można się spodziewać w polskiej energetyce

Przygotowany przez resort energii projekt „Krajowego planu na rzecz energii i klimatu na lata 2021–30” (KPEiK) składa się z trzech części — strategicznej oraz dwóch załączników o charakterze analitycznym. Dokument wskazuje m.in. planowane kierunki rozwoju polskiej energetyki, w tym odnawialnych źródeł energii, zamierzenia dotyczące redukcji emisji gazów cieplarnianych i poprawy efektywności energetycznej oraz planowane wydatki inwestycyjne na transformację energetyki. W dużej mierze jest powtórzeniem planów zawartych w przedstawionym dwa miesiące wcześniej, projekcie „Polityki energetycznej Polski” do 2040 r. (PEP). Jednak w kilku punktach dokumenty się różnią.

Choć w projekcie „Polityki energetycznej Polski”
zakładano, że farmy wiatrowe będą stopniowo ograniczać produkcję z obecnych
około 6 tys. MW do 2,1 tys. MW w 2035 r., to w planie dla Brukseli łączna moc
wiatraków ma wzrosnąć w 2025 r. do 7,8 tys. Według nowej koncepcji, zamiast na
lądzie, mają powstawać na morzu.
Zobacz więcej

WIATRAKOWY ZAWRÓT GŁOWY:

Choć w projekcie „Polityki energetycznej Polski” zakładano, że farmy wiatrowe będą stopniowo ograniczać produkcję z obecnych około 6 tys. MW do 2,1 tys. MW w 2035 r., to w planie dla Brukseli łączna moc wiatraków ma wzrosnąć w 2025 r. do 7,8 tys. Według nowej koncepcji, zamiast na lądzie, mają powstawać na morzu. FOT. BLOOMBERG

Unijne wymagania

Opracowanie projektu wynika z tzw. pakietu zimowego Unii Europejskiej, czyli regulacji dotyczących energetyki i klimatu po roku 2020. Zgodnie z nimi państwa unijne mają przedstawić swoje krajowe strategie. Dokumenty powinny być gotowe do końca 2019 r., ale ich projekty miały trafić do Brukseli do końca minionego roku. Komisja Europejska ma czas na konsultacje i zgłoszenie swoich uwag do czerwca 2019 r. Polska, podobnie jak inni członkowie Unii, wysłała do KE swoje projekty. Ich kształt może się jeszcze zmienić po konsultacjach krajowych i regionalnych w ramach UE.

— Właśnie one pozwolą podjąć decyzję co do tego, jaka ma być strategia Unii Europejskiej na 2050 r. Aby tak się stało, potrzebne są wiarygodne udziały ze strony państw członkowskich — podkreśla Michał Kurtyka, wiceminister środowiska.

Przypomina też, że pod koniec listopada 2018 r. Komisja Europejska przedstawiła długoterminową strategię klimatyczną zakładającą, że do połowy tego stulecia UE stanie się neutralna pod względem emisji gazów cieplarnianych. Efektem ma być odejście m.in. od węgla w energetyce, a także zmniejszenie importu gazu.

Za mało OZE

Z projektu przesłanego do Brukseli wynika, że Polska nie zdoła zrealizować nałożonego na nią przez UE celu dla odnawialnych źródeł energii, których udział w końcowym zużyciu energii brutto powinien wynosić 15 proc. do 2020 r. Według szacunków NIK może nas to kosztować nawet 8 mld zł. Polska będzie musiała dokonać statystycznego transferu energii pochodzącej z OZE z państw członkowskich, które mają nadwyżki.

fa44e31e-90f7-11e9-bc42-526af7764f64
Poza scenariuszem
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE
Poza scenariuszem
autor: Marek Wierciszewski
Wysyłany co dwa tygodnie
Marek Wierciszewski
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— O tym, że tego celu nie osiągniemy, było wiadomo już co najmniej trzy lata temu — podkreśla Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej.

KPEiK zakłada zrealizowanie tego celu dopiero dwa lata później. W 2020 r. uda nam się osiągnąć jedynie 13,8 proc. Udział ten ma wzrosnąć do 17 proc. w 2025 r., do 19 proc. w 2027 r. i do 21 proc. w roku 2030. To ma być polski wkład do celu unijnego wynoszącego co najmniej 32 proc. w 2030 r. W perspektywie 2030 r. udział OZE w ciepłownictwie i chłodnictwie będzie zwiększał się o 1–1,3 proc. średniorocznie. W transporcie osiągnięcie 10 proc. udziału energii odnawialnej ma nastąpić w 2020 r. oraz 14 proc. w 2030 r. Przewiduje się też wzrost udziału OZE do około 27 proc. w produkcji energii elektrycznej netto do 2030 r.

Powrót wiatraków

Można przypuszczać, że problemy z osiągnięciem celu OZE zmieniły nastawienie do wiatraków. Podczas kampanii parlamentarnej PiS obiecało ograniczyć ich rozwój. Dlatego wprowadziło nowe regulacje prawne. Najważniejsze zmiany dotyczyły lokalizacji nowych elektrowni wiatrowych. Według nowych przepisów odległość do najbliższych zabudowań nie może być mniejsza niż dziesięciokrotność wysokości wiatraka wraz z łopatami (zasada 10 h). W branżę uderzyły też nowe regulacje podatkowe, nakładającewyższe opłaty od nieruchomości oraz zmienione warunki kontraktów terminowych na mniej korzystne, a Energa wypowiedziała farmom umowy. W PEP założono, że lądowe farmy wiatrowe będą stopniowo znikać — z obecnych około 6 tys. MW do 2035 r. miało zostać 2,1 tys. MW, a do 2040 r. już tylko 800 MW. Jednak w planie dla Brukseli łączna moc wiatraków ma wzrosnąć w 2025 r. do 7,8 tys. MW. Gdzie powstaną? Z załącznika wynika, że na morzu, do 2025 r., może to być najwyżej 400 MW. Plusem farm morskich jest większa stabilność wiatrów, minusem natomiast koszt produkcji i przesyłu energii — prawie dwukrotnie wyższy niż z lądu.

Reszta wiatrowych mocy wytwórczych musi powstać na lądzie. Potwierdza to też złagodzenie przez rząd zaostrzonych wcześniej przepisów podatkowych. W styczniu mieliśmy zapowiedź zmodyfikowania zasady 10 h. Trzeba też zwrócić uwagę na cenę. Podczas ostatniej aukcji z listopada 2018 r. inwestorzy wiatrowi składali oferty w średniej cenie 200 zł/ MWh, podczas gdy w tym czasie na giełdzie energia kosztowała około 300 zł/MWh. W porównaniu z PEP szybciej ma następować wygaszanie starych elektrowni na węgiel kamienny. W 2030 r. KPEiK przewiduje już tylko 6,8 tys. MW z tego źródła, a prognoza z PEP mówiła o 9,3 tys. MW. Jeśli założenia zostaną przyjęte, to w ciągu najbliższych dziesięciu lat zamkniemy połowę starych elektrowni na węgiel kamienny, a do 2035 r. ponad połowę elektrowni na brunatny.

Następować będzie rozwój mocy gazowych. Inwestycje w nowe bloki węglowe podejmowane po 2025 r. będą oparte na wytwarzaniu w skojarzeniu lub innej technologii spełniającej standard emisyjny na poziomie 450 kg CO 2 na MWh wytworzonej energii. Jednocześnie autorzy propozycji dla Brukseli sądzą, że popyt na energię, a więc główny motor inwestycji, nie będzie rósł tak szybko, jak sądzono wcześniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu