Trump zmienił front

Rozmawiał: Kamil Zatoński
opublikowano: 22-07-2018, 22:00

Trzy pytania do... Mateusza Sutowicza, analityka rynków finansowych w banku Millennium

1. Czy interwencja Ludowego Banku Chin to sygnał, że wojny handlowe skutkować będą wojną walutową?

Musimy pamiętać, iż wojny walutowe były prowadzone jeszcze przed rozpętanymi stosunkowo niedawno przez administrację Donalda Trumpa wojnami handlowymi. W przypadku Chin kurs juana od wielu lat był bowiem wykorzystywany do wspierania konkurencyjności tamtejszej gospodarki na rynkach zagranicznych. Podobnie w przypadku Stanów Zjednoczonych i strefy euro, gdzie za sprawą luzowania ilościowego, tzw. dodruku pieniądza, próbowano osłabić dolara i euro. Pewnym przełomem był rok 2017, gdy juan umocnił się do dolara o prawie 10 proc., co częściowo można przypisać zabiegom Donalda Trumpa, który od początku swojej prezydentury krytycznie wypowiadał się o tzw. brudnym kursie walutowym w Chinach, dopuszczającym częste interwencje banku centralnego. Kwestia wartości juana była także jednym z tematów ubiegłorocznych spotkań Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem. W tym roku natomiast, wraz z eskalacją działań protekcjonistycznych przez Stany Zjednoczone, juan ponownie zaczął tracić na wartości względem dolara, ze szczególnym natężeniem w ostatnich tygodniach, gdy kraje nakładały na siebie wzajemne sankcje. Jest to element łagodzenia karnychceł, na który w tym sporze mogą sobie jednak pozwolić wyłącznie Chiny, gdyż kurs amerykańskiej waluty jest płynny.

2. Od dawna przebąkiwano, że silny dolar nie jest na rękę Donaldowi Trumpowi. Czas jednak mija, dolar wciąż jest mocny. Czy należy oczekiwać jakiejś reakcji ze strony Ameryki?

W styczniu tego roku na forum w Davos amerykański sekretarz skarbu przyznał, że „słabszy dolar jest dobry dla Stanów Zjednoczonych w kontekście możliwości handlowych”. Wtedy Donald Trump szybko sprostował wypowiedź Stevena Mnuchina, stwierdzając, iż w jego ocenie amerykańska waluta będzie stawała się coraz silniejsza i ostatecznie „chciałby widzieć silnego dolara”. W miniony czwartek prezydent Stanów Zjednoczonych zmienił front i stwierdził, że dolar jest zbyt silny, a jego rosnąca wartość jest niekorzystna dla Ameryki. W kwestii dolara trudno jednak oczekiwać innych — niż słowne interwencje — reakcji amerykańskich polityków. Nie dysponują oni bowiem innymi możliwościami długotrwałego wpływania na kurs walutowy.

W pewnym uproszczeniu, instytucją, która mogłaby do pewnego stopnia swoimi decyzjami wpływać na wycenę dolara — mimo płynnego kursu walutowego— jest amerykańska Rezerwa Federalna. Ta jednak w obliczu przyspieszającego wzrostu gospodarczego i inflacji dokonuje zacieśniania polityki pieniężnej, za co również w tym tygodniu została skrytykowana przez prezydenta Stanów Zjednoczonych.

3. Jak na tym placu boju wygląda pozycja złotego?

Od marca 2018 r., czyli momentu, gdy Rada Polityki Pieniężnej zaprezentowała łagodne podejście do kwestii stóp procentowych, złoty stracił swój dotychczasowy atut, chroniący go przed wpływem negatywnych czynników zewnętrznych. Od tamtego posiedzenia RPP amplituda wahań EUR/PLN uległa zdecydowanemu zwiększeniu. Polska waluta dysponuje co prawda argumentem w postaci solidnych wyników gospodarczych — zwłaszcza na tle państw zachodniej Europy — jednak inwestorzy patrzą na fundamenty jedynie w sytuacji apetytu na ryzyko (risk on). Strategia unikania ryzyka (risk off) będzie natomiast dominującym zachowaniem inwestorów, dopóki trwać będą wojny handlowe. Z tego powodu trudno obecnie znaleźć argumenty mogące skutkować trwałą zniżką kursu EUR/PLN poniżej poziomu 4,26 zł. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Trump zmienił front