Trunkowy biznes

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 2007-06-13 00:00

Piotr Kamecki i Grzegorz Jach chcą zmienić nawyki Polaków. Z pomocą przyszły im najlepsze domy winiarskie.

Gazela Biznesu Warszawska spółka Centrum Wina

Piotr Kamecki i Grzegorz Jach chcą zmienić nawyki Polaków. Z pomocą przyszły im najlepsze domy winiarskie.

Wchodzimy do sklepu. Pod ścianami regały pełne koniaków, brandy, sherry, cygar, ale przede wszystkim win. Od samego widoku może się zakręcić w głowie: merlot, cabernet, shiraz, białe, różowe, czerwone, słodkie i wytrawne, z Francji, z Włoch, Niemiec, ale też z Austrii, Nowej Zelandii, Australii, Kalifornii, a nawet, nisza nisz, ze Słowacji. Kiedy podejmiemy trudny wybór i zdecydujemy się na zakup, pojawia się pokusa —a może by skosztować? Pokusie oprzeć się trudno, bo obok sklepu jest winebar, w którym Joseph Seeletso, Botswańczyk z urodzenia, absolwent prestiżowej angielskiej uczelni gastronomicznej „Westminster College” w Londynie, przygotuje posiłek idealnie komponujący się z naszym winem. Centrum Wina, nasza Gazela Biznesu, potrafi zadbać o podniebienie swoich klientów.

Sommelier i mechanik

Winebar to dodatek do właściwej działalności firmy. Centrum zajmuje się sprowadzaniem i dystrybucją wina. Cel? Dostarczyć klientom najlepsze trunki z całego świata.

— Uział wina w spożyciu alkoholu w Polsce wynosi cztery procent. Ale w cztery, pięć lat rynek się podwoi — mówi Grzegorz Jach, dyrektor marketingu w Centrum Win.

Pomocą są pracownicy.

— Centrum Wina to taka fajna rodzina prawie 80 osób. W 99 proc. są to młodzi ludzie, entuzjaści — mówi Piotr Kamecki, prezes Centrum.

Entuzjastą jest na pewno Kamecki. Do wina doszedł długą i krętą drogą. W technikum zdobył zawód mechanika samochodowego, ale do warsztatu nie trafił. Pochłonęła go gastronomia. Zrobił kurs kelnerski i zainteresował się winem.

— Kiedy zaczynałem pracować, na początku lat dziewięćdziesiątych w Polsce dostępnych było tylko kilka win: węgierska Bycza Krew, parę bordo i Sofia oczywiście. Zdobywałem wiedzę, posiłkując się publikacjami w języku angielskim. Największą odskocznią był jednak Bristol — opowiada Piotr Kamecki.

W warszawskim hotelu Piotr Kamecki przez pięć lat był szefem restauracji Malinowej. Wcześniej przeszedł kursy i podróżował po świecie, poznając smak win francuskich, włoskich, niemieckich. Wysiłek się opłacił. W 1998 roku został mistrzem Polski sommelierów (specjalistów od wina). A już rok później trafił do Centrum.

Wino dla każdego

Głównym klientem Centrum Wina jest gastronomia.

— Nasza szeroka oferta i segmentacja pozwala nam sprzedawać wina bezpośrednio do klientów prywatnych i firm, a także w mniejszym stopniu do supermarketów. Trzymamy się zasady, żeby proponować wina do tych trzech, jakże różnych kanałów dystrybucji, tak żeby każdy z naszych odbiorców mógł się czuć swobodnie, a nasze wina nie konkurowały między sobą — mówi Piotr Kamecki.

Firma ma przedstawicieli handlowych w głównych miastach Polski oraz salony winiarskie w Katowicach, Wrocławiu i w Warszawie.

— Naszym obecnym hasłem jest „najdłuższa lista win w Polsce”. Pozwala nam to kierować różne propozycje do różnych grup konsumentów. Mamy inną ofertę dla restauracji, inną dla sklepów, a jeszcze inną dla klientów prywatnych i korporacyjnych — tłumaczy Grzegorz Jach.

Każdą grupą klientów zajmuje się inny dział sprzedaży.

— Pozwala to uniknąć syndromu doktora Jekylla i mistera Hyde’a. Handlowcy nie sprzedają towarów różnym klientom, czyli nie muszą odwracać sposobu myślenia —mówi Piotr Kamecki.

Zróbmy sobie rynek

Jako prawdziwi entuzjaści Kamecki z Jachem dbają o promocję kultury winiarskiej w Polsce i przy okazji tworzą rynek dla swoich towarów.

— Organizujemy bardzo dużo imprez upowszechniających kulturę wina. Są to na przykład spotkania z naszymi dostawcami, ale także degustacje i różne szkolenia — mówi Piotr Kamecki.

Centrum Wina pojawia się też na wielkich wydarzeniach kulturalnych.

— Uczestniczymy w koncertach i benefisach. Uczestniczyliśmy też w gali rozdania Fryderyków, gdzie pojawiliśmy się z naszą najpopularniejszą marką Antares. Chcemy być tam, gdzie są nasi klienci — twierdzi Grzegorz Jach.

Wszystko po to, żeby pokazać, że wina bać się nie trzeba. Prezes Centrum Wina, chociaż pił trunki za kilka tysięcy złotych, przekonuje, że przyzwoity produkt można kupić już za trochę mniej niż dwadzieścia.

— W Polsce, szczególnie w latach dziewięćdziesiątych, wino było otoczone mitem niedostępności, wysokiej ceny. My je chcemy uczłowieczyć, sprawić, żeby było czymś, co towarzyszy Polakom codziennie — przekonuje Piotr Kamecki.

Jak pokazują wyniki sprzedaży, uczłowieczanie dobrze im idzie. I za to warto wypić. Najlepiej kieliszek czerwonego wytrawnego.

Bristol uczy i wymaga

Praca w Bristolu to jedno z najlepszych miejsc, żeby zdobyć wiedzę na temat wina.

Hotel Bristol stołeczna legenda — w jego budowę zaangażowany był Ignacy Paderewski, tam śpiewał Jan Kiepura. W pierwszej połowie ubiegłego stulecia gośćmi hotelu byli kompozytorzy Richard Strauss, Edward Grieg, śpiewak Enrico Caruso i prezydent USA Herbert Hoover. Widać, że musiało to być miejsce luksusowe, a obsługa nienaganna. Wymogła to też konkurencja ze znajdującym się po drugiej stronie Krakowskiego Przedmieścia Hotelem Europejskim. Bristol oddano do użytku 19 listopada 1901 roku. Pierwszym gościem była pani Emilia Finot z Paryża, która zachwyciła się windą. Również współcześnie Bristol budzi podziw.

— Bristol miał przez wiele lat najlepszą kartę win w Polsce. Nikt nie mógł mu dorównać, jeśli chodzi o poziom obsługi — mówi Piotr Kamecki.

Teraz wino jest już bardziej dostępne, ale do Bristolu, jeśli ktoś ma czas i pieniądze, i tak warto zajrzeć.

GAZELA BIZNESU

Centrum Wina sp. z o.o.

ul. Puławska 336

02-819 Warszawa

tel. 022-566-34-00

faks 022-566-34-04

poczta@centrumwina. com.pl

www.centrumwina.com.pl

Firma w liczbach

-Miejsce w rankingu Gazel Biznesu w 2006 roku 2757

- Miejsce w rankingu w 2005 roku 1614

- Wzrost przychodów 2003/2005 119,07 proc.

- Zysk brutto (2005 r.) 2,6 mln zł

- Zysk netto (2005 r.) 1,9 mln zł

- Wartość sprzedaży (2005 r.) 31,1 mln zł

Antares — jasna gwiazda wina

Z gwiazdozbioru do filmowego hitu? Dlaczego nie?

Antares to najjaśniejsza gwiazda w gwiazdozbiorze Skorpiona, i jednocześnie popularna marka chilijskiego wina, które towarzyszy gwiazdom nie tylko na nieboskłonie. W promocję trunku zaangażował się znany z telewizji kucharz Pascal Brodnicki. Ale to nie wszystko. Butelkę trunku mogło zobaczyć ponad milion widzów, którzy wybrali się na film „Dlaczego nie?”. Antares towarzyszy Annie Cieślak i Maciejowi Zakościelnemu w jednej ze scen nad jeziorem. Jak widać droga ze Skorpiona (gwiazdo- zbiór położony jest około 520 lat świetlnych od Ziemi) na srebrne ekrany nie jest taka długa, jak się wydaje.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce