Dębicka (Podkarpackie) policja pod nadzorem tamtejszej prokuratury prowadzi śledztwo w sprawie prywatyzacji firmy Chłodnie-Igloopol. Trwają przesłuchania świadków i gromadzenie materiału dowodowego - poinformował we wtorek PAP naczelnik wydziału ds. przestępczości zorganizowanej Komendy Powiatowej Policji w Dębicy, Jerzy Wójcik.
Śledztwo wszczęto na wniosek związków zawodowych działających w firmie.
"Przesłuchaliśmy już związkowców i dyrektora zakładu. W chwili obecnej jednak mamy za mało materiału dowodowego, aby wysnuć jakiekolwiek wnioski na temat powodów i przyczyn, z jakich firma znalazła się w obecnej sytuacji" - powiedział Wójcik.
Dodał, że śledztwo ma wykazać m.in., czy decyzje finansowe i handlowe członków zarządu firmy (obecnie w upadłości) były właściwe.
Tymczasem w Chłodniach-Igloopol w Dębicy od miesiąca trwa strajk okupacyjny. Pracownicy walczą o odzyskanie zaległych wypłat wynagrodzeń, których nie otrzymują od października ub. roku. Wspólnie z syndykiem masy upadłościowej pozwali do Sądu Pracy Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, który odmawiawypłaty zaległych pensji. Wyrok zapaść ma pod koniec miesiąca.
W marcu ub.r. sąd ogłosił upadłość układową, a zakład otrzymał z Funduszu pomoc finansową. Jednak próba ratowania firmy nie powiodła się i w grudniu sąd ogłosił upadłość likwidacyjną. Fundusz obecnie odmawia przyznania pomocy, argumentując, że zakład już ją otrzymał. Załoga ma jednak nadzieję, że zarząd Funduszu zmieni niekorzystną dla zakładu decyzję.
Chłodnie-Igloopol, zatrudniające łącznie około 400 pracowników, mają główną siedzibę w Krakowie oraz kilka oddziałów, m.in. w Dębicy, gdzie pracuje blisko 250 osób. Zadłużenie Chłodni szacuje się na 130 mln zł.