Trwa walka o pracownika, także tymczasowego

opublikowano: 12-03-2019, 22:00

Gdyby nie cudzoziemcy, deficyt w zatrudnieniu poszukiwanych specjalistów byłby wyższy — wynika z raportu PFHR.

Jeszcze nigdy spadek liczby pracowników tymczasowych nie był tak wysoki, jak w ubiegłym roku — alarmuje Polskie Forum HR (PFHR).

Z jego najnowszego raportu wynika, że w 2018 r. jego firmy członkowskie zatrudniały 219 tys. pracowników tymczasowych, czyli o 14 proc. mniej niż w roku poprzednim. To obrazuje zjawiska utrzymujące się na rynku od pewnego czasu. Po pierwsze, praca tymczasowa coraz częściej staje się wydłużonym wstępem do uzyskania etatu, wielu pracowników znajduje bezpośrednie zatrudnienie u pracodawców użytkowników. Po drugie, walka o pracowników toczy się praktycznie w każdej branży, a dotyczy przede wszystkim stanowisk produkcyjnych i specjalistycznych. Autorzy raportu szacują, że w ubiegłym roku pracę tymczasową wykonywało w Polsce ok. 743 tys. osób.

Trudny listopad

Na sytuację wpłynęły też zmiany legislacyjne, których konsekwencje branża odczuła pod koniec listopada 2018 r. Wtedy upłynął termin możliwego okresu zatrudnienia pracowników tymczasowych, wynikającyz limitów ustawowych wprowadzonych w 2017 r.

— Spodziewamy się, że w tym roku tendencja spadkowa będzie nadal postępować, choć już nie w takiej skali. Wyzerowanie okresów w czerwcu 2017 r. spowodowało, że skala umów, które musiały dobiec końca, w jednym momencie była wysoka, ale to jednorazowa kumulacja — ocenia Wojciech Ratajczyk, wiceprezes ds. pracy tymczasowej w PFHR.

Okazuje się zarazem, że jeszcze większy był spadek liczby godzin przepracowanych przez pracowników tymczasowych przeliczony na pełne etaty (FTE — full time equivalent). Wyniósł on 16 proc. Jak tłumacząautorzy raportu, ta statystyka odzwierciedla rosnącą rotację osób zatrudnionych w taki właśnie sposób. Liczba tych, których pracodawcy użytkownicy przyjmują na stałe, nigdy nie była tak wysoka.

Ratunek ze Wschodu

Deficyt pracowników tymczasowych jest częściowo uzupełniany przyjmowaniem kandydatów z zagranicy, w szczególności z Ukrainy. Jednak przeszkody administracyjne powodują wydłużenie procesu legalizacji pracy cudzoziemców i Polska przestaje być dla nich pierwszym wyborem rynku pracy. Mimo tych problemów, zatrudnienie obcokrajowców w tej formie stale rośnie, co branża zauważa także w swoich budżetach.

— Nie dysponujemy jeszcze danymi ministerialnymi, które pokażą, jak dużą cześć pracowników tymczasowych w Polsce stanowią osoby z zagranicy, ale obserwując rynek, wiemy, że liczba ta jest znacząca. Koszty zatrudnienia tych pracowników, a co za tym idzie, wartość faktur, są wyższe chociażby o koszty zakwaterowania czy tłumaczenia dokumentów — mówi Anna Wicha, prezes PFHR.

Polskie Forum HR odnotowało wzrost o 6 proc. wartości rynku rekrutacji do stałej pracy na rzecz polskich pracodawców. Firmy członkowskie PFHR osiągnęły z tego tytułu prawie 135,9 mln zł obrotów. Według kierownictwa organizacji to wyraźnie świadczy o utrzymywaniu się rynku pracownika i niemalejącym popycie na etatowe zatrudnienie.

— Pracodawcy potrzebują wsparcia w dotarciu do odpowiednich kandydatów. Ta tendencja utrzyma się, pod warunkiem, że wskaźniki makroekonomiczne nie ulegną poważniejszym zmianom. Póki co nic nie wskazuje na to, aby zmniejszył się popyt na specjalistów IT czy pracowników sektora outsourcingu procesów biznesowych. Wręcz przeciwnie, walka o kandydatów w tych dziedzinach dopiero się rozkręca — mówi Piotr Dziedzic, członek zarządu PFHR.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu