Zakłady Mięsne Duda negocjują przejęcie ośmiu spółek z branży. Ewentualnym kandydatom stawiają jednak wyśrubowane warunki.
Giełdowe ZM Duda prowadzą rozmowy w sprawie zaangażowania kapitałowego z ośmioma spółkami mięsnymi. W trzech-czterech przypadkach negocjacje są bardzo zaawansowane.
— Rozmowy zaowocują zapewne kupnem jednego albo dwóch zakładów w pierwszym kwartale przyszłego roku. W tym roku nie uda nam się jednak sfinalizować żadnej umowy — mówi Maciej Duda, dyrektor generalny ZM Duda.
Oferta dla najlepszych
Akwizycje kapitałowe były głównym celem przeprowadzonej kilka tygodni temu emisji 1 mln nowych akcji. ZM Duda uzyskały tą drogą 45 mln zł (minus koszty) i nie ma specjalnych kłopotów z wydaniem tych pieniędzy. Jak twierdzi Maciej Duda, chodzi jednak o to, aby do przejęcia wyselekcjonować najlepsze firmy.
— Spółki same się do nas zgłaszają, mówiąc, że chcą wejść w skład naszej grupy kapitałowej. Niestety, większość ofert jesteśmy zmuszeni odrzucić — tłumaczy Maciej Duda.
Zarząd stawia kandydatom trzy warunki.
Po pierwsze, Duda musi mieć kontrolę nad przejmowanym przedsiębiorstwem. Poza tym spółka musi być rentowna oraz „coś wnieść do grupy”.
— Na przykład nowy asortyment wyrobów, źródło surowca czy ciekawą lokalizację. Nie ma sensu kupować firmy, która robi to samo, co my, tylko gorzej — wyjaśnia dyrektor generalny Dudy.
Spółka wykorzystuje czas negocjacji na poszerzenie własnej bazy surowcowej dzięki kupnie i rozbudowie ferm hodowlanych.
Niezagrożona prognoza
ZM Duda zakładają, że w tym roku roku spółka matka zarobi 14,5 mln zł (wobec 5 mln w 2002 r.), a cała grupa ponad 17 mln zł.
— Te prognozy są absolutnie pewne — dodaje dyrektor.
W przyszłym roku zyski mają być jeszcze większe — w przypadku całej grupy powinny przekroczyć 23 mln zł. Co ważne, prognoza nie uwzględnia wyników spółek, jakie Duda zamierza przejąć.