Trybunał w Hadze tylko dla planktonu

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-03-20 20:00

Wizyta przewodniczącego Xi Jinpinga u prezydenta Władimira Putina potwierdza, że Chiny i Rosja umacniają sojusz obu potężnych satrapii w starciu o globalny prymat z Zachodem.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wojna w Ukrainie oczywiście jest tematem bardzo ważnym, ale – zwłaszcza w strategii Pekinu – postrzeganym w dość krótkim horyzoncie czasowym. 71-letniego cara z moskiewskiego Kremla oraz 70-letniego cesarza z pekińskiego Zakazanego Miasta najsilniej wiąże bezwzględne dążenie do sprawowania absolutnej władzy dożywotnio. Obaj tak umościli sobie fotele – odpowiednio – prezydenta Federacji Rosyjskiej oraz przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej, że mogą ich wysadzić tylko jakieś bomby. Umieją się skutecznie chronić, zatem w najbliższej dekadzie nie wyobrażają sobie zmian – chyba że o skróceniu któremuś kadencji zdecyduje biologia.

Naiwnością jest oczekiwanie, że komunistyczny cesarz wpłynie na cara i następstwem wizyty będzie choćby prowizoryczny pokój. Plan Xi Jinpinga opiera się na zamrożeniu działań zbrojnych na froncie w obecnym kształcie i praktycznym zrównaniu odpowiedzialności za wojnę Rosji i Ukrainy. Jego realizacja równałaby się kapitulacji Ukrainy i trwałemu oddaniu Rosji wszystkich terytoriów utraconych w 2022 r., nie mówiąc już o tamtych z 2014 r. na czele z Krymem. W związku z tym nie ma mowy o podjęciu chińskiego wątku przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Rosja i Chiny jako stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ praktycznie od 24 lutego 2022 r. idą w tandemie, chociaż na razie Xi Jinping nie podjął decyzji o oficjalnym uruchomieniu dostaw broni do Rosji. Ale wszystko jest gotowe, w każdej chwili uzasadnieniem dostaw może być pomoc militarna Zachodu dla Ukrainy, która według narracji Pekinu jest głównym powodem przedłużania się wojny.

Władimir Putin jest starszy o niecały rok, ale stażowo bije gościa na głowę – bezwzględnie rządzi już 23 lata, gdy Xi Jinping dopiero 10. Obaj przeforsowali dla siebie władzę praktycznie dożywotnią, zaś z listu gończego jakiegoś tam trybunału się śmieją...
SPUTNIK / Reuters / Forum

Wizyta odbywa się z ogromnym zadęciem propagandowym. Wypowiedzi i artykuły Xi Jinpinga i Władimira Putina wręcz ociekają lukrem wieczystej przyjaźni oraz globalnej misji cywilizacyjnej obu gigantów. Xi akcentuje, że gdy 10 lat temu przejął władzę, to pierwszą wizytę złożył oczywiście w Moskwie, a w ogóle bywa w Rosji średnio raz do roku. Władimir Putin ostatnio gościł w Pekinie na otwarciu zimowych igrzysk tuż przed atakiem na Ukrainę. Z kronikarskiego obowiązku przypominam, że wówczas pojechał także Andrzej Duda, mimo generalnego ostracyzmu UE wobec pekińskiej gali. Dokładnie 5 lutego 2022 r., czyli 19 dni przed agresją, wszyscy razem bankietowali. Xi Jinping rozsadził Andrzeja Dudę i Władimira Putina przy wielkim stole dosyć daleko, no ale wspólnego obiadku nie da się wygumkować.

Car Kremla absolutnie nie przejął się wydaniem przez Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) w Hadze nakazu jego aresztowania. Podczas wizyty Xi Jinpinga na ten temat nie będzie nawet pół słowa. Trudno też przypuszczać, by list gończy jakoś sparaliżował plany podróży zagranicznych Władimira Putina. W zasadzie nie rusza się z Moskwy, a już na pewno poza Rosję. Raz pojechał do Samarkandy na azjatycki szczyt z udziałem swoich poradzieckich sojuszników, ale wtedy generalnie się rozczarował brakiem takiego poparcia dla wojny, na jakie liczył. Obecnie na horyzoncie pojawił się sierpniowy szczyt grupy BRICS, czyli konkurencji wobec zachodniej G7, zawiązanej przez Brazylię, Rosję, Indie, Chiny i Republikę Południowej Afryki. Szczyt organizuje RPA, która jest sygnatariuszem układu o haskim MTK. Teoretycznie zatem po ewentualnym postawieniu stopy w Durbanie ścigany międzynarodowy przestępca powinien zostać zatrzymany i przewieziony do Hagi. To oczywiście abstrakcja, władze RPA na taki chwyt nigdy się nie poważą. Dlatego jeśli tylko Putin zechce, to oczywiście na szczycie BRICS się pojawi. Pozostańmy przy nadziei, że może nie zechce.