Trzeba ogłosić mobilizację

Dorota Gąsowska
opublikowano: 2006-05-29 00:00

Wykorzystujemy zbyt mało środków unijnych i dodatkowo procedura ich przyznawania i wypłaty przebiega za wolno — oceniła Najwyższa Izba Kontroli.

Do końca 2005 r. Polska wykorzystała 9,1 proc. środków przyznanych jej przez UE na lata 2004-06 w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego (ZPORR). Chodzi o kwotę blisko 981 mln zł, którą UE już zwróciła przedsiębiorcom za zrealizowane przez nich projekty. To dobry wynik, jeśli porównać go z tym z końca trzeciego kwartału 2005 r. Wtedy odsetek wykorzystanych funduszy wynosił 2,3 proc., czyli 269 mln zł.

Procedury na drodze

— Środki są wykorzystywane zbyt wolno i w zbyt małym stopniu. Procedury są znacznie bardziej skomplikowane i czasochłonne, niż to wynika z regulacji unijnych. Wystąpił syndrom „zbyt pilnego ucznia”, bo stworzyliśmy system, który tłamsi wykorzystanie pieniędzy unijnych. Przedobrzyliśmy także z wewnętrzną kontrolą funduszy strukturalnych — tu też stworzyliśmy tak wyrafinowany system, że stał się on przeszkodą w wykorzystywaniu środków z funduszy strukturalnych — mówi Piotr Kownacki, wiceprezes NIK.

Sytuacja przedstawia się lepiej, jeśli chodzi o stan zakontraktowania projektów, które mają być dofinansowane w ramach ZPORR. Do końca 2005 r. podpisano ponad 5,66 tys. umów o wartości 7,8 mld zł, co stanowi blisko 70 proc. dostępnych środków.

— Wyniki kontroli nie są zaskoczeniem. Wręcz przeciwnie — potwierdzają słuszność diagnozy, którą postawiłam w momencie obejmowania urzędu Ministra Rozwoju Regionalnego (MRR). Gdy powstawało MRR, poziom płatności we wszystkich programach finansowanych z funduszy strukturalnych wynosił zaledwie 4,35 proc. dostępnych środków. Na koniec kwietnia poziom płatności wzrósł do 12,57 proc. Tendencja wzrostowa utrzymuje się, choć pewne zaległości są niezmiernie trudne do nadrobienia — komentuje Grażyna Gęsicka, minister rozwoju regionalnego.

Reformy działają

Raport NIK potwierdza, że ministerstwo znacznie usprawniło funkcjonowanie systemu. Między innymi uproszczono proces weryfikacji i przekazywania wniosków o płatności, a umowy z beneficjentami podpisuje się szybciej. Niektóre samorządy szybko zareagowały na te zmiany i usprawniły swoje działanie, inne nie. Do tych pierwszych należy m.in. województwo warmińsko-mazurskie i śląskie, do drugich — mazowieckie.

— Ministerstwo usprawniło i nadal usprawnia procedury, m.in. zredukowało liczbę załączników wymaganych na etapie składania wniosków. Początkowo instytucje zaangażowane we wdrażanie funduszy stawiały beneficjentom wiele wymogów formalnych, a procedury były skomplikowane, przez co pieniądze płynące z budżetu Unii napotykały mnóstwo barier — przyznaje Wojciech Pander, ekspert ds. funduszy strukturalnych w CASE-Doradcy.

Główne przyczyny zbyt małego wykorzystania funduszy to m.in. niestabilność przepisów, nieelastyczne procedury, nieterminowe przeprowadzanie oceny wniosków przez samorządy, błędy we wnioskach o płatność i opieszałość w ich przekazywaniu, przewlekły proces udzielania zamówień publicznych. Winny zamieszania jest też system informatyczny SIMIK, albo raczej jego brak. Pierwotnie miał on być wdrożony do lutego 2004 r. Do dziś to nie nastąpiło.

— Dla Programu Operacyjnego (PO) Pomoc Techniczna, Sektorowego Programu Operacyjnego (SPO) Transport, SPO Rozwój Zasobów Ludzkich, Funduszu Spójności oraz Inicjatywy Wspólnotowej EQUAL, system osiągnie pełną operacyjność do końca II kwartału 2006 r. Nie ma natomiast terminu zakończenia wdrożenia systemu w ramach ZPORR oraz SPO Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw — mówi Izabella Laskowska, rzecznik Ministerstwa Finansów.

Koszty na wdrożenie systemu w 75 proc. pokrywa UE. Dotychczas SIMIK kosztował 15,2 mln zł. Budowę systemu sfinansowano ze środków Phare (1,4 mln EUR) i budżetu państwa (5,3 mln zł).

Teraz trening

Komisja Europejska nie podaje, ile pieniędzy unijnych wykorzystały inne nowe kraje członkowskie. Pełne zestawienie zostanie opublikowane pod koniec 2006 r. Wiadomo jednak, że najlepiej radzą sobie Estonia i Słowenia. Najbardziej obrotne kraje wykorzystały już 25-30 proc. środków pochodzących z funduszy regionalnych i społecznego. Te najsłabsze zdołały dotąd uzyskać 17 proc. dostępnych pieniędzy.

— Mijający okres jest nam bardzo potrzebny. W tym czasie priorytetem powinno być tworzenie spójnego systemu, tak by w latach 2007-13 ogromna ilość pieniędzy Unii przepływała bez problemu. Zdaję sobie sprawę, że wykorzystanie tych środków jest zagrożone. Jestem jednak optymistą co do ich wykorzystania, w szczególności jeśli chodzi o samorządy. Większość samorządów ma doświadczenie w dziedzinie zdobywania środków i doświadczenia te wykorzystuje — uspokaja Wojciech Pander.