Stanisław Zięba: Trzeba poprawić standardy produktów mięsnych
W DRODZE DO UE: Nadal tolerowane są prymitywne ubojnie, nie spełniające obowiązujących przepisów, bazarowy handel mięsem zaś jest dla Polski kompromitujący — dowodzi Stanisław Zięba. fot. Małgorzata Pstrągowska
Polskie negocjacje o członkostwo w UE w obszarze rolnictwa odnoszą się w bodaj największym stopniu do problematyki sanitarno-weterynaryjnej. Dyrektywa 64/433/EEC zmodyfikowana i uaktualniona zawiera szczegółowe warunki i wymagania dotyczące zakładów mięsnych. Obejmują one zarówno ubój i przetwórstwo, jak i problematykę infrastruktury. Wbrew często lansowanym w Polsce tezom o rzekomej tolerancji UE dla wymogów sanitarnych i weterynaryjnych w polskich małych ubojniach i przetwórniach trzeba stwierdzić, że zakłady te muszą spełniać wymagania sanitarne w całości i na poziomie identycznym, jak zakłady duże. Zdrowie ludzkie jest jedno, a poziom zdrowotny produktów spożywczych musi odpowiadać jednolicie najwyższym jakościowym standardom. Tego UE oczekuje od polskich producentów mięsa i wędlin — i ten obszar wymagań żadnych negocjacji nie dopuszcza.
POLSKIE służby weterynaryjne, sanitarne, ochrony środowiska, fiskalne i inspekcji pracy są odpowiedzialne za stan sektora mięsnego, którego gotowość zrównująca jego poziom ze standardami z UE zadeklarował Polski rząd w terminie do 1 stycznia 2003 r. Czy w tej sprawie postęp jest zadowalający?
ZDANIEM Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa — zdecydowanie nie. Tolerowane są nadal prymitywne ubojnie, które nie spełniają elementarnych wymogów obowiązującego w Polsce prawa. Ma miejsce nie rejestrowany ubój na cele towarowe, obrót mięsem i przetworami ze źródeł niewiadomych na nie przystosowanych technicznie bazarach i budynkach oraz w handlu pokątnym. W tych kompromitujących Polskę sprawach muszą zjednoczyć się wysiłki służb kontrolnych, ale jest też potrzebna społeczna aprobata uporządkowania tej sfery produkcji i obrotu.
PROGRAM podnoszenia jakości produktów mięsnych rozpoczynać trzeba od surowca. Mimo iż rozpoczęto wdrażanie systemu poubojowej klasyfikacji aparaturowej tusz według zasad EUROP w 1993 r., a tusz wołowych w 1995 r., stan tej klasyfikacji odbiega istotnie od zasad obowiązujących w UE. Nawet Agencja Rynku Rolnego, odpowiedzialna za skup nadwyżek surowca na rezerwy państwowe i własne, nie przestrzega jakościowych wymagań i skupuje półtusze wieprzowe z rzeźni nie objętych stałym nadzorem weterynaryjnym i nie stosujących aparaturowej oceny poubojowej tusz.
SĄ WIĘC niezbędne zmiany w dotychczasowej złej praktyce unormowań prawnych ministra rolnictwa, które będą musiały regulować w sposób jednolity system klasyfikacji tusz wieprzowych i wołowych we wszystkich rzeźniach, tak jak to ma miejsce w Unii Europejskiej. Chodzi konkretnie o prawne uregulowanie:
- obowiązku podziału tusz wieprzowych i wołowych na klasy handlowe w systemie EUROP;
- definicji tuszy i zasad określenia masy tuszy zimnej;
- sposobów znakowania tusz;
- sposobów pomiaru mięsności, w tym wyznaczenia instytucji z uprawnieniami państwowymi do atestacji urządzeń oraz metodyki ustalania równowagi regresji;
- nadzoru nad służbami klasyfikacyjnymi;
- szkoleń klasyfikatorów oraz nadawania i pozbawiania uprawnień;
- powołania rady do spraw klasyfikacji;
- jednolitego rozliczania dostawców (hodowców) za żywiec rzeźny.
JEST TAKŻE niezbędne wyegzekwowanie stosowania rozporządzenia ministra rolnictwa co do obowiązku stosowania klasyfikacji tusz wieprzowych w systemie EUROP odpowiednio do wielkości ubojni. Dopiero po spełnieniu tych wymagań oraz wyeliminowaniu prymitywnych metod uboju Polska może stwierdzić, że w tym zakresie dostosowała się do standardów UE.
Stanisław Zięba jest sekretarzem generalnym Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa.