Amerykańska waluta traci w relacji do euro w
związku z nienajlepszymi danymi makroekonomicznymi z USA, jakie w ostatnich
dniach napłynęły na rynek (spadek cen domów, śladowy wzrost zamówień na dobra
trwałego użytku, wzrost liczby nowych bezrobotnych), co zwiększa oczekiwania na
kolejne obniżki stóp procentowych przez Fed. Oczekiwania nieco irracjonalne w
sytuacji, gdy inflacja w USA mocno przyśpiesza (w listopadzie CPI 4,3 proc. r/r,
a PPI 7,2 proc. r/r). Ten brak logiki jednak nigdy w przeszłości nie
stanowił przeszkody dla zmian na rynku walutowym i obecnie również nie
przeszkadza dolarowi słabnąć.
Dzisiejsze wzrosty eurodolara, oprócz
wspomnianych rosnących oczekiwań na obniżki stóp procentowych oraz generalnego
pogorszenia sentymentu do amerykańskiej waluty, napędzają również obawy związane
z popołudniową publikacją grudniowego indeksu Chicago PMI i listopadowego
raportu o sprzedaży nowych domów w USA.
Rynek szacuje, że obrazujący kondycję
gospodarczą w rejonie Chicago indeks spadnie do 52,5 pkt. z 52,9 pkt. w
listopadzie. Natomiast, uważane za znacznie ważniejsze, dane o sprzedaży nowych
domów, pokażą jej spadek o 1,1 proc. w relacji miesięcznej i o 27,1 proc. w
relacji rocznej, co dodatkowo pogłębi niechęć do dolara.
Sytuacja
techniczna na wykresie EUR/USD obecnie wskazuje na większe prawdopodobieństwo
wzrostów ku poziomowi 1,50 dolara, niż powrotu do grudniowych minimów na 1,4309
dolara. Układ sił zmienił się w dniu wczorajszym. Wybicie kursu powyżej 1,4570
dolara zanegowało bowiem formację głowy z ramionami na wykresie godzinowym
EUR/USD, stanowiącą dotychczas podstawowy argument podaż na rzecz spadków, a
jednocześnie przyniosło wybicie powyżej 5-tygodniowej linii trendu spadkowego na
tym samym wykresie.
Obecnie najbliższe wsparcia na wykresie EUR/USD to
poziomy 1,47 i 1,4728 dolara. Ich test jest prawdopodobny.
Marcin R. Kiepas
[email protected]
X-Trade
Brokers DM S.A.