Zmiana nazwy BIG Banku Gdańskiego na Millennium, która ma kosztować ponad 20 mln zł, nie rozwiąże największych kłopotów banku. Podobnie, kiedy spółka odtrąciła zaloty Deutsche Banku, los podmiotu uzależniony jest w dużym stopniu od decyzji politycznych. Tym razem chodzi o dalsze losy prywatyzacji PZU.
Dotychczas Banco Commercial Portugues, właściciel 46 proc. BIG BG, praktycznie kontrolował holding ubezpieczeniowy Eureko, które w konsorcjum z polskim bankiem ma 30 proc. kapitału PZU. Ostatnio jednak BCP zapowiedział sprzedaż dużego pakietu akcji Eureko. W takiej sytuacji trudno znaleźć powody, dla których inwestor miałby nadal aktywnie działać w Polsce. Najbardziej prawdopodobny scenariusz — chociaż sprzeczny z oficjalnym stanowiskiem BCP — to wyjście z Polski poprzedzone sprzedażą Eureko pakietu 10 proc. kapitału PZU.
Kolejność może być też odwrotna, bo bez posiadania pakietu akcji PZU rynkowa wartość BIG BG będzie spadać. Nie chodzi tylko o pozostającą w sferze deklaracji wspólną działalność bancassurance. O znaczeniu ubezpieczyciela dobitnie świadczą wyniki ostatnich kwartałów, które — jak to zwykle w BIG BG — na pierwszy rzut oka wyglądają znakomicie. W rzeczywistości, z 247 mln zł zysku netto, wypracowanego do września, aż 30 proc. dały udziały w zyskach PZU.
Rezultat prezentuje się jeszcze gorzej, jeśli odejmiemy 214 mln zł jednorazowego zysku ze sprzedaży funduszu emerytalnego Ego. Wynik ubarwiło jeszcze rozwiązanie 93 mln zł rezerwy na ryzyko ogólne, raczej nieuzasadnione, bo jakość portfela kredytowego banku sugerowałaby większą ostrożność. Udział należności nieregularnych wzrósł do 21,7 proc.
Bank można pochwalić za wysoką dynamikę kredytów, które w III kwartale wzrosły o ponad 20 proc. w ujęciu rocznym. Niestety, nie nadążają za nimi depozyty. Jeszcze w II kwartale można było zgodzić się z tłumaczeniami zarządu, że walczy o wysoką marżę odsetkową. Jednak w następnych trzech miesiącach skurczyła się ona z 4,2 proc. do 2,8 proc. Pasywa banku ma obudzić emisja do 2 mld zł „antypodatkowych” obligacji. Efektem ubocznym może być jednak fiasko kończącej się sprzedaży certyfikatów inwestycyjnych funduszu Millennium Gwarantowany, który chciał zebrać z rynku 500 mln zł (bank nie zadbał o uniknięcie kanibalizacji w grupie).
Dystrybucja obligacji pokaże stan sieci sprzedaży banku w bezpośredniej rywalizacji z Bankiem Zachodnim WBK i Pekao SA, które już datą startu wyprzedziły BIG BG. Dotychczas bank ponosił duże koszty rzeczowe przenoszenia klientów obsługiwanych przez tradycyjne oddziały do detalicznej gałęzi Millennium. Pora na owoce tej operacji. Restrukturyzacja na razie nie zdołała ograniczyć też kosztów osobowych. To sprawia, że wskaźnik koszty/dochody jest na jednym z najwyższych poziomów w branży.
Spółki zależne BIG BG ciągle są ciężarem dla jego wyników. Mają to zmienić zmiany wewnątrz grupy, ale na razie oprócz skomplikowanych transakcji w rodzinie, na rynek nie docierają żadne informacje. Lekiem na całe zło nie będzie też sprzedaż 20 proc. akcji spółki Polcard. Około 60 mln zł stanowić będzie kolejny jednorazowy retusz ksiąg.
W kolejnej fali fuzji BIG może być raczej obiektem przejęcia niż konsolidatorem. Za takim scenariuszem przemawia nie tylko mała aktywność inwestora strategicznego, ale też bardzo atrakcyjna giełdowa wycena spółki. Przy średnim kursie z ostatnich stu sesji, jeden oddział banku wyceniany jest na 7 mln zł, czyli ponad dwukrotnie taniej niż w Pekao SA.
Kadencja Bogusława Kotta kończy się w sierpniu 2003 r. Zdaniem prezesa, efekty restrukturyzacji, która w ostatnich dwóch latach miała pochłonąć 445 mln zł, będą już widoczne na początku przyszłego roku. Możliwe więc, że i tym razem ten wytrawny gracz przetrwa rynkową zawieruchę.