W czwartek główny indeks nowojorskiej giełdy spadał trzeci raz z rzędu i w skali całego tygodnia traci już 1,2 proc. S&P500 spadł o 0,6 proc., Dow Jones zniżkował o 0,7 proc., a technologiczny Nasdaq zakończył handel 0,5 proc. pod kreską. Inwestorów nie zadowoliły przeciętne wyniki amerykańskich spółek. Notowania Caterpillara spadły o 3,6 proc. Spółka zanotowała słabą sprzedaż koparek i ciężarówek, co miało związek ze słabą koniunkturą na inwestycje w branży surowcowej.
- Inwestorzy musieli być zaskoczeni tym, jak mało imponujące były wyniki spółek, biorąc pod uwagę poziomy, na jakich znajdują się indeksy. Wyniki nie były tym bodźcem, na który wszyscy czekali – komentował w wypowiedzi dla Bloomberga Jeff Sica, prezes towarzystwa Circle Squared Alternative Investments.
Straty z korekty odrabiać usiłują wskaźniki ze Starego Kontynentu. Frankfurcki DAX spadł o 0,1 proc., a paryski CAC40 zakończył sesję na 0,1-procentowym plusie, a warszawski WIG odbił się o 0,6 proc. z okolic zanotowanego dwa tygodnie temu półrocznego minimum. Nastrojów za oceanem poprawić nie zdołały świetne dane z amerykańskiego rynku pracy. W ubiegłym tygodniu w urzędach pracy stawiło się najmniej nowych bezrobotnych od 40 lat. W skali roku było ich zaledwie 255 tys. Inwestorzy zdają sobie sprawę z tego, że poprawa koniunktury na tynku pracy przybliża podwyżkę stóp w USA. Ankietowani przez Bloomberga ekonomiści oceniają prawdopodobieństwo podwyżki we wrześniu na 50 proc.
