Trzy scenariusze dla nieruchomości

opublikowano: 29-08-2019, 22:00

Mieszkaniówkę czeka łagodne spowolnienie, zapaść rynku lub kontynuacja zwyżek cen — przewiduje Expander.

Od sześciu lat ceny mieszkań w Polsce rosną. W dużych miastach od 2013 r. zwiększyły się o blisko 30 proc. — wylicza portal i firma doradcza Expander. Choć rynek nieruchomości jest cykliczny, to od pewnego czasu fala wzrostowa przybiera na sile i nie opada. Nic nie może jednak wiecznie trwać.

Zobacz więcej

[fot. Borys Skrzyński]

— W którymś momencie sytuacja się odwróci i ceny zaczną spadać. Może wywołać to spowolnienie gospodarcze, wzrost stóp procentowych, zmiany demograficzne lub jeszcze inny czynnik. Pewne jest jedynie to, że ceny nie będą rosły w nieskończoność. Główne pytanie brzmi — czy to już jest szczyt, czy też ceny będą rosły jeszcze przez kilka lat, zanim boom się skończy — zastanawia się Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors.

Dodaje, że najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższe lata to dalszy wzrost cen, po którym w pewnym momencie przyjdzie zakończenie boomu i łagodne przejście do spowolnienia. Ale rysuje dwa dodatkowe scenariusze.

— Nie raz w przeszłości sytuacja rozwijała się w zupełnie nieoczekiwanym kierunku. Z jednej strony możliwy jest dalszy silny wzrost cen mieszkań, który doprowadzi do tego, że za 10 lat będą one aż o 80 proc. wyższe niż dziś. Alternatywą jest to zapaść na rynku, która w najbliższych latach obniży ceny mieszkań w niektórych miastach o kilkadziesiąt procent — mówi analityk Expander Advisors.

W dół…

Wyjaśnia, że największym zagrożeniem dla rynku nieruchomości byłby wzrost stóp procentowych i drastyczne zmniejszenie popytu.

— Gdyby stopy procentowe wzrosły, zwiększyłyby się raty kredytowe i spadła dostępność pożyczek hipotecznych. W rezultacie zyski z inwestycji w mieszkania na wynajem mogłyby okazać się niższe niż ze zwykłej lokaty bankowej. W ciągu kilku lat doprowadziłoby to do obniżenia cen mieszkań o nawet kilkadziesiąt procent — mówi Jarosław Sadowski.

Kolejnym zagrożeniem dla rynku nieruchomości poza demografią — kurczy się grupa Polaków w wieku 25-35 lat, która statystycznie zaciąga najwięcej kredytów hipotecznych — może być spadek napływu imigrantów.

— W ostatnich latach mnóstwo mieszkań przeznaczono do wynajmu. W sytuacji braku najemców część takich lokali zostałaby wystawiona na sprzedaż. Jednocześnie sprzedawane byłyby coraz liczniejsze „M” po osobach starszych. Przy niewielkiej liczbie młodych i emigrantów skończyłoby się to znacznym spadkiem cen. Gdyby jednocześnie wzrosły stopy procentowe, to spadki cen mogłyby być dramatyczne — mówi główny analityk Expander Advisors.

…albo w górę

Może też być dokładnie na odwrót.

— Jeśli jednocześnie nadchodzące spowolnienie gospodarcze będzie łagodne i krótkotrwałe, to w najbliższych latach nadal dość szybko mogą rosnąć wynagrodzenia. Goniąc Zachód pod względem płac, jednocześnie gonimy go pod względem poziomu cen. Gdyby przez najbliższe 10 lat pensje rosły średnio o 6 proc. rocznie, to w sumie po tym okresie byłyby o 79 proc. wyższe niż dziś. Wraz z nimi, w podobnym tempie, mogłyby rosnąć ceny mieszkań. W ostatnim czasie drożeją one nawet mocnej niż pensje. Może się więc okazać, że za 10 lat własne cztery ściany w dużych miastach będą o 80 proc. droższe niż dziś — przewiduje Jarosław Sadowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dominika Masajło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu