Trzy smartfonowe nowinki z Barcelony

opublikowano: 25-02-2019, 11:56

Mobile World Congress w Barcelonie, czyli największe targi telekomunikacyjne świata, to arena walki między producentami sprzętu o to, kto najbardziej zadziwi nowymi technologiami.

W tym roku ciekawych premier podczas targów – i tuż przed nimi, bo firmy starają się jak mogą, by wyprzedzić konkurencję, albo chociaż przelicytować ją hucznością eventu – nie brakuje.

Czy smartfonowe nowinki szybko trafią do kieszeni i torebek konsumentów? Może być różnie: przed dwoma laty w Barcelonie producenci na wyścigi prezentowali sprzężone z telefonami moduły wirtualnej rzeczywistości. Nie chwyciło, bo masowego klienta nie udało się szybko przekonać do zakładania dziwnych gogli na głowę. Nowe rozwiązania z pewnością nie są też na każdą kieszeń (i torebkę), ale wybraliśmy dla naszych czytelników te, które podczas targów wzbudzały największą ekscytację i mogą zainteresować nie tylko fanatycznych gadżeciarzy.

Obsługa 5G
Testy sieci mobilnych piątej generacji ruszają w kolejnych krajach, w tym w Polsce, zazwyczaj jednak wykorzystywane w nich modemy mają – przynajmniej na razie – rozmiary solidnych walizek. Nie znaczy to jednak, że producenci smartfonów nie są przygotowani do kolejnej mobilnej rewolucji.

Sieci 5G mają mieć o wiele lepsze parametry transmisji i umożliwiać podłączenie większej liczby urządzeń niż dotychczasowe, co ma umożliwić rozkwit komunikacji między maszynami i tzw. internetu rzeczy. Ich upowszechnienie będzie wymagało od państw udostępnienia operatorom nowych zasobów częstotliwości, a od telekomów gigantycznych inwestycji w rozwój infrastruktury, ale dostępność sieci tego rodzaju w centrach dużych miast to już kwestia nieodległej przyszłości.

Przy okazji targów urządzenia, zdolne do łączenia się z sieciami 5G, zaprezentowali niemal wszyscy znaczący producenci: od Samsunga i Huawei (czyli numerów jeden i dwa pod względem wolumenu sprzedaży na globalnym rynku smartfonowym) po Xiaomi, LG czy Oppo. Najtańsze modele mają kosztować w przeliczeniu 2,5-3 tys. zł i wejść do sprzedaży w najbliższych miesiącach.

Składane ekrany
Pierwszy był Samsung, który jeszcze w ubiegłym tygodniu zaprezentował model Fold. W niedzielę dogonił go Huawei, prezentując smartfon Mate X. W obu najgorętszych premierach smartfonowych lutego najważniejszym elementem jest giętki, składany ekran, który pozwala błyskawicznie przekształcić standardowej wielkości telefon w większy tablet.

Oba smartfony mają obsługiwać sieć 5G, oba będą też słono kosztować – według wstępnych informacji ceny detaliczne będą zaczynały się od ponad 2 tys. EUR, co oznacza, że polski konsument, który zapała chęcią posiadania składanego smartfona, będzie musiał się liczyć z wydatkiem rzędu 10 tys. zł.

Rozmnożenie aparatów
Producenci starają się przekonać użytkowników, że jeden aparat cyfrowy w urządzeniu – albo dwa, jeśli wliczyć ten z przodu – to przeżytek i smartfonowe średniowiecze. Dla niektórych nawet trzy aparaty to za mało. W Barcelonie Nokia – która kiedyś była fińskim jednorożcem, potem weszła do portfela Microsoftu, a teraz znów należy do Finów – zaprezentowała stworzony we współpracy z Carl Zeiss smartfon, który ma z tyłu aż pięć aparatów. Po co? Dobre pytanie.

Każdy z pięciu aparatów robi zdjęcia w rozdzielczości 12 megapikseli, z czego dwa kolorowe, a trzy monochromatyczne. Smartfon łączy je w jeden obraz, a wszystko to ma pozwalać na robienie zdjęć w lepszej niż jakikolwiek inne dostępne na rynku urządzenie jakości. Cena? Około 700 USD, czyli ponad 2,5 tys. zł.

Składany smartfon Samsunga będzie miał jeszcze więcej, bo aż sześć aparatów, tyle że w różnych miejscach: trzy z tyłu, dwa w środku i jeden z przodu. Na razie żaden producent nie ogłosił wprowadzenia modelu z dziesięcioma aparatami. Może za rok?

 



© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy