Do końca 2005 r. w województwie opolskim zostanie wybudowanych na Odrze sześć elektrowni wodnych niewielkiej mocy. Każda z ich ma produkować do 1,5 MW energii elektrycznej. Łączny koszt budowy przekroczy 100 mln zł.
Na opolskim odcinku Odry trzy firmy: Elektrownie Górnej Odry (EGO) z Warszawy, Naviga z Wrocławia i spółka Małe Elektrownie Wodne (MEW) z Katowic zamierzają wybudować sześć elektrowni wodnych.
Spółka Elektrownie Górnej Odry postawi cztery takie obiekty w Krapkowicach, Krępnej, Januszkowicach i Dobrzyniu. Naviga wybuduje jedną elektrownię w miejscowości Groszowice. Natomiast spółka Małe Elektrownie Wodne postawi elektrownię we Wróblinie. Inwestorzy uzyskali już od Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej (RZGW) we Wrocławiu 20-letnią koncesję na wytwarzanie i sprzedaż energii elektrycznej na terenie województwa opolskiego.
Według Jerzego Tomczaka, kierownika opolskiego odziału RZGW we Wrocławiu, są to jedyne efektywne lokalizacje dla niewielkich elektrowni wodnych w górnym biegu Odry. Nie należy wiec spodziewać się, by w tej części Polski powstały kolejne tego typu obiekty.
Nowe elektrownie będą należeć do tzw. małych. Moc każdej z nich nie przekroczy 1,5 MW.
— Da to ilość prądu potrzebną do oświetlenia 3-tys. miasteczka — uważa Tomasz Kalinowski z firmy Naviga.
Prace nad budową tych obiektów rozpoczną się w tym roku. 11 października zostanie wmurowany kamień węgielny pod budowę obiektu w Krępnej. Budowa ostatniej elektrowni we Wróblinie zakończy się pod koniec 2005 r.
— Budowę elektrowni we Wróblinie wstrzymuje brak planów zagospodarowania przestrzennego. Sprawą zajmie się dopiero nowy samorząd, a to niewątpliwie nie przyspieszy inwestycji — mówi Piotr Krzeczkowski z firmy MEW.
— Koszt każdej takiej inwestycji wynosi 18–20 mln zł — dodaje Wiktor Wiktorko, prezes EGO.
W sumie wszystkie inwestycje osiągną wartość 100 mln zł. Inwestorzy mają zamiar wykorzystać, oprócz środków własnych, pieniądze z Wojewódzkiego i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska.
— Liczymy, że z tego źródła uda się zdobyć 40–50 proc. środków. 20–30 proc. to będą fundusze własne. Resztę chcemy pokryć z kredytów bankowych — podkreśla Wiktor Wiktorko.
Tylko Naviga deklaruje sfinansowanie budowy wyłącznie z własnych środków.
— Inwestycje powinny się zwrócić w ciągu 10–15 lat — tłumaczy Wiktor Wiktorko.
Przyszli właściciele elektrowni na Odrze liczą, że nie będzie problemu ze zbytem energii. Obecne prawo wymaga, by zakłady energetyczne odbierały przynajmniej 2,5 proc. prądu ze źródeł ekologicznych. W 2010 r. ma on wynosić co najmniej 7,5 proc.
— Ten udział będzie wyższy, gdy wejdziemy do UE. W krajach Unii średnio 12 proc. energii pochodzi ze źródeł odnawialnych. W Niemczech jest to aż 20 proc. — podkreśla Tomasz Kalinowski.