Naprawiając system wdrażania funduszy unijnych, rząd przy okazji może ułatwić biznesowi inwestowanie. Uda się?
Najdalej za dwa miesiące rząd ma zakończyć prace nad trzema nowelizacjami ustaw, ważnymi dla wykorzystania funduszy unijnych.
— Jeśli nie chcemy stracić w przyszłym roku żadnych pieniędzy z Brukseli, musimy wydać około 3,6 mld EUR. Żeby tak się stało, potrzebna jest nowelizacja ustaw o planowaniu przestrzennym, o ochronie środowiska i prawie budowlanym. Są one główną przeszkodą w przeprowadzaniu wielkich inwestycji infrastrukturalnych — mówi Grażyna Gęsicka, minister rozwoju regionalnego.
Na wczorajszym posiedzeniu rządu zdała relację z dokonań swojego resortu. Przedstawiła rezultaty programu naprawczego, który miał poprawić absorpcję funduszy unijnych, a także plany wykorzystania pieniędzy z UE w latach 2007-13.
Planowane przez rząd zmiany trzech ustaw mogą ułatwić przeprowadzanie wszystkich inwestycji, nie tylko tych unijnych.
— Cieszę się, że władze nareszcie zajmą się tymi ustawami. Przedsiębiorcy już dawno zabiegali o ich zmianę. Szkoda, że dzieje się to dopiero teraz — ocenia Jeremi Mordasiewicz z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.
W 2006 r. Polska wykorzystała nieco ponad 2 mld EUR funduszy unijnych. I zdaniem Grażyny Gęsickiej nie straciliśmy ani jednego złotego. Minister rozwoju apeluje jednak, by nie spoczywać na laurach, bo naprawdę wielkie pieniądze czekają na zagospodarowanie w następnych latach. A w 2010 r. czeka Polskę prawdziwa próba ognia — wtedy trzeba w Brukseli rozliczyć pierwszy rok z perspektywy finansowej 2007-13.