
W czwartek bank centralny Turcji dokonał kolejnej obniżki stóp procentowych. Benchmarkowa stawka została „okrojona” o 100 pkt bazowych co sprowadza ją do poziomu 12 proc. Tymczasem inflacja przekracza… 80 proc.
Swoją decyzję władze monetarne – podobnie jak miało to miejsce w sierpniu – tłumaczą głównie spadkiem tempa aktywności gospodarczej. Tyle, że nie można zapominać, że bank centralny znajduje się pod silną presją charyzmatycznego prezydenta Recepa Erdogana, który jest zwolennikiem podtrzymania wzrostu gospodarki nawet kosztem mega wysokiej inflacji.
To bardzo niekonwencjonalne działanie władz monetarnych, które przeczy teoriom i praktykom głoszonym przez inne banki centralne.
Obniżka stóp z miejsca pogłębiła straty tureckiej liry, która już przed decyzją Banu Turcji była rekordowo słaba względem dolara. Jej kurs zbliża się do poziomu 18,40 za dolara.
W tym roku lira traci 26 proc., będąc tym samym drugą po argentyńskim peso najsłabszą walutą krajów wschodzących.
