Turystyka zaczęła się liczyć

opublikowano: 09-08-2016, 22:00

Na stworzenie Domu Polskich Turystycznych Marek Terytorialnych potrzeba 200 mln zł

Wschodzi słońce dla turystyki. Chociaż próżno szukać funduszy unijnych przeznaczonych bezpośrednio dla firm z tego sektora, to rząd ma dla niego plan. W Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR), która kilka dni temu trafiła do konsultacji, jest zapowiedź budowy Domu Polskich Turystycznych Marek Terytorialnych, a turystyka wymieniana jest kilkakrotnie.

JAK SIĘ BUDUJE DOM: Chcę dokonać przeglądu oferty turystycznej, ewentualnie rozszerzyć ją i posegregować. W przyszłym roku rozpoczniemy zmiany w prawie, przebudowę systemu organizacyjnego polskiej turystyki, na nowo zdefiniujemy układ partnerski i ruszymy w teren z wiedzą, jak tworzyć marki — zapowiada Dawid Lasek, wiceminister sportu i turystyki.
Marek Wiśniewski

— To dla mnie największa satysfakcja na koniec moich pierwszych 100 dni w rządzie. Ten zapis tworzy perspektywę rozwoju, reorganizacji, profesjonalizacji i internacjonalizacji polskiej gospodarki turystycznej. W ramach SOR założyliśmy, że do 2020 r. na Dom Marek potrzebujemy 200 mln zł — mówi Dawid Lasek, wiceminister sportu i turystyki.

Inżynieria finansowa

W tym roku na turystykę przyznano z budżetu państwa 50 mln zł, z czego 39 mln zł trafi do Polskiej Organizacji Turystycznej. — Staram się o dodatkowe 20 mln zł w ramach budżetu państwa na 2017 r. Turystyka jest jednak na tyle interdyscyplinarną branżą, że realizację strategii można sfinansować z innych funduszy — twierdzi wiceminister. Turystyka wiąże się z ekspansją zagraniczną, bo zabiegamy o gości z innych krajów. Dawid Lasek myśli także o współpracy z resortem edukacji i poszerzeniu oraz dostosowaniu do potrzeb rynku systemu kształcenia w obszarze turystyki. Z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi rozmawia o turystyce wiejskiej. Natomiast Ministerstwo Kultury sprawuje nadzór nad wieloma atrakcjami turystycznymi, które mogą trafić do Domu Marek. Jest też szansa na fundusze przeznaczone na innowacyjność, nad którymi pieczę ma resort rozwoju.

Polska Szwajcaria

Dom Polskich Turystycznych Marek Terytorialnych ma pod jednym dachem zebrać to, czym Polska może przyciągnąć turystów. — Kulturowego i przyrodniczego bogactwa, różnorodności naszego kraju nie da się zakomunikować jednym hasłem czy obrazem. Należy stworzyć „hurtownię marek terytorialnych”. Takimi markami mogą być np. Kanał Augustowski, Mazowsze czy Łemkowszczyzna. Jest wiele dobrych przykładów świetnie działających i odnoszących sukcesy organizacji turystycznych. Sztuczny podział na województwa spowodował jednak, że każdy ma własną strategię i sposób komunikacji. Marki terytorialne nie znają granic administracyjnych. Produkt powinien być unikatowy. Dziś we Władysławowie można kupić oscypki, a nad Soliną ciupagi. To zaburza przestrzenny, historyczny i edukacyjny ład miejsc turystycznych — wyjaśnia Dawid Lasek. Uczyć się możemy od Szwajcarów, którzy stworzyli markę „Carpathia”, wdrażaną przez Euroregion Karpacki.

— W Szwajcarii zdarza się, że powstaje spółdzielnia, w referendum odbiera gminie pałacyk i robi z niego atrakcję turystyczną. Podoba mi się też pomysł Szwajcarów, by podczas kolacji w danym regionie serwować wyłącznie lokalne produkty, o których kelner opowiada. Tam tylko kawa jest z Włoch, bo Szwajcarzy jej nie produkują. To jest model, który będziemy promować na poziomie lokalnym — mówi wiceminister. Sporo marek już mamy: Kraków, Trójmiasto, Zakopane czy Europejski Szlak Zamków i Pałaców, przygotowany przez Dolnośląską Organizację Turystyczną. Wiele miejsc i inicjatyw potrzebuje jednak wsparcia.

Marka = marża

Dom Marek to praca na lata. — Jeżdżę po Polsce i patrzę, jaki mamy potencjał markowy, struktury organizacyjnei poziom zdolności kooperacyjnych. Ze stowarzyszeniem stacji narciarskich myślimy np. o marce Polska Zima. Liczę, że już w 2017 r. będziemy mieli kilkanaście pilotażowych propozycji, a do 2019 r. — nawet kilkadziesiąt — mówi Dawid Lasek. Marki oznaczają wyższe marże. — Kazimierz Dolny to marka. Dlatego hot-dog może tu być droższy niż gdzie indziej. W ciągu 1-2 dekad Dom Marek zapewni dodatkowy dochód samorządom i mieszkańcom. Utrwali obraz Polski jako bezpiecznego, nowoczesnego i atrakcyjnego kraju — twierdzi wiceminister.

Otwarci na pomysły

Moment na integrację środowiska jest dobry. Turystyka krajowa przeżywa boom — to może być jej najlepszy rok w historii. W I kwartale Polacy podróżowali po kraju o 7 proc. częściej (wzrost z 8,1 mln do 8,7 mln podróży). Branża bardzo pozytywnie zareagowała na jeden z pierwszych projektów nowego kierownictwa resortu: „Polska zobacz więcej — weekend za pół ceny”.

— Jesienią przeprowadzimy pilotaż. Zainteresowanie branży przerosło nasze oczekiwania. Zgłosiło się prawie 400 partnerów — mówi Dawid Lasek.

OKIEM EKSPERTA

Tylko nie regiony

ANDRZEJ BARTKOWSKI, prezes i współwłaściciel grupy Mazurkas

Można wydać nie 200 mln zł, ale nawet 400 mln zł, a i tak niektóre obiekty pozostaną puste. Mazurkas Travel przywozi do Polski kilkadziesiąt tysięcy cudzoziemców rocznie i z praktyki wiem, że marki regionalne nie cieszą się dziś powodzeniem. Mamy np. ciekawą atrakcję na Mazurach, ale przez 26 lat zawieźliśmy tam tylko dwie grupy! Turyści odwiedzają Warszawę, Kraków, Gdańsk, Wrocław, Poznań. Kiedyś nie było zagranicznej wycieczki, która nie pojechałaby do Żelazowej Woli, dziś robi to jedna na sto. Ludziom szkoda czasu.

Zagraniczni turyści są zainteresowani kulturą wysoką. W Warszawie przydałoby się miejsce, w którym codziennie odbywałby się koncert, a harmonogram był dostępny z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, żeby biura podróży mogły uwzględnić to wydarzenie w ofercie. Zamek Królewski zorganizował Ogrody Muzyczne. Niestety impreza nie jest skierowana do cudzoziemców, wszystko jest po polsku. Festiwal Mozartowski w Warszawie odbywa się w Operze Kameralnej, gdzie jest tylko 100 miejsc. Gdyby przenieść to wydarzenie na dużą scenę, sala byłaby wypełniona. Miasto powinno dołożyć się do takiej imprezy.

OKIEM EKSPERTA

Tylko nie regiony

ANDRZEJ BARTKOWSKI, prezes i współwłaściciel grupy Mazurkas

Można wydać nie 200 mln zł, ale nawet 400 mln zł, a i tak niektóre obiekty pozostaną puste. Mazurkas Travel przywozi do Polski kilkadziesiąt tysięcy cudzoziemców rocznie i z praktyki wiem, że marki regionalne nie cieszą się dziś powodzeniem. Mamy np. ciekawą atrakcję na Mazurach, ale przez 26 lat zawieźliśmy tam tylko dwie grupy! Turyści odwiedzają Warszawę, Kraków, Gdańsk, Wrocław, Poznań. Kiedyś nie było zagranicznej wycieczki, która nie pojechałaby do Żelazowej Woli, dziś robi to jedna na sto. Ludziom szkoda czasu.

Zagraniczni turyści są zainteresowani kulturą wysoką. W Warszawie przydałoby się miejsce, w którym codziennie odbywałby się koncert, a harmonogram był dostępny z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, żeby biura podróży mogły uwzględnić to wydarzenie w ofercie. Zamek Królewski zorganizował Ogrody Muzyczne. Niestety impreza nie jest skierowana do cudzoziemców, wszystko jest po polsku. Festiwal Mozartowski w Warszawie odbywa się w Operze Kameralnej, gdzie jest tylko 100 miejsc. Gdyby przenieść to wydarzenie na dużą scenę, sala byłaby wypełniona. Miasto powinno dołożyć się do takiej imprezy.

Nowy rząd, nowe porządki

Projekt turystycznego funduszu gwarancyjnego czeka jeszcze tylko na głosowanie w Senacie i podpis prezydenta, a 14 dni później wejdzie w życie. Turyści od razu będą mieli zapewnioną ochronę, bo nawet jeśli fundusz nie zbierze wystarczająco wysokich składek, to w ramach Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego dostanie pożyczkę. Ministerstwo zapowiada też od 1 stycznia 2018 r. nową ustawę o imprezach turystycznych i powiązanych usługach, wdrażającą przepisy nowej unijnej dyrektywy, która zakłada m.in. poszerzenie katalogu przedsiębiorców (np. o stowarzyszenia czy kluby sprzedające wycieczki) i zapewnienie ochrony turystom, korzystającym z tzw. dynamicznego pakietowania (czyli samodzielnie opłacającym przelot i rezerwującym hotel czy samochód).

Nowy rząd, nowe porządki

Projekt turystycznego funduszu gwarancyjnego czeka jeszcze tylko na głosowanie w Senacie i podpis prezydenta, a 14 dni później wejdzie w życie. Turyści od razu będą mieli zapewnioną ochronę, bo nawet jeśli fundusz nie zbierze wystarczająco wysokich składek, to w ramach Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego dostanie pożyczkę. Ministerstwo zapowiada też od 1 stycznia 2018 r. nową ustawę o imprezach turystycznych i powiązanych usługach, wdrażającą przepisy nowej unijnej dyrektywy, która zakłada m.in. poszerzenie katalogu przedsiębiorców (np. o stowarzyszenia czy kluby sprzedające wycieczki) i zapewnienie ochrony turystom, korzystającym z tzw. dynamicznego pakietowania (czyli samodzielnie opłacającym przelot i rezerwującym hotel czy samochód).

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane