Tutaj zawsze gra muzyka

Michał Kornacki ma za sobą korporacyjne doświadczenia, dlatego na swoim postawił na luz, blues i zapachy, które… skutecznie robią atmosferę.

IMS niemal każdy zna z doświadczenia. To ich ekrany, muzyka i zapach napędzają miłą atmosferę wydawania pieniędzy na zbytki w galeriach handlowych, barach czy u kosmetyczki. Spółka, której giełdowa wartość przebiła nie tak dawno 115 mln zł, już od progu udowadnia, że w tym przypadku szewc chodzi w butach.

Gości witają nieinwazyjna muzyka i delikatny zapach — naukowe opracowania dowodzą, że przy takim akompaniamencie wydatnie rosną wydajność i efektywność pracy. Są migające ekrany w recepcji i dotykowy panel imitujący blat stołu. Jest kolorowo, wesoło, multimedialnie. Kto by pomyślał? Z zewnątrz biurowiec przy ul. Puławskiej w Warszawie wygląda raczej na salon samochodowy.

— Chodźcie na taras na dach. Właśnie szykujemy tam dechy na naszą imprezę firmową, będą tańce do rana — cieszy się Michał Kornacki, współzałożyciel i prezes IMS. Wita nas w krótkich spodenkach, na luzie. Jeśli spojrzeć w jego CV, znajdziemy tam między innymi korporacje, w których krawat to podstawa. Pomny tych doświadczeń Michał Kornacki postawił na swobodę i familijno-butikową atmosferę.

Kozak czeka

Do gabinetu prezesa prowadzą drzwi upstrzone fantazyjnymi sylwetkami rozśpiewanych postaci. Akurat w pokoju prezesa — z wyjściem na taras — jest cicho, ale kilka pokaźnych kolumn głośnikowych czeka w pogotowiu. To nie tylko zestaw JBL podpięty pod telewizor, ale też duński Jamo. — Ot, średnia półka. Często słucham muzyki podczas pracy. Puszczam sobie chillout, Pink Floyd — przyznaje Michał Kornacki.

Ścieżki dźwiękowe pod emisje w miejscach publicznych przesłuchuje się i remasteruje w dwóch studiach obok, także obok jest pokaźna biblioteka setek (jeśli nie tysięcy) płyt CD, winyli i kaset, obecnie już w pełni zdigitalizowanych. Na biurku prezesa chaos i mały macbook. Dokumenty, przesyłki, książki, kluczyki, fotografie żony i córki.

— Taki mam styl pracy. Co jakiś czas wywalam wszystko, co się nagromadzi, niszczarka się przydaje — śmieje się, prezentując ustawioną na komodzie galerię zmurszałych już nieco alkoholowych prezentów (trunków nie pija). Załapała się tam nawet ceramiczna butelka w kształcie uśmiechniętego kozaka. Mimo usilnych nalegań gospodarza, ekipa „PB Weekendu” odmówiła degustacji. Nasza uwaga skupiła się natomiast na ścianie, na której zawisły trzy grafiki wykonane przez żonę prezesa, na co dzień jedną z kluczowych menedżerek IMS. A po chwili wzrok padł na samotne płótno z odręczną dedykacją na odwrocie (więcej o nim w ramce).

Alaska i Andaluzja

Michał Kornacki poleca bliższe przyjrzenie się rzeźbie końskiego łba, wystruganego w drewnie przez jego córkę — wówczas ledwie kilkuletnią. Opowiada też ze swadą o leżącej na biurku naszywce Parajumpers, jednej z jego ulubionych firm odzieżowych, rodem z Włoch, lecz zakorzenionej na Alasce.

Potem płynnie przechodzi do tematu nie tyle wysłużonego fotela z przetartym zagłówkiem („idzie w końcu na śmietnik, bo to obciach, ale wygodny jest”), ile Andaluzji, gdzie zaplanował wakacyjną labę. Wraca w połowie lipca i ta perspektywa wcale go nie smuci. No bo kto nie chciałby pracować w rentownej giełdowej spółce w krótkich spodenkach, w towarzystwie starannie dobranej muzyki i zapachów, z przerwami na słoneczne sesje na tarasie?

Król Michał I

„Dawniej, władcy uwieczniali wielkie chwile celem zapamiętania wydarzenia oraz podniesienia swojej potęgi” głosi napis na płótnie przedstawiającym Michała Kornackiego na tronie w towarzystwie złotego byka. Prezent, z życzeniami sukcesów podczas panowania na GPW, prezes IMS dostał od kolegów z biznesu. Na razie ich słowa są prorocze: przez 5,5 roku od debiutu na giełdzie wartość IMS wzrosła o niemal 250 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAROL JEDLIŃSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Tutaj zawsze gra muzyka