TV FAMILIJNA SZUKA PARTNERA Z BRANŻY
W katolicką telewizję zaangażowały się na razie wyłącznie krajowe firmy
Aż 1204 dni potrzebował Waldemar Gasper, prezes Telewizji Familijnej, żeby pozyskać inwestorów do tego projektu. Ostatecznie zdobył pieniądze Polskiego Koncernu Naftowego, PZU Życie, KGHM Metale, Polskich Sieci Elektroenergetycznych oraz Prokomu Investments. Partnerzy objęli 53,82 proc. akcji spółki, inwestując 117 mln zł. W tej grupie nie pojawił się inwestor branżowy oraz — co jest dużym zaskoczeniem — PZU. Na razie.
Nie wiadomo jeszcze, kiedy pojawi się komercyjny program ponadregionalnej Telewizji Familijnej. Dopiero za 6-7 miesięcy władze spółki zamierzają przedstawić ramy programowe projektu.
Wiadomo za to, że 14 marca Prowincja Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych (ojcowie Franciszkanie), posiadająca koncesję na ponadregionalną telewizję, podpisała z spółkami Skarbu Państwa — Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi, Polskim Koncernem Naftowym, KGHM Metale, PZU Życie oraz Prokomem, umowę, na mocy której inwestorzy przejęli 53,82 proc. akcji spółki, inwestując 117 mln zł. Nowi partnerzy zadeklarowali też, że zainwestują w przedsięwzięcie w ciągu pięciu lat dodatkowe120 mln zł (poprzez objęcie papierów dłużnych).
Waldemar Gasper, prezes Telewizji Familijnej, i przedstawiciele inwestorów nie ujawnili wczoraj żadnych szczegółów finansowych związanych z startem Telewizji Familijnej.
Robimy to dla pieniędzy
Inwestorzy stanowczo zaprzeczali, że ich zaangażowanie jest efektem nacisków politycznych.
— Inwestujemy, bo wierzymy, że na rynku jest miejsce dla jeszcze jednej komercyjnej telewizji. Ta inwestycja może być dla nas równie opłacalna jak zakup kilka lat temu akcji Polkomtela — twierdzi Krzysztof Żmijewski, prezes PSE.
Strategiczny musi czekać
W najbliższym czasie do grupy akcjonariuszy TV Familijna może dołączyć PZU, które od początku było zaangażowane w ten projekt. Zarząd spółki, jak się nieoficjalnie mówi, ma problem z uzyskaniem akceptacji rady nadzorczej. Nie bez znaczenia jest też postawa inwestora strategicznego największego polskiego ubezpieczyciela, czyli konsorcjum Eureko-BIG BG.
Prezes Gasper stara się również pozyskać dla przedsięwzięcia zagranicznego inwestora strategicznego. Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się skandynawski koncern SBS, który ostatnio został przejęty przez UPC.
— Prowadzę rozmowy z dwoma zagranicznymi koncernami medialnymi. Inwestor strategiczny dołączy do przedsięwzięcia jednak dopiero, gdy wzrośnie jego rynkowa wartość. Termin jego wejścia zależy jednak od obecnych akcjonariuszy, którzy swoją inwestycję traktują komercyjnie — twierdzi Waldemar Gasper.
Kościół miał wątpliwości
Sporo wątpliwości co do sposobu finansowania przedsięwzięcia zgłaszał jeszcze niedawno Episkopat. Jednak jak twierdzi ojciec Grzegorz Bartosik, odpowiedzialny za telewizyjne przedsięwzięcia Franciszkanów, Kościół nie zamierza ingerować w działalność Telewizji Familijnej.
— Jest to gospodarcze przedsięwzięcie Kościoła. Spodziewane dywidendy zamierzamy przeznaczać na finansowanie niekomercyjnej Telewizji Niepokalanów oraz na działalność charytatywną zakonu — zapewnia Ojciec Bartosik.
Cuda się zdarzają
Wczoraj odbyło się również spotkanie władz Telewizji Niepokalanów i Telewizji Familijnej z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji.
— Zostaliśmy poinformowani że koncesja TV Niepokalanów (nadawanie naziemne i satelitarne) ma niebawem zostać przekształcona w koncesję dla nowej stacji, której program będzie przygotowywany przez spółkę o nazwie TV Familijna. Obecna telewizja Niepokalanów miałaby stać się tematycznym kanałem modlitewnym, nadawanym przez satelitę. Problemu nie będzie z koncesją satelitarną, ale może pojawić się w przypadku częstotliwości naziemnych. TV Familijna chce powiększyć swój zasięg naziemny, a Ministerstwo Łączności twierdzi, że w tym roku nie będzie nowych częstotliwości. Krajowa Rada nie dysponuje nowymi częstotliwościami. Waldemar Gasper twierdzi jednak, że cuda się zdarzają i że za kilka tygodni okaże się, czy uda się powiększyć zasięg — mówi Joanna Stempień, rzecznik prasowy KRRiT.