TV Silesia odchodzi od Śląska

Rafał Kerger
opublikowano: 08-12-2008, 00:00

Według szefa

Mieszkańcy aglomeracji to tylko 40 proc. widzów Telewizji Silesia

Według szefa

programowego TVS, śląska

gwara to dla młodych

widzów obciach i cepeliada.

Ale do takich odbiorców

chcą dotrzeć reklamodawcy.

Krzysztof Hanke z kabaretu Rak jest Leoncio, ale podkłada też głos pod inne męskie kwestie w serialu "Niewolnica Isaura" w TVS. Damskie głosy —w tym Isaury — to Joanna Bartel. Oboje są znani m.in. ze "Świętej wojny" w TVP.

— Obrobiliśmy już 16 odcinków. I choć ostatnio trup ściele się gęsto — umarła Ester, umrze Malwina — szczerze powiem, że "Isaura" to straszna nuda. Wszystko tak się ślimaczy, że gdyby nie gwara, nie dałoby się na to patrzeć —uśmiecha się Krzysztof Hanke.

Przyznaje, że największe problemy ma z przełożeniem wyszukanego języka arystokratycznych bohaterów brazylijskiej telenoweli. Bo śląska gwara jest dosadna i unika wielokrotnie złożonych zdań.

"Niewolnica Isaura", hit TVP w latach 80., to dziś jeden ze sztandarowych programów Telewizji Silesia (TVS). Ale po ośmiu miesiącach doświadczeń i badaniach oglądalności szefowie stacji uznali, że muszą dać więcej ogólnopolskiemu i europejskiemu widzowi i być dla niego bardziej zrozumiali. Zmiany już widać. Z teleturnieju "Kopalnia wiedzy", który telewizja z Katowic nadaje od poniedziałku do piątku, zniknęło np. "fedruj, fedruj, fedruj" (jako zachęta do poprawnej odpowiedzi), "to je richitich dobro łodpowiedź" czy "to je durś inaczej"…

Czy jednak TVS, należąca do dewelopera Arkadiusza Hołdy, trafi w nowego widza?

Więcej poza Śląskiem

— Powodem zmian jest to, że wciąż poszerzamy zasięg i średnio tylko 40 procent naszych widzów to mieszkańcy aglomeracji śląskiej. Raz nawet mieliśmy więcej widzów z Wielkopolski niż z naszego regionu. Jest też spora grupa z Warszawy. Kiedyś zadzwonił do mnie znajomy z Gdyni i powiedział, że fajny program i ogląda, ale nie interesuje go brudna woda z kranów w Rudzie Śląskiej —mówi Sławomir Zieliński, dyrektor programowy stacji.

Telewizja Silesia jest już w części kablówek (m.in. UPC) i w platformach cyfrowych. Ostatnio zaczęła także nadawanie w Stanach Zjednoczonych.Rozmawia też z docierającą do 1,5 mln gniazdek niemiecką kablówką (z Niemiec pochodzi aż 15 proc. osób, które oglądają TVS w internecie).

Oglądalność? W najlepszy dotąd weekend — 22 i 23 listopada — hitem okazało się niedzielne wydanie "Listy śląskich szlagierów". Miało 220 tys. widzów. Do najchętniej oglądanych programów TVS należą też: "Silesia informacje" (rekord: 70 tys.), "Gotowanie po śląsku" (68 tys) i "Isaura" (60 tys.). Od nowego roku w ramówce stacji mają się jednak pojawić filmy fabularne i mniej regionalne pozycje.

— Gwara i śląskie tematy przyciągają głównie starszych. Dwudziestolatkowie twierdzą często, że to cepeliada, obciach. Jasne, że i emeryci bywają bogaci, ale dla reklamodawców i domów mediowych liczy się udział w grupie komercyjnej, czyli w wieku od 16 do 49 lat. I w niej chcemy, dzięki zmianom, się poprawić — zapowiada Sławomir Zieliński.

TVS nie aspiruje do ściągnięcia przed telewizory najmłodszej części "komercyjnych" widzów. By sprzedawać reklamy drożej, chce poprawić oglądalność w najatrakcyjniejszej reklamowo grupie — osób około czterdziestki.

Stacja chwali się, że od początku nadawania, czyli od marca 2008 r., zarobiła na reklamach 3,2 mln zł. 30-sek. spot kosztuje 250-1500 zł.

Czy wygrają

Krzysztof Hanke mówi, że to prywatna telewizja, więc z tym odwrotem od śląskości pewnie wiedzą, co robią.

— Z gwarą nie można być nachalnym. Przekonałem się o tym nie tylko w telewizji, ale i w kabarecie. Gwara jest ciekawa, śmieszna, ale pod warunkiem, że dajemy ją w wersji light, bez ekstremizmu. Moi sąsiedzi w Ustce, gdzie mam dom, całkiem dobrze rozumieją Isaurę po śląsku i bardzo się z tego cieszę — mówi kabareciarz.

Ale Piotr Bieńko, commercial director w Universal McCann, zaleca szefom stacji rozwagę. Uważa, że TVS to przeciwieństwo TVN Warszawa (ruszy 15 grudnia), który ma być stacją stricte regionalną, dla ludzi mieszkających w Warszawie, a nie warszawiaków.

— TVS należy traktować jako kanał tematyczny. To przede wszystkim telewizja dla Ślązaków o Śląsku. Oni są rozproszeni po całej Polsce i zawsze chętnie będą korzystali z medium, które mówi o ich regionie. O dużym potencjale tej stacji świadczą badania. Ma ona wyższe ratingi niż kanały, które są na rynku dłużej, jak TVP Historia czy Extreme Sport. Nie udało się jej pokonać podobnych "wiekowo" kanałów, jak Polsat Play czy Polsat Cafe, ale być może to skutek małej jeszcze dystrybucji sygnału — ocenia Piotr Bieńko.

Czy TVS posłucha tych rad? Pokaże to wiosenna ramówka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane