Mimo giełdowej dekoniunktury, akcje TVN okazały się dobrą inwestycją. Od 11 maja podrożały o 5 proc. i są najdroższe w historii. W tym samym czasie WIG20 stracił blisko 10 proc. Odpływ kapitału zachodniego z GPW, który tradycyjnie stał za wzrostami kursu TVN, zaszkodził mu tylko na chwilę. Do chętnych na akcje dołączyli najwyraźniej polscy inwestorzy. Wabikiem jest zapewne nadzieja na dobre wyniki w II kwartale. Rynek i sama telewizja (vide: wywiad z prezesem Piotrem Walterem w „PB”, nr 132) na razie lekceważy ryzyko związane z wejściem magnata telewizyjnego Ruperta Murdocha do Polski.
Obawy związane z przejęciem Onetu przez TVN tylko na chwilę zachwiały kursem telewizji. Złośliwi mogą stwierdzić, że ITI znalazł kolejny sposób na wyciągnięcie z niej pieniędzy (za 82 proc. kapitału portalu TVN umorzy 625 mln zł długu ITI i wyda 5,1 mln nowych akcji), tym bardziej że efektem ubocznym będzie rezygnacja TVN z kontynuacji wykupu akcji własnych, który w ubiegłym roku bardzo pomógł wycenie. O synergię ze współpracy telewizji i Onetu, która ma uzasadniać fuzję, nawet przy dotychczasowej strukturze grupy ITI byłoby nietrudno. Jednak w długim terminie zamiana inwestycji w papiery ITI, które nie przynosiły żadnych przychodów gotówkowych, na przepływy pieniężne Onetu (22 mln zł gotówki w 2005 r.) się opłaci. Poprawi się przejrzystość grupy TVN, tym bardziej że kolejnym krokiem jest konsolidacja z TVN24. Cena oferowana za Onet także wydaje się uczciwa, a reakcja agencji Standard & Poor’s na lekki wzrost długu netto telewizji (podwyższenie oceny długoterminowego ryzyka korporacyjnego TVN z BB- do B+) uspokoiła rynek.
Ubocznym efektem przejęcia portalu będzie dalszy wzrost udziału ITI w TVN. Po transakcji holding i Jan Wejchert uzyskają ponad 66 proc. kapitału telewizji. Do tego dochodzi program motywacyjny, który w tym roku obciąży wynik TVN kilkudziesięcioma milionami złotych. Dopóki inwestorzy zarabiają, mogą przymknąć oko na działania głównego akcjonariusza. Mamy już jednak za sobą pierwszy sygnał alarmowy w postaci oprotestowania programu motywacyjnego przez grupę funduszy amerykańskich.
W połowie sierpnia TVN ogłosi wyniki II kwartału. Powinny być bardzo dobre (w 2005 r. właśnie ten kwartał okazał się najbardziej rentowny), więc następnym krokiem może być podwyższenie prognoz marży na cały 2006 r. Rezultatom sprzyja systematyczny wzrost oglądalności TVN (w I półroczu w przedziale wiekowym 16-49 lat w miastach wyniosła ona 20,7 proc. wobec 16,8 proc. Polsatu). Czerwiec przyniósł wprawdzie zatrzymanie trendu, ale to jednorazowy efekt piłkarskich mistrzostw świata, transmitowanych przez konkurencję. Wynikom TVN niezbyt zaszkodzi wzmocnienie euro (wyczyszczenie aktywów z obligacji ITI spowoduje konieczność nasilenia transakcji hedgingowych w TVN). Ciągle wyjątkowo wysokie są też notowania obligacji TVN, co także pozytywnie przekłada się na wyniki (na razie!). Silny rynek reklamy i korzystne dla TVN otoczenie sugerują, że to nie koniec wzrostów kursu. Wprawdzie na tle zachodnioeuropejskich koncernów, nie mówiąc już o Agorze, telewizja jest bardzo droga, ale wytłumaczyć to można potencjałem dalszego wzrostu przychodów.
Zagrozić może mu jednak News Corp, który kontroluje 25 proc. TV Puls. Na razie ta stacja ma mniej niż 0,5 proc. udziału w oglądalności, ale dociera aż do 6 mln Polaków. To dobry przyczółek do ogólnopolskiej ekspansji, a przecież tylko taka musi interesować Ruperta Murdocha, właściciela m.in. płatnej telewizji Sky. W przyszłości udział TVN w reklamowym torcie może się więc skurczyć, ale dla inwestorów na GPW to odległa przyszłość.