W sporze o znak towarowy „Pegaz” punkt zdobył publiczny nadawca.
Przez 45 lat TVP nadawała program kulturalny „Pegaz”. Sam znak został jednak zarejestrowany dla szerokiej gamy towarów i usług, w tym leków i farmaceutyków. Dlatego koncern farmaceutyczny La Roche dwa lata temu doprowadził do unieważnienia „Pegaza” w tej klasie towarów. La Roche produkuje bowiem lek na zapalenie wątroby pod nazwą „Pegasys” i obawiał się, że marka TVP będzie z nim mylona. Od tej pory spór toczy się na płaszczyźnie sądowej.
W marcu Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania. Uznał, że trzeba prowadzić daną działalność, by zastrzec dla niej znak towarowy. Zdaniem NSA, aby rejestrować markę dla pewnych towarów, przedsiębiorca nie musi ich w danej chwili produkować, ale musi być uprawniony do ich wytwarzania. I ten aspekt sprawy miał zbadać Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) i stwierdzić, czy TVP była uprawniona do produkcji leków w kontekście własnego statutu i ustawy o radiofonii i telewizji.
— To prawda, że ustawa nakłada na TVP pewne obowiązki. Ale TVP podlega także pod kodeks spółek handlowych, a ten nie zabrania udzielania licencji. TVP leków nie będzie produkować, ale może zawrzeć umowę z każdym ich producentem o nakładanie na nie znaku „Pegaz” — bronił marki rzecznik patentowy TVP Henryk Zawadzki, przywołując casus plastrów opatrunkowych „Na dobre i na złe”. Właścicielem tego znaku też jest TVP, stanowi on tytuł serialu.
La Roche powtórzył argument, że ustawa o radiofonii nic nie mówi o tym, jakoby telewizja publiczna miała produkować farmaceutyki.
W ubiegłym tygodniu WSA uchylił decyzję o unieważnieniu „Pegaza” — uznał, że to Urząd Patentowy powinien wyjaśnić, czy farmaceutyki mieszczą się w zakresie działalności TVP, przy uwzględnieniu jej statutu, zakresu wpisanego do Krajowego Rejestru Sądowego i ustawy o radiofonii. Wyrok jest nieprawomocny. La Roche może go ponownie zaskarżyć do NSA. Strony mogą też poczekać na nową decyzję urzędu i zaskarżyć ją do WSA, niezależnie od jej wyniku.