Twój list dotrze taniej i szybciej

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2008-09-30 01:12

Godzinne kolejki, nieprzyjemna pani w okienku, zagubione przesyłki czy czekanie tygodniami na listy. To wszystko może zniknąć… w 2013 roku.

Ministerstwo Infrastruktury (MI), ku niejakiemu zaskoczeniu pocztowych specjalistów, opracowało założenia do ustawy regulującej wart co najmniej 6 mld zł rynek pocztowy po jego liberalizacji. Zaskoczenie wynika z tego, że Poczta Polska (PP) od wielu lat nie może się zreformować, politycy boją się siły 105 tys. pracowników i paraliżu spowodowanego ich strajkiem. Mimo to resort zmierzył się z problemem.

Resort infrastruktur liczy na przyjęcie ustawy w przyszłym roku. To bardzo krótki termin, bo pełne uwolnienie rynku, czyli uwolnienie przesyłek o wadze do 50 g, ma nastąpić dopiero w 2013 r. Ale PP potrzebuje co najmniej dwóch lat na dostosowanie się do reguł wolnego rynku, więc czas najwyższy zacząć myśleć o tym, jak to zrobić i jak ten rynek ma wyglądać.

Poczta będzie musiała udostępnić konkurentom sieć na niedyskryminujących zasadach, co powinno przyczynić się do zwiększenia konkurencji, jak to się dzieje na rynku telekomunikacyjnym. Inni operatorzy będą też mogli skuteczniej konkurować z PP w obszarze doręczania przesyłek reklamowych, bo preferencje dla PP mają być zniesione. Projekt ma też kilka słabych punktów. Przede wszystkim rekomenduje, by operatorem świadczącym usługę powszechną (doręczanie przesyłek do każdego miejsca w kraju) przez pięć lat po liberalizacji była PP. Czyli w jakimś sensie przedłuża jej monopol.

Dlaczego jeszcze przyszłość rywali Poczty Polskiej nie rysuje się wcale w różowych barwach? Czy moloch zdąży się zmienić przed liberalizacją rynku? Czytaj we wtorkowym „Pulsie Biznesu”.