Tworzywa radzą sobie lepiej niż gospodarka

Marcin Gesing, Maria Czudowska
opublikowano: 2003-02-27 00:00

Mimo spadku tempa naszej gospodarki, polski przemysł tworzyw sztucznych ma się nieźle. Branża ta notuje rokrocznie znaczący wzrost i z powodzeniem opiera się dekoniunkturze, jaka dotknęła inne sektory przemysłu. Według danych GUS, największy wzrost w ubiegłym roku miał miejsce w produkcji poliamidów i żywic epoksydowych.

— Sektor tworzyw sztucznych prezentował zaskakująco wysoki popyt na PCW w 2002 roku i w pierwszych miesiącach tego roku. Branża budowlana, która zużywa aż 70 proc. produkowanego w kraju PCW, zgłosiła wysokie zapotrzebowanie na to tworzywo. Zużycie PCW wzrosło w Polsce o 5 proc. — mówi Krzysztof Kamiński, dyrektor marketingu w spółce Anwil.

Osiągane przez czołowe firmy branży wyniki finansowe również napawają optymizmem.

— Przychody 200 największych przedsiębiorstw branży w ostatnich trzech latach rosną co roku średnio prawie o 30 proc. — ocenia Waldemar Sobański, prezes Wydawnictwa Business Image, wydawca miesięcznika branżowego „Plastics Review”.

W podobnym tempie rosną zyski producentów tworzyw sztucznych. Jednak od roku 1998 rentowność firm tej branży spada rocznie średnio o 0,8 proc. Krajowi wytwórcy tworzyw sztucznych nie zaspokajają w pełni zapotrzebowania polskiego rynku.

W roku 2002 w kraju wyprodukowano ponad 1,8 mln ton tworzyw. W tym czasie import wyniósł 1,2 mln ton, a eksport zaledwie 0,5 mln ton. Jednakże, dynamika eksportu tworzyw sztucznych i komponentów przewyższa obecnie dynamikę importu.

— Wygląda na to, że branża tworzyw w Polsce przekształca się w rozwinięty przemysł, jeden z niewielu w narodowej gospodarce, importujący głównie surowce, zaś eksportujący produkty przetworzone — konkluduje Waldemar Sobański.

Dobra sytuacja sektora i jego wysoka konkurencyjność wynikają ze stosunkowo dużych nakładów na rozwój technologiczny i jakościowy — nie spotykanych w większości dziedzin polskiej gospodarki. Na pozycję polskich producentów na rynkach zagranicznych mają wpływ również relatywnie niskie koszty wytwarzania, co przyciąga zagranicznych inwestorów branżowych. Dzisiaj większość krajowych firm zajmujących się przetwarzaniem tworzyw ma strategicznych inwestorów zagranicznych.

Z roku na rok zmienia się też struktura i wartość eksportu. Coraz więcej towarów sprzedaje się na rynkach UE, co świadczy o rosnącej atrakcyjności i jakości polskich produktów.

Polscy producenci spodziewają się, że po wejściu w struktury unijne zniknie wiele barier ograniczających sprzedaż naszych firm na rynki Piętnastki.

— Po przystąpieniu do unii walutowej w handlu z krajami UE zniknie problem kursu walutowego, pozostanie natomiast kwestia realnej konkurencji, wyrażanej ceną i jakością — przekonuje Waldemar Sobański.

— Wejście Polski do Unii można postrzegać raczej jako szansę niż zagrożenie. W przypadku PCW od lat nie obowiązują cła i polscy producenci konkurują bez żadnej osłony rynku krajowego — twierdzi Krzysztof Kamiński.

Od początku tego roku ceny tworzyw sztucznych na światowych rynkach ostro idą w górę. Jednak dla europejskich producentów sporym zagrożeniem może być rosnąca konkurencja firm z Dalekiego Wschodu. Również napięcie wokół Iraku, które przekłada się na wzrost cen ropy, może negatywnie odbić się na zyskach producentów. W dłuższej perspektywie sektor tworzyw sztucznych pozostaje jednak obiecującą i dochodową branżą.