Tydzień pod znakiem eurosceptycyzmu

Konrad Ryczko
opublikowano: 2012-05-28 00:00

RYNKI

Nieudana, podjęta w piątek próba odreagowania spadków na rynkach pokazuje, że w tym tygodniu prawdopodobnie utrzymają się negatywne nastroje, a inwestorzy nadal będą sprzedawać euro i inne aktywa postrzegane jako ryzykowne, a kapitał będzie płynął do bezpiecznych przystani, takich jak amerykańskie obligacje. Pewnym pozytywnym sygnałem pozostaje jednak fakt, że liczba pozycji zakładających dalszy spadek notowań euro jest tak wysoka, że dynamika tego ruchu powinna nieznacznie zwolnić, stwarzając możliwość nieznacznej korekty w przypadku kolejnych niespodziewanych doniesień.

Zeszły tydzień upłynął bezsprzecznie pod dyktando graczy, zakładających destabilizację w strefie euro. Notowania EUR/USD spadły do blisko dwuletniego minimum wyraźnie sugerując, że opublikowane w poniedziałek dane instytutu IMM (rekordowo wysoka liczba pozycji zakładających spadek wartości wspólnej waluty) nie były dziełem przypadku. Biorąc pod uwagę ostatnie doniesienia „Financial Times”, za dynamicznym spadkiem kursu euro do dolara stoją przede wszystkim europejscy zarządzający funduszami, którzy gwałtownie redukują pozycje w aktywach denominowanych we wspólnej walucie w obawie przed wyjściem Grecji z Eurolandu. Podobne doniesienia dotarły z francuskich banków, gdzie według informacji podanych przez agencję Reuters, instytucje o największej ekspozycji na Grecję zabrały się za przygotowanie planu na wypadek porzucenia euro przez Helladę.

Czwartkowy sondaż przedwyborczy w Grecji, przygotowany przez TBI/Skai TV, ponownie wskazał na zwycięstwo antyreformatorskiej Syrizy. Tym razem poparcie było wysokie, bo aż 30-procentowe. Warto jednak pamiętać, że różnice między poszczególnymi ugrupowaniami są na tyle niewielkie, że najprawdopodobniej do samego końca (a więc do wyborów zaplanowanych na 17 czerwca) wynik głosowania będzie wielką niewiadomą. Co ważne, wspomniany sondaż wskazał również, że 85 proc. Greków jest za tym, aby Hellada pozostała w strefie walutowej. Można więc liczyć na to, że w najbliższych tygodniach może nastąpić dalsze złagodzenie retoryki przez antyunijnych liderów poszczególnych ugrupowań.

Wydarzeniem minionego tygodnia była też aukcja niemieckich obligacji zerokuponowych, których rentowność wyniosła ledwie 0,07 proc. Wskazuje to jednoznacznie, że obecny poziom pesymizmu na rynku jest tak wysoki, że inwestorzy skłonni są pożyczać kapitał nawet zgadzając się na skrajnie niską dochodowość, byle tylko chronić go przed rynkowymi zawirowaniami. Jednocześnie rentowność 10-letnich obligacji greckich wzrosła powyżej psychologicznej bariery 30 proc. Zdarzenie to ma znaczenie jedynie symboliczne, ponieważ Grecja i tak praktycznie nie ma możliwości finansowania się poprzez rynek.