Tylko część rynku poddała się panice

Dariusz Karolak
opublikowano: 2002-07-29 00:00

Takiego ruchu w interesie dawno nie pamiętam. Nie chodzi nawet o zmiany cen i dużą aktywność spekulantów, ale o pospolite ruszenie zarządów, których firmy uległy w ostatnim czasie dramatycznej przecenie. Codziennie jakiś komunikat o tym, że sytuacja stabilna, akcje niedowartościowane, reakcja inwestorów nieadekwatna itp. Często dzieje się tak w firmach, w których członkowie zarządu byli jednocześnie znaczącymi akcjonariuszami i sporo stracili.

Wierzę i mówiąc to, myślę, że reprezentuję całe środowisko inwestorskie, że intencje autorów tych dramatycznych raportów są szczere. A jeżeli tak, to jak najszybciej i nie czekając na innych powinny one przyjąć zasady ładu korporacyjnego i stać się jego gorącymi orędownikami. Oznacza to zmianę polityki informacyjnej, zasad wynagradzania władz spółek tj. adekwatnie do osiąganych wyników, ale także jako funkcja rynkowej wyceny i płynności. Akcjonariusze Softbanku poczuli, że nie można wartości dla akcjonariuszy budować tylko w oparciu o zagraniczny kapitał, bo ten bywa kapryśny, tak samo jak nie można tej wartości niszczyć emitowaniem akcji uprzywilejowanych.

Czasem długo się na to czeka, ale tanie emisje mszczą się zawsze. Maksymalny zakres uprzywilejowania i proponuję to zawrzeć w Porządku Korporacyjnym powinien polegać na 50 proc. dyskoncie od średniej ceny rynkowej za zdefiniowany okres, np. roku..

Mądry Polak po szkodzie, ale jeszcze nie jest za późno. Możemy mieć rynek finansowy jakiego inne kraje będą nam zazdrościć. Oczekiwanie na wejście do UE stwarza do tego wyśmienitą okazję. Wystarczy, że wszyscy zabierzemy się solidnie do roboty, także instytucje nadzorujące rynek, których bierność wyhodowała nam wiele patologii.

W kwestiach technicznych obyło się bez większych niespodzianek. Miało rzucać i rzucało. Miało się skończyć w ubiegłym tygodniu i wygląda na to, że się skończyło. Amatorzy mocnych wrażeń wiedząc, że koniec spadków jest blisko, mogli bawić się w day-trading. Ci z awersją do ryzyka pilnowali rynku, by nie ruszył za wcześnie, ale portfele napełnili dopiero tuż przed zamknięciem w piątek, zwłaszcza na rynku terminowym. Zarządzającym należy się uznanie za zimną krew. Generalnie nie poddali się panice, a większość zniżek spółek flagowych, jeżeli notowała spadki, to tylko po to, by umożliwić jak najszybsze pozbycie się panikującym inwestorom zagranicznym.

Kto sprzedaje szybko, tanio sprzedaje. Jeżeli powyższe jest prawdą, uspokojenie nastrojów powinno spowodować szybki wzrost blue chipów, po których w drugiej kolejności ruszą średniaki. Wybierając spółki do kolumny „ryzyko strat” miałem świadomość, że gdy przyjdzie odbicie, każda może urosnąć kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt procent. Dlatego nawet mając w portfelu spółki, z których do końca nie jest się zadowolonym, warto chwile się zastanowić zanim zaakceptuje się stratę, zwłaszcza dużą.