Tylko nieliczni mają szanse na kredyt

opublikowano: 29-04-2020, 22:00

Firmy z branż dotkniętych pandemią właściwie straciły możliwość pozyskania pieniędzy z banku

Przedsiębiorstwa, które ucierpiały przez szerzenie się COVID-19, oprócz spadków obrotu muszą się liczyć z tym, że znalazły się na czarnej liście banków.

GOTÓWKA NA RATUNEK:
GOTÓWKA NA RATUNEK:
— Banki odmawiają kredytów wielu firmom. Ważne, żeby przedsiębiorcy, którzy mają jakąkolwiek gotówkę, skorzystali z niej, zamiast mnożenia zapytań kredytowych w BIK — mówi Aleksander Widera, prezes Kredytmarket. com.
Fot. ARC

Wykluczeni

Banki podkręciły systemy oceny ryzyka tak mocno, że dla większości przedsiębiorców otrzymanie wsparcia jest praktycznie niemożliwe. Chodzi głównie o małe przedsiębiorstwa, które nawet w czasach prosperity nie miały pod tym względem łatwo.

— W przypadku mikrofirm ograniczenie kredytowania dotyczy nie poszczególnych branż, ale całego sektora. Strategia jest prosta — robimy wakacje kredytowe, bo klienci i tak by je sobie zrobili, a z drugiej strony odcinamy kurek z pieniędzmi — mówi Aleksander Widera, właściciel firmy Kredytmarket.com.

Ograniczenia i przestoje w związku z COVID-19 mogą najbardziej dotknąć transport osób, działalność turystyczną i związaną z turystyką, a także edukację i szkolenia, handel hurtowy i detaliczny oraz gastronomię.

— Podmioty działające w tych branżach muszą liczyć się z tym, że w części banków obecnie nie uzyskają finansowania w ogóle, a w innych ich sytuacja będzie analizowana bardziej szczegółowo — mówi Leszek Zięba, ekspert Związku Firm Pośrednictwa Finansowego i menedżer w mFinanse.

Przedsiębiorcy potwierdzają, że jest coraz trudniej.

— Banki zaczęły odmawiać finansowania ze względu na podwyższone ryzyko branży — przyznaje Marta Zalewska, współzałożycielka warszawskiej restauracji Tahina. „Rano miałem mieć uruchomiony kredyt, umowa była już podpisana. Ale zamiast pieniędzy dostałem telefon z banku, że nie mogą mi go niestety udzielić, bo centrala banku wyłączyła gastronomię z kredytowania. Usłyszałem też, że w normalnych czasach dostałbym kredyt bez problemu” — poskarżył się przedsiębiorca na jednym z forów gastronomicznych.

Naturalna konsekwencja

Ograniczenie akcji kredytowej przedsiębiorcy zauważyli już na początku marca. Krzysztof Szymański, broker finansowy w Finatio.pl, opowiada, że w marcu liczba wniosków o finansowanie, które spłynęły od przedsiębiorców do jego firmy, była o 70 proc. niższa niż w lutym.

— Akcja kredytowa praktycznie ustała. Banki wysoko oceniają ryzyko związane z pożyczaniem pieniędzy. Do nich dołączyły firmy pożyczkowe, które dodatkowo ze względu na zmiany prawne dotyczące tej branży praktycznie zawiesiły działalność. Przy tym brak szans na kredyt dotyczy nie tylko przedsiębiorców żyjących z turystyki czy gastronomii. Pieniędzy nie dostanie teraz nawet tak stabilna firma jak gabinet dentystyczny — twierdzi Krzysztof Szymański. Zapytaliśmy banki, jak wygląda finansowanie spółek działających w branżach poszkodowanych pandemią. „Oceniamy zdolność kredytową indywidualnie, uwzględniając sytuacje: finansową firmy i gospodarczą w kraju. Ocena ryzyka kredytowego jest spersonalizowana, niezależna dla każdego wniosku kredytowego” — napisało nam PKO BP.

W podobnym tonie wypowiedział się BNP Paribas. Eksperci mówią, że trudno się bankom dziwić. Większe ryzyko zawsze pociąga za sobą ograniczenia kredytowania.

— Banki naturalnie zabezpieczają swoją rentowność poprzez z jednej strony obniżanie oprocentowania depozytów, a z drugiej żądając lepszych zabezpieczeń i podnosząc cenę pożyczanego pieniądza. Trudno im się dziwić, jeżeli nie mają zapewnionego refinansowania zwiększonego ryzyka — mówi Tomasz Budziak, wiceprezes Stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych.

Pomoc nie dla wszystkich

Jednak brak możliwości pozyskania kredytu stawia w trudnej sytuacji przedsiębiorców, którzy pilnie potrzebują gotówki. Owszem, wsparcie przewidziane w tarczach antykryzysowych powinno pomóc im w przetrwaniu. Obiecujące są choćby gwarancje de minimis oferowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego.

— Jednak do tej pory to rozwiązanie nie poprawiło sytuacji i nie wpłynęło na zwiększenie dostępu do kredytów. Firmy zmuszone są więc szukać alternatywnych form finansowania — twierdzi Krzysztof Szymański.

Ponadto eksperci zwracają uwagę, że mimo deklaracji o uruchomieniu narzędzi przewidzianych w tarczy antykryzysowej wiele firm wciąż czeka na jakiekolwiek decyzje urzędów i banków w sprawie pomocy.

— W opinii większości przedsiębiorców, z którymi rozmawiamy, wsparcie zaoferowane przez rząd jest niewystarczające. Wyklucza wiele grup firm, zasady są zbyt skomplikowane, a liczba dokumentów za duża. Jeżeli kryzysowa sytuacja i zawieszenie gospodarki potrwają dłużej, a rząd nie uruchomi gotówki większej i dla szerszej grupy, przyniesie to ogromną falę bankructw — twierdzi Damian Sapielak, dyrektor sprzedaży w spółce eFaktor.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane