Czytasz dzięki

Tymoszenko: Dymisja rządu sprawką otoczenia Juszczenki

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 09-09-2005, 22:53

Była premier Ukrainy Julia Tymoszenko obwiniła w piątek wieczorem o dymisję jej rządu otoczenie prezydenta Wiktora Juszczenki.

 Była premier Ukrainy Julia Tymoszenko obwiniła w piątek wieczorem o dymisję jej rządu otoczenie prezydenta Wiktora Juszczenki.

    "Jestem pewna, że to nie prezydent, lecz jego ekipa" -powiedziała Tymoszenko w transmitowanym na żywo programie w telewizji "Inter".Była premier przedstawiła telewidzom chronologiczną wersję wydarzeń, które doprowadziły jej zdaniem do ostatniego kryzysu na ukraińskiej scenie politycznej i do jej dymisji.

    "Po zwycięstwie pomarańczowej rewolucji zawarliśmy z Juszczenką twardą umowę, która mówiła o tym, że będę premierem. Niestety, nikt w ekipie prezydenta na tym stanowisku mnie nie chciał" - powiedziała Tymoszenko. "Przekonywano mnie, bym zrezygnowała z funkcji premiera na rzecz (Petra) Poroszenki (przyjaciela Juszczenki i późniejszego sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony)" - dodała.

    Według Tymoszenko, przełomowym momentem, który zdecydował o powierzeniu jej misji tworzenia gabinetu był dzień inauguracji prezydentury Juszczenki. "Podczas inauguracji praktycznie cały plac (Niepodległości w Kijowie) skandował moje imię. To miało największy wpływ i (wtedy) mnie mianowano (na premiera)" -powiedziała.

    Tymoszenko uważa, że po jej nominacji na bazie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony stworzono "drugi, równoległy rząd". "Rada otrzymała szerokie pełnomocnictwa, zwiększono ilość jej pracowników, a Poroszenko zaczął wydawać polecenia (moim) ministrom" - oświadczyła.

    Dodała, że Poroszenko powołał też "grupę dywersyjną", której zadaniem od samego początku była dyskredytacja działań rządu w celu doprowadzenia do jego dymisji. Miało to nastąpić we wrześniu. "Poroszenko miał wówczas zostać premierem, lecz, niestety, spalił się" - podkreśliła.

    Według Tymoszenko, po wybuchu kryzysu spowodowanego dymisją szefa administracji prezydenckiej Ołeksandra Zinczenki (oskarżył on ubiegłej soboty otoczenie Juszczenki, w tym samego Poroszenkę o korupcję) ekipa prezydenta starała się znaleźć honorowe wyjście z sytuacji i zaproponowała Juszczence jednoczesną dymisję Poroszenki i Tymoszenko.

    "Stwierdzili, że oświadczenie Zinczenki to moja robota, której celem jest dyskredytacja prezydenta" - podkreśliła. Z zarzutami tymi miał zgodzić się sam Juszczenko. Według relacji Tymoszenko, zarzucił on jej doprowadzenie do sytuacji, w której "premier wygląda na osobę silną, a prezydent jest odbierany jako człowiek słaby".

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

    "Nie przedstawiono mi żadnego zarzutu" - podkreśliła Tymoszenko. Poinformowała również, że Juszczenko zaproponował jej pozostanie w rządzie, jednak pod pewnymi warunkami. Po pierwsze miała podać rękę na zgodę Poroszence, a po drugie publicznie oświadczyć, że zarzuty o korupcję wyssane są z palca.

    "Powiedziałam, że mogę podać rękę Juszczence. Jak miałam podać rękę ludziom z jego otoczenia, skoro ich ręce były zajęte zdobywaniem korzyści materialnych?" - pytała. Do porozumienia nie doszło. "20 min. przed wystąpieniem prezydenta Juszczenki w telewizji (gdzie miał ogłosić decyzję o dymisji rządu) prosiłam go zmianę decyzji. Nie rujnujmy autorytetu rewolucji. Wyjdźmy razem do prasy i ogłośmy, że póki jesteśmy razem stabilizacja na Ukrainie jest zagwarantowana" - mówiła.

    Według Tymoszenko prezydent na chwilę zawahał się. "W tym momencie do gabinetu (prezydenta) wpadł Petro (Poroszenko) ze łzami w oczach i powiedział, że parlament pozbawił go mandatu deputowanego. Krzyczał, że głosowała za tym moja partia i że jesteśmy (partia Tymoszenko) zdrajcami" - relacjonowała. "Prezydent odwrócił się na pięcie i poszedł ogłosić swoją decyzję (o dymisji rządu)" - powiedziała.

    "Wybaczam Wiktorowi Andrijowiczowi (Juszczence) to, co uczynił, gdyż wiem, że droga, którą kroczę jest prawidłowa i zrozumiała" - powiedziała.

    Oświadczyła także, że do wyborów parlamentarnych w marcu przyszłego roku jej ugrupowanie (Blok Julii Tymoszenko) pójdzie oddzielnie.

    "Nie pójdę na wybory z ludźmi, którzy tak zdyskredytowali Ukrainę" - powiedziała, podkreślając jednak, że nie ma na myśli prezydenta Juszczenki.

    Tymoszenko oświadczyła też, że uczestnicy Forum Ekonomicznego w Krynicy przyznali jej w środę tytuł Człowieka Roku Europy Środkowo-Wschodniej, ale - jak powiedziała - wyróżnienie to odebrano jej wskutek interwencji Juszczenki.

    Tytuł ten, przyznany przez Radę Programową XV Forum Ekonomicznego w Krynicy, otrzymał były prezydent Lech Wałęsa.

                        Jarosław Junko

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane