U nas po staremu

opublikowano: 21-02-2019, 22:00

Polskie normy sprawiają, że mimo wysokich stężeń pyłów zawieszonych w 2018 r. w żadnym mieście wojewódzkim nie ogłoszono alarmu smogowego. W tym roku kryteria mają się zmienić

Polski Alarm Smogowy po raz kolejny sprawdził, ile byłoby dni z alarmem smogowym, gdyby władze uznały, że Polacy zasługują na zachodnioeuropejskie kryteria ostrzegania o zagrożeniu. W niektórych polskich miastach francuski alarm smogowy obowiązywałby przez dwa miesiące.

Nie było alarmów

W Polsce próg alarmu smogowego wynosi średniodobowo 300 μg pyłu PM10 na metr sześc. powietrza. To poziom, który rzadko się zdarza nawet w mocno zanieczyszczonych azjatyckich metropoliach. Jest to też kilkukrotnie więcej niż w innych krajach Europy. Na przykład w Paryżu — który jest często podawany jako wzór — o zagrożeniu informuje się od 50 μg/m sześc., a alarm ogłasza po przekroczeniu 80 μg/m sześc.

— Za jego ogłoszeniem idą też zdecydowane działania. Takie jak na przykład ograniczenia dla ruchu samochodowego i ograniczenia w użytkowaniu kominków — mówi Anna Dworakowska z Polskiego Alarmu Smogowego (PAS).

Według niej, dzięki tak podwyższonym progom alarmowym polskie władze mogą udawać przed społeczeństwem, że z powietrzem wcale nie jest tak źle, jak jest.

— O ile taka taktyka mogła być skuteczna w maskowaniu problemu jeszcze kilka lat temu, o tyle obecnie coraz więcej Polaków jest świadomych, jakim zagrożeniem jest smog i jak bardzo złe powietrze mamy w kraju. Wszystko wygląda jak chowanie głowy w piasek. To, jak absurdalnie wysokie są polskie progi, najlepiej pokazuje coroczne porównanie tego, ile w naszym kraju było polskich alarmów smogowych, a ile byłoby francuskich. Różnica jest uderzająca — przekonuje działaczka Polskiego Alarmu Smogowego.

Przez cały 2018 r. w żadnym mieście wojewódzkim nie ogłoszono alarmu smogowego. Gdyby jednak przyjąć kryteria paryskie, to w Krakowie alarm byłby ogłoszony 34 razy, w Bydgoszczy — 30, a w Katowicach — 26 razy. W Warszawie próg francuskiego alarmu smogowego był przekroczony przez dziewięć dni. Nawet w Olsztynie, uchodzącym za najczystsze z miast wojewódzkich, alarm ogłoszono by dwukrotnie. W wielu mniejszych miejscowościach alarm wystąpiłby jeszcze częściej, co wynika z tego, że zimą powietrze jest tam znacznie bardziej zanieczyszczone niż w metropoliach ze względu na duże zagęszczenie kotłów i pieców na węgiel i drewno. Na przykład w Nowym Targu francuski alarm obowiązywałby przez dwa miesiące (60 dni).

Ponad 50 i więcej dni z alarmem smogowym zarejestrowano także w Rybniku (57), Żywcu (52) i Zabrzu (50). W Zakopanem, zimowej stolicy Polski, alarm smogowy z poziomem francuskim występowałby przez 19 dni.

— Zastosowaliśmy jedynie wartość liczbową francuskiego poziomu alarmowania. Całej metodologii nie dało się przenieść, ponieważ nad Sekwaną pod uwagę bierze się np. dane z kilku stacji w mieście i prognozy. Tymczasem w Polsce nawet w miastach wojewódzkich monitoring automatyczny to często tylko jedna stacja, a bierzemy pod uwagę państwowe stacje, posiadające referencje — tłumaczy Piotr Siergiej z PAS.

Obniżyć progi

Polski Alarm Smogowy od lat apeluje o obniżenie progów alarmowania o zagrożeniu. W listopadzie 2016 r. przedstawiciele PAS przekazali na ręce Pawła Sałka z Ministerstwa Środowiska prawie 10 tys. podpisów pod apelem o rzetelne informowaniespołeczeństwa o zagrożeniach wynikających z oddychania zanieczyszczonym powietrzem. Apel skierowany był do ministra środowiska Jana Szyszko. Apel ponowiono do Henryka Kowalczyka.

Resort nie zdecydował się jednak obniżyć progów ostrzegania społeczeństwa. Czy w 2019 r. doczekamy się wreszcie rzetelnego systemu informowania i alarmowania o zanieczyszczeniu powietrza? Wszystko wskazuje na to, że tak. W 2018 r. powołano specjalny zespół przy ministrze zdrowia, w którym uczestniczą m.in. pracownicy ministerstw: środowiska, zdrowia, przedsiębiorczości i technologii oraz programu Czyste Powietrze.

— W marcu ma się odbyć najbliższe spotkanie zespołu, podczas którego zostanie przedstawiona analiza kosztów gospodarczych, społecznych oraz zdrowotnych wprowadzenia niższych programów informowania i alarmowania o zanieczyszczeniu powietrza — twierdzi Aleksander Brzózka, rzecznik prasowy Ministerstwa Środowiska.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że progi mogą się zmienić jeszcze w tym roku. Będzie temu sprzyjać okres przedwyborczy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu