Doświadczenie i instynkt wspólników to za mało. Kancelarie szukają prawników, którzy przyprowadzą im nowych klientów.
„Puls Biznesu”: Czy spowolnienie gospodarcze zmieniło prawniczy rynek pracy?
Małgorzata Tylec-Gusakov z FIT Specialist Recruitment: Zmieniło, ale nie ma na nim masowych zwolnień. Niektórzy bali się o swoje miejsca pracy, jednak skończyło się na oszczędnościach. Na rynek stale dopływają młodzi ludzie, ale kancelarie i firmy prawnicze jeśli zatrudniają, to chcą najlepszych.
Head-hunterzy są im potrzebni?
Doświadczenie i instynkt wspólników zarządzających nie wystarczą, potrzebują też doradztwa. Na rynku jest dużo kandydatów, ale to my możemy najlepiej ich prześwietlić i sprawdzić pod względem wiarygodności. Za pośrednictwem head-huntera jest możliwość dotarcia do najlepszych ekspertów.
Jakich pracowników poszukują teraz kancelarie?
Na coraz ciaśniejszym rynku usług prawniczych osłabionym spowolnieniem gospodarczym zaostrzyła się rywalizacja o klientów. Kancelarie są zmuszone obniżać ceny, szukają także innych sposobów zdobycia przewagi nad konkurentami. Właściciele orientują się, że ich wiedza prawnicza i menedżerska, doświadczeniei kontakty mogą się okazać za małe, dlatego poszukują prawników, którzy będą przyprowadzać nowych klientów. Dziś dobrym kandydatem jest osoba świetna merytorycznie z wielką wiedzą, ale potrafiąca jednocześnie sprzedawać swoje usługi, a co za tym idzie — usługi kancelarii.
Co ich motywuje do podjęcia nowej pracy?
Kryzys w naturalny sposób zredukował finansowe apetyty prawników, które zawsze były spore. Oczekiwania płacowe kandydatów do pracy są na niższym poziomie niż kilka lat temu, kiedy wynagrodzenia były jedynym argumentem w rozmowie z head-hunterem. Prawnicy oczekują wyzwań. Nowych działań. Ważna jest też stabilna sytuacja kancelarii. Na rynku w tej chwili jest więcej kandydatów niż ofert pracy. W przypadku tych, którzy są bez pracy, sprawdzamy dlaczego jej nie znaleźli.
W jaki sposób można zweryfikować ich możliwości?
Na przykład poprzez sprawdzenie czy rzeczywiście mają dobre relacje z klientami, czy faktycznie odpowiadali za zadania, którymi się szczycą i czy klienci pójdą za nimi w nowe miejsce, a tym samym pomogą zrealizować biznesplan przyszłego pracodawcy — kancelarii.
A co z młodymi prawnikami. Co roku przecież wydziały prawa opuszcza tysiące absolwentów?
Każda kancelaria chce mieć także młodych pracowników, którzy przynajmniej na początkubędą wspierać i odciążać tych bardziej doświadczonych. Kancelarie poszukują osób aktywnych, zmotywowanych, samodzielnych i świadomych odpowiedzialności za to co robią. I tu też mają problem, bo tych najlepszych chcą pozyskać również inne firmy. Walka o talenty jest więc coraz większa.
Wygrywają firmy doradcze?
Już nie. Dziś najlepsi absolwenci niekoniecznie chcą pracować w korporacjach i siedzieć w pracy po godzinach. Nie interesuje ich praca w weekendy. Nie ma już tzw. świętych marek firm, do których ustawiają się kolejki kandydatów. Niestety wielu młodym ludziom duże kancelarie kojarzą się z korporacjami. Dlatego zdarza się coraz częściej, że najzdolniejsiabsolwenci mają swoje pomysły na karierę zawodową, pracę na własny rachunek czy w mniejszych międzynarodowych organizacjach. Ale firmy doradcze mają innego rodzaju przewagę nad kancelariami.
Jaką?
Mają latami wypracowane procedury pozyskiwania talentów z uczelni i zarządzania nimi. Kancelarie też uczą się pozyskiwania najlepszych absolwentów i wdrażania zarządzania talentami, organizują rozmaite konkursy, a i sami ich przedstawiciele, którzy prowadzą zajęcia na uczelniach starają się zachęcić swoich studentów do współpracy. Kancelarie potrzebują doradztwa jak z uczelni wyłuskać świetnych merytorycznie i osobowościowo kandydatów, jak ich zmotywować do dalszej intensywnej nauki i pracy oraz jak nimi zarządzać.
Zarządzać?
Dzisiejsze pokolenie młodych prawników jest zupełnie inne od tego, do którego należą prawnicy dziś zarządzający kancelariami. Poza tym zmieniło się otoczenie. Dziś młodzi często nie mają w sobie pokory. Wydaje im się, że są świetni, że wszystko już potrafią, szybko się uczą, w związku z tym mogą otrzymywać takie same zadania i wynagrodzenia, jak ich starsi koledzy, którzy latami pracowali na swoje nazwisko i rozpoznawalność kancelarii. Nie rozumieją, że korzystają z dorobku całego życia zawodowego ich przełożonych. Nie doceniają, że pracują wśród ekspertów i korzystają z ich wiedzy, i że wiele muszą się jeszcze nauczyć. Młodzi prawnicy zyskali sobie również opinię, że nie grają do jednej bramki w imieniu całej kancelarii. Tłumaczą się, że wykonali pracę ze swojego obszaru, a gdy transakcja nabiera tempa i intensywność pracy kolegów z innych dziedzin prawnych rośnie, nie można już na nich liczyć. Dlatego szefowie kancelarii wynajmują coachów i firmy doradcze wspomagające ich w doskonaleniu zarządzania firmami — kancelariami, jak i dzisiejszymi młodymi ludźmi oraz ich motywacją do pracy. Nie mają innego wyjścia. Chcąc sobie wychować pracowników muszą inwestować nie tylko w nich, ale i w siebie.
Ile zarabia prawnik?
Zarobki najmłodszych prawników z doświadczeniem nieprzekraczającym trzech lat wynoszą 2000-6000 zł brutto. Po 3 latach pracy ich pensje plasują się w przedziale od 6500 do kilkunastu tysięcy złotych. Pensje osób z uprawnieniami zwykle zaczynają się od kilkunastu tysięcy złotych. Ale w niektórych środowiskach panuje zwyczaj, że gdy ktoś zda egzamin końcowy na aplikacji i zdobędzie uprawnienia, to jego oczekiwania finansowe wzrastają do 20 tys. zł. Jednak wtedy zakłada działalność gospodarczą i rozlicza się na podstawie faktur . Partnerzy i starsi prawnicy (senior lawyers) w kancelariach zarabiają odpowiednio do swoich działań. Jest to najczęściej 1/3 lub 1/4 przyniesionego zysku. W przypadku senior lawyerów zarobki mieszczą się w przedziale pomiędzy 25-40 tys. zł. Partnerzy mogą zarabiać od 50 tys. zł. W działach prawnych przedsiębiorstw pensje prawników uzależnione są m.in. od branży, wielkości spółki. Radcy prawni poza kancelariami otrzymują od kilkunastu tysięcy złotych do 40 tys. zł.